środa, 2 listopada 2016

Od Cheolsun'a C.D Ivan'a

Przejechałem po zmęczonych oczach, co jakiś czas rzucając okiem na okno, przerywając w ten sposób bazgranie bez większego sensu na kartce, przy okazji słuchając muzyki w słuchawkach. W końcu zauważyłem powoli, że niebo w wyjątkowo powolnym tempie się rozjaśnia, co znaczyło, że zbliżała się ludzka godzina. Spojrzałem na czas w telefonie, widząc tam godzinę 5:47
- Mogło być lepiej... - mruknąłem cicho do samego siebie, po raz kolejny przecierając klejące się do siebie nawzajem powieki.
Podniosłem się z łóżka, zatrzymując w tym momencie również muzykę i przejrzałem na szybko szafę, w poszukiwaniu odpowiednich ubrań na dzisiejszy dzień, wyciągając na samym końcu jakieś czarne jeansy i oraz bluzkę w poziome czerwone i białe paski. Zakryłam usta dłonią w trakcie ziewania i znalazłem się w łazience, z zamiarem sprawnego wzięcia prysznica, który przy okazji, przynajmniej powinien, mnie rozbudzić, tym bardziej ze względu na zimną wodę, codziennie mi towarzyszącą.
Odświeżony, szukałem potrzebnych mi rzeczy na dzisiejszy dzień, pakując je do czarnego plecaka i gotowy, wyszedłem, ponownie ze słuchawkami w uszach, z pokoju i skierowałem się w stronę głównego wyjścia z akademii, chcąc pójść do najbliższego sklepu po jakiś napój energetyczny, lecz przy samych drzwiach zostałem zatrzymany przez dyrektora szkoły
- Cheolsun, jak zwykle wcześnie rano. I dobrze - uśmiechnął się ciepło - Potrzebuję twojej pomocy. Nie będzie mnie dzisiaj większość dnia, a trzeba załatwić sprawę z kostiumami. Przechodząc do rzeczy, musisz iść do Ivana, wiesz raczej kto to, i odebrać od niego projekty kostiumów. Proste, poradzisz sobie - stwierdził z uśmiechem, wychodząc z akademii.
- Zaraz! Ja nie wiem... kto to jest - westchnąłem cicho, widząc jak dyrektor Emeret znika za drzwiami.
Chwilowo nie zamierzałem zająć się tą sprawą i zrobiłem to co chciałem wcześniej, czyli poszedłem do najbliższego spożywczego i kupiłem tam napój energetyczny jak i coś do jedzenia, podsumowując to jedynie czymś ze słodyczy.
Z zakupionymi przedmiotami i w połowie opróżnionym energetykiem wróciłem do szkoły i spojrzałem ponownie na godzinę w telefonie i skierowałem się pod odpowiednią salę, którą niestety była sala gimnastyczna. Ja i wychowanie fizyczne to dość... nieciekawy temat. Często próbuję zrobić wszystko, aby nie brać w nich udziału, ale ostatnio profesor Feng postanowił powiedzieć, że jak nie zjawię się ćwiczący na następnych zajęciach, to będzie źle. Prawdę mówiąc, to tyle, ale wystarczyło, abym zgodził się na taki układ.
Razem z resztą osób stałem ustawiony na sali, słuchając nauczyciela, gdzie nagle po całej sali rozeszły się krzyki za tym, w co dzisiaj będziemy grać. I skończyło się na siatkówce, i tym, że po niecałych dziesięciu minutach gry zmuszony byłem, aby zejść z boiska ze względu na nagłe osłabienie ukazane przez krew z nosa i bliskie omdlenie
- Cheolsun, wprowadzasz się w poważne kłopoty takim zaniedbywaniem swojego organizmu - stwierdzenie profesora Fenga było pierwszą rzeczą, którą usłyszałem po posadzeniu się na ławce.
- Gdybym tylko miał wybór... - powiedziałem niesłyszalnie, trzymając chusteczkę przy nosie i spojrzałem w górą, aby złapać kontakt wzrokowy z nauczycielem - Postaram się - to były jedyne słowa skierowane w jego stronę w danym momencie i ponownie podniosłem się z ławki.
- Jak już stoisz to możesz iść się przebrać od razu, nie mam nawet zamiaru wpuścić ciebie z powrotem na boisko - powiedział przez moim wyjściem, gdzie zrobiłem to, co powiedział, czyli zmieniłem swój ubiór.
___

Po raz ostatni, dla mnie, zadzwonił dzisiaj dzwonek informujący o skończonej lekcji, co przypomniało mi o tym, że miałem znaleźć tego... Ivana? Tak. Te projekty. Westchnąłem cicho i zebrałem się jako ostatni i po wyjściu z klasy skierowałem się w stronę spisu pokoi, szukając tam odpowiedniego imienia, ze względu na brak znajomości nazwiska chłopaka. Po niedługim czasie w końcu je znalazłem, a było ono przy numerze drugim w pokojach jednoosobowych. Zapamiętując potrzebną mi informację, bez większego pośpiechu szedłem do pokoju drugiego.
Stałem przed odpowiednimi drzwiami, po raz ostatni poprawiając plecak na ramieniu i przełknąłem ślinę, przykładając dłoń do wejścia z zamiarem zapukania, co po kilkunastu sekundach w końcu zrobiłem, a wtedy drzwi zostały otwarte przez mniej więcej mojego wzrostu, białowłosego chłopaka, a ja po raz kolejny dla uspokojenia przełknąłem ślinę oraz zacisnąłem dłoń na uchwycie od plecaka
- Ja od dyrektora Emereta. Chodzi o projekty na bal kostiumowy - powiedziałem prawie na jednym tchu, zachowując przy tym jednak w miarę spokojny ton, jak i nic nie mówiący wyraz twarzy.

[ Ivan? ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz