niedziela, 23 października 2016

Od Daniela cd. Kayline

Przez chwilę obserwowałem ją, jak odchodziła. Lubiłem takie groźne dziewczyny. Dlaczego? Bo zawsze uważały się za silniejsze od chłopaków, co było nieco zabawne. Zawsze znajdzie się ktoś, kto jest od ciebie silniejszy. Od niej ja byłem lepszy, oczywiście ja sam nie byłem jakimś bogiem. Była jedna osoba, która b mnie pokonała, ale w obecnych czasach ona sama mi wisi dług, więc nie mam co się martwić.
Nagle z nieba zaczęły opadać krople deszczu, które uderzały o moje ciało i ziemię wokół niej. Zrobiło się zimniej, naciągnąłem kaptur, aby nie zmoknąć za bardzo. Zamieniłem się w cień i stanąłem przed dziewczyną. Znowu się wzdrygnęła, co wywołało na mojej twarzy uśmiech.
- Wiesz, kiedyś się okażę, kto jest silniejszy - powiedziałem zagadkowo.
Spojrzała na mnie morderczym wzrokiem i coś mruknęła pod nosem. Zignorowałem to i się cicho zaśmiałem, że była taka harda w stosunku do mnie. Większość bardzo dobrze zdawała sobie sprawę jakie mam możliwości, ale nikt nigdy nie poznał mojej prawdziwej natury czy pochodzenia. I ona też tego się nie dowie, ale widać, że łatwo się nie da.
Ponownie zamieniłem się w cień i zniknąłem z jej widoku. W ciągu paru sekund znalazłem się w swoim pokoju. Zwolnienie kosztuje mnie trochę energii, którą pochłaniam z ludzi, a im mam jej więcej, tym jestem silniejszy. Żaby być tak zwanym niepokonanym, musiałbym spożyć z pięćdziesięciu ludzi. Jednak wystarczyło by mi pięciu Luksjan i już bym pokonał każdego. Oprócz tego dziwnego piętnastolatka. Nikt nie miał pojęcia czym był, ale byłem mądrzejszy od tej dziewczyny i nie zadzierałem z silniejszymi.
Wziąłem prysznic i zjadłem na kolację parę kanapek. Usiadłem na ramie balkonu i oglądałem to, co znajdowało się przede mną. Siedziałem w spodenkach, a w dłoni trzymałem do połowy spalonego papierosa. Gdy się zaciągnąłem nikotyną, zobaczyłem, że dziewczyna dopiero wchodzi do akademika.

<Kayline?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz