- Ała... - jęknąłem cicho, po raz setny wbijając igłę w swój palec. Wsunąłem kciuka do swoich ust z irytacją przyglądając się wciąż nie wykończonej sukience.
Robienie ubrań na spektakle szkolne było dość... Stresujące?
Tak chyba tak można było to ująć, ta świadomość, że Twojego dzieła nie ogląda tylko przeciętna szkolna zbiorowość, czy grono pedagogiczne, ale znamienici goście z tak zwanego "wielkiego świata". Wygładziłem dłonią cienki materiał wzdychając cicho. Poniekąd mnie to śmieszyło, fakt, że to ja zajmuję się szyciem ubrań, ale i nie przeszkadzało.
Te uczucie wyższości nad każdym chłopakiem w szkole bo żadna dziewczyna Ci się nie oprze... Zaśmiałem się z własnych myśli, kręcąc głową. Już miałem zabierać się do dalszego szycia, gdy do moich drzwi ktoś zapukał. Podchodząc do drzwi wkopywałem masę papierów i innych, kompletnie niepotrzebnych przyrządów pod łóżko tak by pokój nie wyglądał jakby po wybuchu wojny. Uchyliłem delikatnie drzwi, wyglądając na swojego przybyłego towarzysza. Jak się okazało, swoją obecnością zaszczyciła mnie we własnej osobie pani.... Pani.... Nauczycielka. Odgoniłem od siebie chęć użycia imienia w zdaniu i rzuciłem proste:
- Tak?
- Mam prośbę, jako, że jesteś z tego co słyszałam dosyć towarzyskim uczniem, mianuję Cię do bardzo ważnej roli. Oprowadzisz po szkole dziewczynę spod piętnastki - rzuciła w pośpiechu, odpuszczając sobie wszelkie uprzejmości i dane osobowe dziewczyny. Zniknęła mi z pola widzenia w oka mgnieniu zostawiając samego z narzuconym na moje barki obowiązkiem. Przez chwilę miałem wątpliwości, że dość stanowcza osoba jest nauczycielem, lub zajmuje jakąkolwiek ważna funkcję w gronie pedagogicznym.
Tak się po prostu nie robiło.
Zmarszczyłem brwi, lekko zmieszany. Mimo wszelkich przeciwności losu ruszyłem pod wskazany pokój.
***
Zapukałem grzecznie w białe drzwi oczekując, aż postać, której nie miałem szczególnego wyobrażenia wyłoni się zza nich witając mnie radosnym uśmiechem.
Cóż, co prawda rudowłosa dziewczyna faktycznie pojawiła się w wejściu, ale bez najmniejszego cienia uśmiechu.
Uniosłem kąciki ust szeroko w górę wpatrując się w jej niebieskie oczy otoczone milionem brązowych kropek, piegów.
- Cześć - przywitałem się grzecznie, próbując przestać się szczerzyć, dziewczyna wydawała się naprawdę urocza, ale aż zbyt nieśmiała. - Mogę? - spytałem gdy na moje powitanie jedynie skinęła lekko głową. Rozejrzałem się po pokoju, był dość... Różowy. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale jego dziewczęcość raziła w oczy, a osoba, z którą miałem przyjemność rozmawiać nie przypominała mi jego właścicielki. - Ładnie mieszkasz - mruknąłem przechadzając się po podłodze dookoła.
- Dziękuję - odparła wreszcie, nawet lekko się przy tym uśmiechając.
- A tak, bo pewnie Ci mówili, że mam Cię oprowadzić po szkole? W takim razie oto ja Twój nowy przewodnik życiowy Ivan Petersov - skłoniłem się teatralnie - Liczę na zgraną współpracę - ukazałem dziewczynie rząd białych zębów, średnio wiedząc jak rozluźnić atmosferę. Rudowłosa pokiwała głową, jedynie się do mnie uśmiechając. - Jeśli chcesz mogę przyjść później... - zacząłem.
- Nie, możemy iść - odparła podchodząc do drzwi...
***
Zwiedzanie szkoły nie było tak nudne jak sam się spodziewałem, właściwie dziewczyna nawet zdążyła się nieco rozweselić i udało mi się zamienić z nią kilka zdań, była naprawdę sympatyczna.
- Może teraz przejdziemy do tej ciekawszej części szkoły, tak zwana stołówka - uśmiechnąłem się szeroko prowadząc dziewczynę schodami w dół, prosto do ogromnej sali wypełnionej stołami i jak to na stołówce zazwyczaj bywa masą jedzenia.
Może raczej lodówek, w której to jedzenie było.
- Jak jesteś głodna możemy zrobić przerwę - wzruszyłem ramionami wskakując na blat jednego ze stołów, gdy drzwi do pomieszczenia otworzyły się z nieprzyjemnym dźwiękiem.
- Petersov widzę podrywasz kolejną ofiarę - blodndwłosa dziewczyna o niebywale długich nogach z impetem zmierzała w naszą stronę. Zachciało mi się śmiać gdy wyjątkowo intensywnie zaczęła poruszać swoimi kształtami, z tego co widziałem rozbawiło to nie tylko mnie. Blondyna stanęła przede mną rzucając ostre spojrzenia.
- W co Ty się bawisz co? Myślałam, że Twój poziom sięga nieco wyżej, jednak jak widać razem z talentem umiera też gust - przewróciła oczami dokładnie oglądając rudowłosą.
- Takie szare myszki jak Ty mogą mieć ciężko w tej szkole - posłała mojej towarzyszce cyniczny uśmiech, przewracając oczami.
Autumn?
Wybacz, egzaminy odebrały mi wenę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz