niedziela, 6 listopada 2016

Od Cheolsun'a C.D Ivana

 Słowa Ivana mnie zabolały i to mocno. Cudem było, że nie rozpadłem się przed oczami białowłosego, ani w żadnym większym stopniu w pokoju. Oczy miałem czerwone, ale nic więcej. Drżące wargi były czymś w miarę naturalnym ze strony mojego organizmu. A muzyka nie pomagała, na co wcześniej w głębi serca liczyłem.
 Podkuliłem nogi pod brodę, opierając ją na kolanach i zamknąłem oczy, przy okazji zaciskając wciąż drżące mi wargi, dopóki nie usłyszałem otwieranych drzwi, gdzie po tym wszystko zdarzyło się szybko. Za szybko, a nim ja się obejrzałem, Ivan leżał na jednym z końców mojego łóżka. Odłożyłem telefon wraz ze słuchawkami na bok i położyłem się, przykrywając się kołdrą oraz zawieszając na jakiś moment wzrok na suficie, licząc, że sen mnie dopadnie. Bez strachu.
 Zamknąłem oczy i w jakby zwolnionym tempie czułem jak udaje mi się zasnąć, ale wtedy ponownie musiał pojawić się koszmar z dzieciństwa. Ten który polegał na tym, że byłem goniony przez klauna, zmieniający się w postać, wyższą o kilka metrów, a widoczna była tylko dla mnie, co tym bardziej wzbudzało we mnie panikę, widząc, jak ludzie dookoła ignorują całą sytuację. Ignorują jak potwór zbliża się w moją stronę, w wolnym tempie wbijając pazury od swoich rąk na wylot przez mój tors. Tyle wystarczyło, aby wystraszyć dziesięcioletniego mnie, tym bardziej jak powtarzało się to prawdopodobnie dłużej niż tydzień.
 Otworzyłem oczy, przez co przed podniesieniem się z łóżka widziałem postać nad sobą, widząc jej szarą skórę jeszcze bliżej niż zwykle. Powstrzymałem się od krzyknięcia, nie chcąc denerwować Petersova, któremu wciąż nie chciałem wybaczyć, ale panująca sytuacja zmuszała mnie do tego.
 Ignorując fakt czy chłopak śpi, czy nie, przysunąłem się powoli do niego i oplotłem swoje ręce wokół jego talii, wbijając twarz w zgięcie w karku. Ciepło, bijące od pleców Ivana, pomogło mi w jakiś sposób uspokoić się po sytuacji, która przed chwilą wystąpiła
 - Co ty robisz? - spytał zmęczonym tonem, na co pokręciłem głową przed odpowiedzią.
 - Siedź cicho. Miałem spać, tak? - mruknąłem w jego kark, zamykając oczy.
 Białowłosy nie powiedział nic więcej i wrócił prawdopodobnie do spania, a ja jedynie widząc przed oczami ten sam obraz, zacisnąłem dłonie na materiale jego bluzki.
 Ignorując możliwość denerwowania tym chłopaka, nie rozluźniłem dłoni oraz nie powstrzymałem tworzących się powoli łez, które w pewnym momencie zostawią prawdopodobnie ślad na karku Ivana.
 W końcu jednak ciężar na powiekach stał się na tyle wielki, że nawet nie myślałem o koszmarze, a sen, którego nie miałem od... długiego czasu, naprawdę długiego czasu, w końcu miał możliwość wzięcia udziału w moim życiu, przez co rozluźniłem dłonie na bluzce Ivana w trakcie snu.
___

 - Cheolsun. Wstawaj - odezwał się ktoś ostro, co jednak w moich uszach brzmiało trzy razy łagodniej.
 Jęknąłem cicho niezadowolony, czując, że powinienem wstać z tego łóżka. Puściłem chłopaka, podnosząc się do siadu i przejechałem dłonią po oczach, aby rozbudzić je w jakimś stopniu. Chwilę później, uśmiechnąłem się lekko, ukazując w ten sposób swoje królicze zęby
 - W końcu się wyspałem - mruknąłem cicho do siebie, wciąż mając przyklejony uśmiech na twarzy.
 - Dobra, trzeba ciebie jakoś ubrać - stwierdził, podchodząc do mojej szafy i otwierając każdą pojedynczą szufladę.
 - To wszystko nie zmienia faktu, że to zabolało - powiedziałem w pewnym momencie, zmazując wesoły wyraz twarzy - To, co powiedziałeś w nocy - dodałem, chcąc mieć pewność, że wie o co chodzi.

[ Ivan? ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz