Wyrwany z zamyślenia odwróciłem nagle głowę w stronę głosu i obdarzyłem chłopaka lekko zaskoczonym spojrzeniem.
- Um... hej - burknąłem i wzrokiem wróciłem do książki zaznaczając kawałkiem kartki gdzie skończyłem.
- Wiesz czym mamy się zająć? Czy... - zaczął rozglądać się po pomieszczeniu, jakby szukając profesora.
Nic nie mówiąc, wstałem od stołu i zbliżyłem się do dosyć dużego stosu, prawdopodobnie bardzo starych książek. Z pewnością widziały lepsze dni. Porozrywane okładki, każda w takim samym, szarawym kolorze i bez tytułu z pożółkłymi, wypadającymi stronami. Odwróciłem się na piętach i skrzyżowawszy ręce na piersiach rzekłem:
- Mamy to naprawić
- Poukładać strony, założyć nowe okładki, i najlepiej skleić ładnie cały środek. - mężczyzna poprawił mnie puszczając oczko. Chwycił za klamkę od drzwi i już miał wychodzić, gdy zmienił zdanie odwracając się gwałtownie. - Jeszcze klucze. Zamknijcie jak skończycie.
- Skończycie. - prychnąłem przedrzeźniając słowa nauczyciela, kiedy tylko opuścił salę. - Nigdy tego nie skończymy.
- Narzekasz. - odparł niezwykle cicho ciemnowłosy. Nie zwracając na mnie uwagi podszedł do sterty, pochwycił jedno z dzieł, by oszacować poziom zniszczenia. Obserwowałem jego poczynania, próbując przypomnieć sobie imię.
- Olek jestem. - już myślałem, że udało mi się przechytrzyć słabą pamięć, gdy w odpowiedzi otrzymałem, krótkie:
- Tak, wiem.
Nie zaprzeczę, że speszyło mnie to.
- Pomożesz, czy będziesz tylko stał? - zerknął kontem oka, czekając na odpowiedź.
- Będę stał. - miała być to tylko forma żartu, ale nie chciałem tego okazać. Byłem zbyt ciekaw reakcji.
Ismael?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz