- Mam coś na twarzy? - zapytałam, widząc, że wpatruje się we mnie.
Chłopak zignorował moje pytanie po czym podszedł do okna, chwilę spoglądał gdzieś w dal. Chwilę potem oznajmił, że wychodzi, zabrał kurtkę i gdzieś poszedł. Zgodnie z jego wolą nie zamknęłam drzwi na klucz, skoro byłam sama mogłam porysować. Wyciągnęłam czyste kartki, podkładkę, ołówek oraz gumkę. Włączyłam jeszcze muzykę przez laptopa i usiadłam na łóżku do rysowania. Wsłuchałam się w melodie piosenki zespołu Happysad i zaczęłam delikatnie jeździć ołówkiem po kartce.
Nie wiem ile czasu minęło, ale zrobiłam sporo obrazków, teraz kończyłam kolejny. Muzyka leciała po kolei, nie zwróciłam nawet na to uwagi, kiedy zaczęła lecieć moja ulubiona piosenka, dopiero po chwili się zorientowałam. Cicho podśpiewywałam, kończąc rysować ogon kota, który był nastroszony, z wielkimi oczami, z których płynęła czarna ciecz. Kiedy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi zaprzestałam rysować. Ktoś bardzo cicho wchodził do lokum, nie odzywałam się jak na razie, z początku nie pomyślałam, że może być to Daniel, który wraca z... skądś tam. Ulżyło mi, widząc jednak chłopaka, dość chyba znów zdziwionego, że nie śpię. W ciszy zdjął kurtkę i odłożył ją, wyglądał nieco inaczej niż przed wyjściem. Był jakiś żywszy, albo mi się wydaje.
-Nie śpisz jeszcze? - zapytał wchodząc do pomieszczenia, w którym się znajdowałam.
-Jak widzisz, jeszcze nie. - odparłam, wracając do rysowania.
Chciałam zapytać gdzie był, ale przecież nie powinno mnie to nawet obchodzić. Dlatego pozostawiłam to pytanie bez odpowiedzi. Znów wsłuchałam się w muzykę lecącą z laptopa, była właśnie końcówka tejże mojej piosenki. W końcu skończyłam rysować kota i zaczęłam sprzątać obrazki. Kota odłożyłam na łóżko, a resztę schowałam do teczki i zamknęłam w bezpiecznej szufladzie. Zgarnęłam rysunek, który leżał z zamiarem go do kolorowania. Kolorowanie zajęło mi jakieś pięć minut, zwykle nie koloruje tych rysunków ale ten tego wymagał. Oczy kocura pokolorowałam na czerwony, z nich spływała czarna maź. Cały był zaś szaro bordowy, a raczej łapy miał tylko bordowe. Ogon miał zakończony ostrym szpikulcem, na którym widniała czerwień, pomieszana z brązem i czernią. Kot stał na czymś, a raczej na kimś, był to martwy człowiek, w garniturze. Twarzy jego nie narysowałam, ale bardzo wyraźnie było widać, że to nie kobieta. Przypatrywałam się trochę rysunkowi po czym odłożyłam go na szafkę obok łóżka. Po czym udałam się do kuchni, chwilę zajęło szukanie mi szklanek, ale w końcu się udało. Wzięłam jedną i nalałam do niej wody. Stałam w kuchni oparta o blat trzymając w rękach tę szklankę, patrzyłam się w wodę, która lekko drgała, kiedy ruszałam ręką. Zamyśliłam się, sama nie wiem nad czym, z tego wyrwał mnie chłopak krzątający się po salonie w poszukiwaniu czegoś. A raczej wyglądał jakby czegoś szukał. Poszłam tam i zapytałam:
-Szukasz czegoś? Może pomóc?
Daniel z początku mi nie odpowiedział, a kiedy chciał coś odrzec, znalazł to czego szukał i odparł:
-Już nie trzeba.
W sumie to nie wiedziałam nawet, która jest godzina, kiedy spojrzałam na zegarek mocno się zdziwiłam widząc godzinę 00:46. Nie zdałam sobie sprawy z upływającego czasu, nawet nie zauważyłam kiedy to zleciało. Poszłam do swojego od niedawna pokoju i zabrałam ubrania, szczotkę oraz szampon. Oznajmiłam chłopakowi, że idę się umyć, nie byłam pewna czy mnie usłyszał, gdyż był bardzo zajęty przeglądaniem czegoś w internecie. Weszłam do łazienki i zakluczyłam za sobą drzwi, tak na wszelki wypadek... [...] Po prysznicu ubrałam swoją piżamę i zaczęłam rozczesywać włosy. Niestety, kiedy dojdzie do kontaktu moich jakże prostych włosów z wodą stają się kręcone i roztrzepane. Kiedy się uczesałam, zaczęłam prostować włosy. Nienawidziłam mieć ich kręconych. Nie ważne czy rano, w nocy czy w środek dnia, nigdy nie mogą być kręcone. Kiedy ogarnęłam swoją fryzurę, umyłam zęby i wyszłam z łazienki, Daniel wtedy oglądał jakiś film, wolałam mu nie przeszkadzać. Poszłam do siebie, weszłam pod kołdrę i wzięłam laptopa na kolana, chwilę posiedziałam w internecie. Jednak musiałam iść spać, jutro byłabym nieprzytomna. Odłożyłam komputer, zgasiłam światło i zamknęłam drzwi do pokoju. W sumie dość szybko zasnęłam.
Obudziłam się wcześnie, dokładniej o szóstej. Nic niezwykłego, ubrałam się, uczesałam, umyła i poszłam do kuchni. Ubrałam czarną bluzę z kapturem, ciemne jeansy, tenisówki i obowiązkowo moją czapkę z daszkiem. Doskonale wiedziałam, że chłopak jeszcze śpi. Zwykle, kiedy mieszkałam z kimś robiłam śniadanie dla wszystkich domowników, teraz nie było inaczej. Zabrałam się za robienie naleśników. Kiedy skończyłam zjadłam trochę, a resztę położyłam na stole. Położyłam tam również karteczkę z napisem "To śniadanie dla Ciebie. Gdyby co jestem w mieście i mam klucze. :)". Zostawiłam tę kartkę, zabrałam lekką, czarną kurtkę i wyszłam z lokum, po czym zamknęłam drzwi na klucz.
Udałam się do miasta, musiałam kupić parę rzeczy. Będąc w mieście obeszłam parę sklepów i wróciłam na dziesiątą do akademika. Kupiłam tylko gumki, spinki, wodę, jedne jeansy, buty i bluzkę. Spokojnie weszłam do pokoju, drzwi były nadal zamknięte. - Co on jeszcze śpi? - pomyślałam. Weszłam, naleśniki zniknęły, na co się uśmiechnęłam do siebie. Odłożyłam torby w swoim pokoju, poszłam do salonu i zaczęłam się zastanawiać co dziś można porobić. Dzisiaj mamy wolne (według jakiegoś tam kalendarza xd) więc jest dużo czasu.
Daniel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz