wtorek, 24 stycznia 2017

Od Kayline C.D. Kendall

Znów minął kolejny dzień, który nie napawał mnie radością. Denerwował mnie fakt, że i ja, jak brązowowłosa unikami się jak ognia. Dosłownie, jak dwa żywioły, które nie mają prawa przybywać razem. Kompletne przeciwności. Ale...bolało też to, że gdy tylko napotykałyśmy się na holu akademii, nawet na siebie nie patrzałyśmy. Przechodziłyśmy obok siebie, jak nieznajome osoby.
Z frustracją i smutkiem usiadłam na swoim łóżku, podkulając nogi do brody. Nie miałam ochoty..na nic. W sumie, jak zawsze. Ale teraz to się nasiliło. Po kilku minutach bezczynnego siedzenia, otworzyłam okno, z którego się wychyliłam. Z kieszeni bluzy, wyjęłam zapalniczkę i odpaliłam papierosa, zaciągając się jego rozluźniającym dymem. Gdyby tylko...pójść gdzieś. Ten dzień przeżyć szalejąc, na przykład...
Przemyślanie nad planem dnia, przerwał dzwonek w telefonie. Niechętnie sięgnęłam po niego, czytając przychodzącego sms-a. Jeden, wielki napis- IMPREZA. Uśmiechnęłam się pod nosem, czytając dalsze informacje.

Kay, dzisiaj jest impreza! Musisz na nią iść! Pamiętasz ten klub, Target?Na pewno go znasz, jest blisko twojej akademii. To wbijaj na 19! I ubierz się fajnie, bo muszę mieć na co popatrzeć ( ͡° ͜ʖ ͡°)
~Jays. 

Palnęłam się w czoło. Idiota...Był to mój...kolega.  A raczej kolega mojego brata, z którym miałam dobre kontakty. Dałam mu swój numer, myśląc, że zapomni, że w ogóle ze mną rozmawiał...a tu proszę! Od razu zaczęłam się przygotowywać, ówcześnie spoglądając na zegarek. Miałam dwie godziny! Niczym torpeda wparowałam pod prysznic, umyłam zęby, ubrałam się...Kupiłam ostatnio czerwoną, rozkloszowaną na dole sukienkę, która leżała na mnie idealnie. Podkreślała talię, oraz chude nogi. Do tego ciemny makijaż, bordowa szminka i byłam zadowolona z efektu, jakiego otrzymałam. Nie mogłam się doczekać imprezy, jaka miała się zacząć. I miałam nadzieję, że zbliżę się trochę do Jays'a...był serio fajnym gościem. Złapałam torbę i wyszłam...

~*~

Weszłam właśnie do ciemnego pomieszczenia. Grała głośna muzyka, a wokół latały kolorowe światełka. Czuć było alkohol, papierosy, a nawet podniecenie ocierających się o siebie nastolatków. Stawiając pierwsze kroki, zbliżałam się do baru.
- Sok pomarańczowy proszę- Powiedziałam do barmana, a ten po chwili przyniósł upragniony napój. Biorąc łyka, omal nie zadławiłam się, gdy poczułam czyjeś ręce na ramionach.
- Kayline!- Krzyknął z zadowoleniem wysoki brunet, z czekoladowymi oczami. Jego czupryna była ułożona w nieładzie, co dodawało mu uroku. Był przystojny jak cholera.
- Hej, Jayson!- Odwróciłam się i z uśmiechem go przytuliłam. Odwzajemnił gest, zajmując obrotowe krzesło obok mnie.
- Ładnie wyglądasz, wiesz?- Zagadnął, przyglądając mi się. Tym razem, na moją twarz wkradł się lekki rumieniec.
- Ty też niczego sobie.
- Barman! Dwa shot'y.- Pstryknął palcami, a mężczyzna na około 30 lat, podał dwa kieliszki do których nalał wódki.
- Ja nie piję- Powiedziałam od razu, a ten spojrzał na mnie obrażonym wzrokiem
- Daj spokój, zabaw się! z alkoholem wszystko jest piękniejsze!- Roześmiał się, na co westchnęłam głęboko.- chyba nie chcesz, żebym sam wszystko wypił?- Namawiał mnie jeszcze jakieś piętnaście minut, aż w końcu uległam. Niepewnie wzięłam kieliszek do ręki i za jednym razem wypiłam zawartość. Czułam, jak po moim gardle rozpływa się ostra ciecz. Skrzywiłam się, popijając sokiem.
- Nieźle, jak na pierwszy raz.- Szepnął chłopak, po czym wstał. Wpatrzona byłam w niego jak obrazek...Heh, nawet do tańca mnie zaprosił. Zgodziłam się, idąc z nim na parkiet. Już po chwili wszystko, to całe skrępowanie, zahamowania minęły, wraz z kolejnymi wypitymi drinkami. Nigdy nie myślałam, że kiedyś się upiję!Jedna kolejna, potem druga, trzecia, czwarta..aż skończyło się na jiś 15 drinkach. Czułam, jak w końcu czuję się wolna, Odważna. Że mogę zrobić..wszytko! Zamglonym wzrokiem, dalej chłonęłam przyjemność tańczenia z Jays'em. Zbliżył się do mnie, uśmiechając się głupkowato, co mnie rozśmieszyło. Zatrzymałam wzrok na jego tęczówkach, które lustrowały mnie od góry do dołu. Gdy poczułam na sobie jego dotyk, przeszły mnie przyjemne dreszcze. Mimo to, zrobiłam krok w jego stronę, opierając się o jego klatkę piersiową. Dalej kręciliśmy się w rytm muzyki. W tedy, złapał za mój podbródek i głowę pociągnął do tyłu. Nie miałam pojęcia co robię, wypite promile dały o sobie znać. Przymykając oczy, spojrzałam na jego usta. Były niebezpiecznie blisko moich. Gdy chciałam coś powiedzieć, niespodziewanie połączył nasze usta w zachłannym, namiętnym pocałunku...Nie stawiałam się. I nie myślałam o niczym. Przyjemne ciepło, jakie się we mnie rozlało, było niezwykle przyjemne. Trwaliśmy tak chwilę, aż zmieniłam bieg, przygryzając jego dolną wargę. Już myślałam, że ta noc będzie cudowna...ale w jednej chwili, w głowie pojawił mi się pewien obraz. Pewnej osoby. Pewnej bliskiej mi osoby, która traktuje mnie jak nieznajomą...Zdenerwowało mnie to. Oderwałam się od przystojnego bruneta, by po chwili zabrać torbę i...wyjść. Miałam dobrze wyznaczony cel. Chciałam znaleźć Kendall. Słyszałam, ajk mnie woła, ale ignorowałam to.
Otworzyłam drzwi, czując mroźny powiew. Założyłam bluzę, którą miałam w torebce, po czym założyłam ją na siebie. Przeszłam przez ulicę, potem obok parku...aż zatrzymałam się przed znajomym budynku. W mgnieniu oka zapomniałam o swoim celu, opierając się o ścianę.Nabrała mnie chęć na zapalenie, więc wyjęłam papierosa i włożyłam go do ust. Wraz z odpaleniem go, wciągnęłam dym, po czym wypuściłam, powodując ciemny obłok. Niestety, w połowie coś wyrwało mi opakowanie z rąk.
- Nie ma mowy, wiesz ile szkód może to narobić- Usłyszałam pełen gniewu głos, należący tylko do jednej osoby...Odwróciłam się, zaciskając ręce w pięści. Zdezorientowaną dziewczynę przygniotłam do ściany, trzymając ą za bluzę.
- Puść mnie- Szepnęła, niemal niesłyszalnie. Dzieliły nas jedynie milimetry, a przemawiała prze mnie jedynie złość. Miałam nad nią przewagę, nie tylko fizyczną, ale i psychiczną. Nie miałam zamiaru odpuścić, zwłaszcza, że alkohol nie był moim przyjacielem.
- Oddaj paczkę.- Warknęłam, kurczowo trzymając ją za bluzę. Nawet, jeśli jej pełne strachu oczy mówiły "Nie bij, pls",  dalej była stanowcza, wyrzucając papierosy z dala ode mnie, w dodatku z wrednym, ale małym uśmieszkiem. Wbiłam w nią lodowaty wzrok, po czym z trudem rozluźniłam uścisk. W na pięcie, chwiejnie odwróciłam się w stronę kolorowego opakowania, jednak jej cichy głos mnie zatrzymał.
- Kayline.- Stanęłam w bezruchu.- Jesteś pijana?- Spytała, podchodząc do mnie.Uśmiechnęłam się pod nosem, jednym krokiem znajdując się tuż obok niej. Byłam od niej kilka milimetrów wyższa, z czego się ucieszyłam.
- Ja? Pijana? Njeee- Zaśmiałam się cicho, patrząc na nią ze zmrużonymi oczami. Wzrok, cały czas mi się zamazywał, więc nie byłam do końca pewna, czy aby nie rozmawiam z inną osobą. Ale kto ma taki głos? Kto zna moje imię? Niewielu, właśnie.
- Kay, czemu to zrobiłaś..?- Jęknęła, próbując mnie delikatnie odepchnąć. Ale dalej stałam przy swoim, nawet nie drgając.
- Bo chciałam zapomnieć.- Wzruszyłam ramionami- O tobie, o tym, że cały czas mijamy się bez słowa, chciałam zapomnieć o...o wszystkim! Ale kiedy całowałam się z tym przystojniakiem..- Zatrzymałam się na chwilę, czując szklące się oczy.- Nie mogłam! Wiesz czemu? Bo cię widziałam. I było mi cholernie smutno, że ty nim nie jesteś....- Pociągnęłam nosem, kładąc głowę na jej ramieniu.
- Z...z kim się całowałaś?- Szepnęła, przez co znów uniosłam głowę.
- No jak z kim? Z Jay'em!- Bąknęłam niewyraźnie, po czym przygryzłam dolną wargę.- Ale...
Nie dokończyłam, złączając nasze usta. Poczułam, że się wzdrygnęła. Ponownie przygryzłam wargę, na chwilę przerywając, by spojrzeć w jej oczy. Była widocznie zszokowana.A ja miałam ochotę ją przytulić i nie puszczać. Ignorując jej zdziwienie, znów ją pocałowałam. Nie było to tak agresywnie, a delikatnie. Poczułam, że to oddała, co mnie po prostu uszczęśliwiło. Przyznam, że brakowało mi tego. Mimo stanu, w jakim byłam, uświadomiłam sobie jedną, ważną rzecz..Chyba zakochałam się w brązowowłosej istocie zwaną Kendall. Było mi tak przyjemnie,  jednocześnie czułam, że potrzebowałam tego jak niczego innego.Serce mi szybciej zabiło, niemal nie wyskoczyło z klaki piersiowej.
- Kyline.- Przerwała dziewczyna, oddając się ode mnie. Odwróciłam się z ciekawością, na co pokręciła głową- Nie możesz tyle pić. Idziemy do pokoju.- Złapała mnie za ramię i pociągnęła na korytarz.
- Ale zostaniesz ze mną, nie?- Spytałam, podśpiewując jakąś nieistniejącą melodię. Ta spojrzała na mnie przez ramię, lekko się uśmiechając.- No Kennyś! Nie zostawiaj mnie! Ja tu chcę ci coś wyznać, a ty ciągniesz mnie nie wiadomo gdzie! No ej, to nie fair- Zrobiłam naburmuszoną minę, widząc, jak otwiera mój pokój. Mój? Szczerze, wyglądało mi to na łazienkę. Albo na coś innego.- Gdzie idziewmy?!- Wydarłam się.
- Nie drzyj się!- Skarciła mnie, a ja skrzyżowałam ręce na pięści. Prychnęłam coś pod nosem, kręcąc głową.
- Ale ej, posłuchaj mnie w reszcie!- gdy weszłyśmy do pomieszczenia, znów przygwoździłam ją do jakiegoś mebla. Tym razem, była to szafa,
- C.co?- Spytała, na co zachichotałam.
- Kocham cię- Szepnęłam do jej ucha i odkleiłam się od niej. Ujrzałam jakąś miękką powierzchnię, po czym runęłam na nią, mrucząc pod nosem. Byłam zmęczona, więc zamknęłam oczy, biorąc po głowę poduszkę.Chciało mi się spać, a jednak, kątem oka błądziłam po brunetce, która stała jak zamurowana.

<Kenny? ^_^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz