Umieściłem poduszkę za plecy, aby miękko mi było siedzieć. Potem chwyciłem całą paczkę żelków i ją otworzyłem. Nie miałem ochoty na popcorn czy chipsy jak ona, od zawsze kochałem żelki i w tej chwili miałem zamiar je wszystkie pochłonąć.
Miasto Gniewu przeczytałem tytuł, który pojawił się na czarnym tle biało-krwawym napisem. Kiedyś słyszałem o tym filmie.
Pół godziny.
Godzina.
Półtorej godziny minęło.
Byliśmy strasznie zapatrzeni w film. Musiałem przyznać, że Kayline wybrała całkiem dobry i się nie nudziłem. Wręcz przeciwnie, wciągnęło mnie to tak samo, jak ja pochłonąłem wszystkie żelki, gdy dziewczyna nie zdążyła zjeść żadnego. Gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe, białowłosa mnie ochrzaniła, ze nic jej nie zostawiłem.
- Było trzeba mówić - prychnąłem.
Pozbierałem swoje opakowania i poszedłem do kuchni, gdzie wyrzuciłam śmieci do kosza. Przez ten czas dziewczyna ogarnęła stół i wyłączyła laptopa.
- Idę się myć - krzyknąłem gdy spojrzałem na zegar. Wskazywał późną godzinę.
Chwyciłem swoje ubrania, ręcznik i płyn do kąpieli, po czym wszedłem do łazienki i się zamknąłem. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Zaczynając od górnych partii ciała, przechodząc do dolnych na pieniłem się cały i spłukałem cały płyn ciepła woda. Umyłem zęby i ubrałem bokserki, w których spałem. Zawsze tak wskakiwałem do łóżka i nie ważne, czy mam współlokatorkę, czy kogo tam, nie mam zamiaru się ubierać. Nienawidziłem spać w ciuchach, bo było mi nie tylko za gorąco, ale i nie wygodnie. Po za tym, Kayline raczej nie powinna odczuwać różnicy. Już mnie parę razy widziała w samych bokserkach, więc ze spokojem wyszedłem z łazienki z ręcznikiem zawieszonym na ramieniu.
<Kayline? Brak weny>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz