Zostałam wysłana do specjalnej szkoły, a raczej Kazuma mnie tu wysłał. Nie wiem po co, przecież sam może mnie nauczyć opanowania mojej mocy. Sam doskonale jest wyszkolony, to dlaczego nie może mi pomóc tylko wysyła do obcych ludzi?! Teraz już nie ma odwrotu, siedzę już w samochodzie i tam jadę. Na co mi to? Równie dobrze mogłabym nie odkrywać tej mocy, nie chcę jej. Chcę być normalna!
W końcu dojechałam do akademii, był to ogromny budynek, z wielkimi oknami, przepiękna konstrukcja, potężna i jednocześnie przyciągająca uwagę. Zabrałam dwie walizki z bagażnika, oczywiście z pomocą kierowcy i weszłam do środka budynku. W środku budynek wydawał się jeszcze większy, wszystko idealnie dobrane, kolorystyka, styl, estetyka. Nigdy nie widziałam takiej szkoły!
Przez pewien czas przechadzałam się po korytarzach, szukając jakiegoś nauczyciela. W końcu trafiłam do pokoju nauczycielskiego, zapukałam i słysząc stłumione "proszę wejść" uchyliłam lekko drzwi zaglądając do środka. Otworzyłam je wreszcie całkiem i nie wchodząc do pomieszczenia powiedziałam:
-Dzień dobry. Nazywam się Yoshiko Takemitsu, jestem nową uczennicą akademii. Mógłby ktoś z państwa pokazać mi gdzie znajduje się pokój mi przydzielony?
Wysoki mężczyzna podszedł do mnie i z uśmiechem oznajmił:
-Witaj, nazywam się John Samstel. Proszę chodź za mną.
Wyszedł z pomieszczenia i kierował się w głąb budynku, w milczeniu ruszyłam za nim, uprzednio zamykając drzwi pokoju nauczycielskiego. Po chwili dotarliśmy do długiego korytarza z wieloma drzwiami.
-Który masz numer pokoju? - zapytał spokojnym głosem.
-Z tego co wiem to dwójkę, mam z kimś dzielić pokój. Co mnie bardzo raduje. - odparłam.
-Poszedł jeszcze kawałek przez korytarz, po czym zatrzymał się przy ciemnobrązowych drzwiach.
-Teraz może nie być twojego współlokatora, więc masz czas się rozpakować i rozejrzeć. - powiedział wręczając mi klucz, po czym oddalił się.
Tylko skąd on wiedział, że ten klucz będę potrzebować?! Wolałam się teraz nad tym nie zastanawiać.
Otworzyłam zakluczone drzwi i weszłam do środka, pokój był w przyjaznych dla mnie kolorach, wszędzie panowała czerń i biel, co mi bardzo odpowiadało. Zamknęłam za sobą drzwi i sprawdziłam gdzie co się znajduje. Tam gdzie miałam spać położyłam obydwie walizki. Dość szybko zorientowałam się, że będę mieszkać z jakimś chłopakiem. Mi to nie przeszkadzało, ale nie byłam pewna jego reakcji na to, że będzie musiał mieszkać ze mną. Jednak będę się starać nie wchodzić mu w drogę, będzie żył sobie jak wcześniej, może mnie nawet ignorować. Wtedy byśmy na pewno się dogadali. Miałabym przynajmniej satysfakcję, że nie będę sama, że ktoś będzie się szwendał. Nawet gdybyśmy mieli nie rozmawiać, to czułabym, że ktoś tu jest.
Siedziałam tak sobie spokojnie, myśląc nad tym wszystkim, kiedy usłyszałam, że ktoś próbuje wejść do pokoju. Usłyszałam także zaskoczenie osoby, która wymamrotała cicho "Co jest?" po czym wparowała do pokoju, myśląc, że ktoś się włamał. Kiedy chłopak wszedł do pomieszczenia, w którym się znajdowałam zdziwił się jeszcze bardziej.
-Co ty tutaj robisz? - zapytał, wyraźnie niezadowolony z mojej obecności.
-Ja... Będę z tobą mieszkać, na to wychodzi. - wymamrotałam, denerwując się trochę... bardzo.
Po tych słowach chłopak zaczął się nad czymś zastanawiać, uważnie przyglądając mi się przy tym. Nie wiedziałam o co mu chodzi, dlatego szybko wydusiłam:
-Jeśli nie chcesz nie musisz ze mną gadać. Ale wystarczy, że zaakceptujesz to, że mam być twoją współlokatorką...
Daniel? Witaj nowy współlokatorze! xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz