- Wiem - odpowiedziałem jej. Prychnęłam zirytowana.
- Jak to możliwe, że w tej chwili jesteś cholernym dupkiem, a w akademii byłeś... no nie wiem... normalny? - wręcz wykrzyknęła to ostatnie słowo. Zaśmiałem się cicho pod nosem.
- Ludzie uważają mnie za dupka - stwierdziłem na głos. - Ale nie jestem żadnym potworem - dodałem. Spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. - No co? - uniosłem dłonie w poddańczym geście. - Myślałem, ze wtedy ci coś zrobiłem - wytłumaczyłem się i schowałem ręce do kieszeni.
- Yhym... - skinęła głową, jednak widocznie nie była jakoś tą odpowiedzią usatysfakcjonowana. Kontynuowała swój powrót do akademika. Gdy była parę metrów ode mnie, wciągu sekundy znalazłem się przy niej jakby nigdy nic. Podskoczyła zdziwiona. - Jak to ty...?! - nie mogła się wysłowić, a ja spojrzałem na nią rozbawiony.
- Ale co? - udałem, że nie wiedziałem o co jej chodzi. Po co ma wiedzieć o mojej rasie? To jest zbędne.
<Kayline?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz