Znów otworzyłam oczy uświadamiając sobie, że zasnęłam. Było mi zimno, więc nawet nie chciało mi się myśleć o wstawaniu.
~Wstawaj leniu.~ Głos w mojej głowie wrzasnął tak mocno, że spadłam z łóżka i walnęłam o jego kant. Złapałam się za głowę z krzywą miną, po czym wstałam, starając się znowu nie upaść. Dach.
ubrałam się, już bez tego całego makijażu, wzięłam potrzebne rzeczy i torbę sportową. Mała, lecz pojemna. Zamykając za sobą drzwi, spojrzałam przed siebie. A dokładniej na drzwi na przeciwko moich. Jest taki sam...Ludzie udają troskliwych, chcących ci pomóc, czy nawet dotrzymać towarzystwa, a potem bezlitośnie dźgają cię nożem. Złym pomysłem jest wyjawianie swoich tajemnic, bo zawsze znajdzie się ktoś kto je wykorzysta, nawet, jeśli będzie to twój najlepszy przyjaciel.
Odwróciłam się i wyszłam.
Skręciłam w lewo, na przystanek, który było widać już z daleka. Zajęłam miejsce na drewnianej ławce, kątem oka spoglądając na rozkład jazdy. Miałam jeszcze 10 minut...
Dalej myślałam. Przypominają sobie różne sytuacje z mojego życia, stwierdziłam, że niczym nie różnię się od innych. Lecz...nie do końca. I nie mówię tu o tym, że jestem jakimś ideałem, tylko że wszyscy ludzie których znałam byli tacy sami. Podli, udawali takich miłych i przyjaznych, a potem pokazują swoją prawdziwą twarz. Przez nich od razu wyrabiam sobie zdanie o danym człowieku, dając mu miano takiego jak inni.
W tym momencie nadjechał autobus. Za wcześnie, ale cieszyło mnie to. zajęłam miejsce na samym końcu, przy oknie. Podczas jazdy wpatrywałam się w widok za oknem, jednocześnie słuchając muzyki.
XxX
Oto i mój cel. Spojrzałam na wysoki, solidny budynek stojący przede mną. Światła w oknach były zgaszone, ale zauważyłam kilku strażników w środku. Drzwi wejściowe o dziwo były otwarte, więc bez problemu dostałam się do środka. Jeszcze kilka razy odetchnęłam i pobiegłam schodami do góry, po czym wsiadłam do widny. Nie napotkałam żadnego z policjantów, co było dużym ułatwieniem, ale i dziwną sytuacją. Czemu on jest tak mało strzeżony?
Wyszłam z windy i skierowałam się do innych, krótkich schodów z drzwiami na szczycie.
Delikatni pociągnęłam za klamkę, przez co powietrze dostało się do środka, robiąc niewielki hałas.
Przekroczyłam próg i uśmiechnęłam się. Przede mną było widać wiele budynków, parków, ludzi, aut i innych rzeczy.
Upuściłam torbę obok drzwi i poszłam do krawędzi dachu. Usiadłam, a nogi wyprostowałam na niskim murku, który zajmowałam. No, nieźle...
Wzrokiem przeanalizowałam całą okolicę. spoglądając na ulicę, ujrzałam znajomy motor. Potem, z jakiegoś małego sklepu wyszedł Daniel, trzymając w ręku siatkę.
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz