Nie wiem co było mroźniejsze- styczeń czy spojrzenia ludzi. Nowe miejsce, nowe osoby czyli wszystko czego nie lubię. Przestąpiłam próg nowej szkoły i skierowałam się do gabinetu dyrektora. Jego sekretarka wydawała się naprawdę miłą osobą.
-Beatriz, jak się nie mylę? Usiądź, proszę-powiedziała i podała mi plik papierów- Dyrektor jest bardzo zajęty, w takim razie ja przejmę pałeczkę. Musisz dać te papiery swoim rodzicom, niech oni je wypełnią do końca tygodnia. A dziś już możesz iść na lekcje. Dobrze by było jakbyś kogoś poprosiła o oprowadzenie cię po szkole. Idź pod salę 30.
-Do widzenia, dziękuję.
Kiedy zamknęłam drzwi dobiegło mnie spóźnione pożegnanie. Ta szkoła wydawała się strasznie zimna. To co mnie najbardziej przerażało to to, że każdy się na mnie patrzył. Przeszywał na wylot. Zabijał wzrokiem. Pod salą stało paru uczniów, nikt nie zwracał na mnie uwagi.
-Cześć, jesteś nowa?-zapytał ktoś za mną.
-T..tak.
-W takim razie jestem Ivy. Może chciałabyś rozejrzeć się ze mną po szkole? Wydaje się ogromna. Ale tylko na początku- blondynka uśmiechnęła się.
-Z chęcią.
<Ivy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz