Dziewczyna zachowywała się... dziwnie, albo inaczej. Nie byłem pewny które określenie było poprawne, które do niej najbardziej pasowało. Chciała z kimś pobyć? Niezła wymówka, ale też nie kłamstwo. Jej aura nie wskazywała na to, żeby mówiła to w stu procentach, raczej pół na pół. Ale co ja będę dalej w to wnikał?
Posłałem jej groźne spojrzenie. Tylko ja mam prawo wbijania ludziom na chatę i ich denerwowania. Dlaczego? Bo to jest wkurzające, a mnie nie warto denerwować. Ale w sumie może to będzie jakaś odmiana? Odsunięcie się od tej cholernej rutyny, która towarzyszy nam przez całe życie?
- Okej, nie było tego pytania! - nie pozwoliła mi odpowiedzieć i szybko wyciągnęłam ręce przed siebie, aby się bronić. Czyżby myślała, że zaraz na nią wskoczę? Hm... Możliwe.
Spojrzałem na zegarek, wpół do piątej. Eh... Jeszcze miałem przed sobą tyle snu... Wróciłem wzrokiem do niej. Położyła ręce na łóżku i opierała się na łokciach, podnosząc głowę. Wzrok oczywiście kierowała na moje bokserki, znowu, chociaż widziałem, że próbowała odwrócić wzrok. Przez chwilę zastanawiałem się, co mogłem z nią zrobić. Nie miałem na nic sił tak jak wcześniej, jednak teraz stałem się senny. Przez tyle godzin nie zmrużyłem oka i nagle sen próbują mną zapanować? To śmieszne...
Podszedłem do łóżka, a na jej twarzy widziałem napięcie, które próbowała ukryć. Leżała na samym środku łóżka. Mojej mięciutkiej poduszki i przytulnej kołderki. Od razu zrobiłem się zazdrosny. Tak, zazdrosny o własne leżę. Tak więc co zrobiłem? Położyłem kolano na brzegu łóżka. Uważnie mnie obserwowała i wtedy zrzuciłem ją z niego z łatwością. Warzyła tyle co nic, a do tego się tego nie spodziewała. Po za tym mój ruch był taki szybki, że prawie go nie było. Gdy ona leżała na ziemi po drugiej stronie, położyłem się na materacu i założyłem ręce za głowę, zamykając oczy.
- Ej! - usłyszałem jej jęk, a ja się zaśmiałem.
- To moje łóżko - mruknąłem z delikatnym uśmiechem.
Chwilę jej zajęło wstanie z ziemi, jakby była ogłuszona. No w sumie nikt nie jest tak prędki, jak Arumianin czy Luksjan. To było takie piękne...
W końcu białowłosa powstała i czułem, jak próbowała mnie spychać. Chciała mnie zwalić z łóżka, to był ta zwany odwet, ale nie przemyślany i nieskuteczny. Byłem dwa, albo trzy razy od niej cięższy, a do tego większy. Ona jednak była uparta i dalej próbowała mnie wykończyć. Westchnąłem cicho, po czym w jednej sekundzie złapałem ją za nadgarstki i pociągnąłem do siebie. Najpierw wylądowała na mnie, a potem pode mną. Siedziałem na jej biodrach, a ręce trzymałem na poduszce, za nadgarstki. Nachyliłem swoją twarz nad nią, co wyglądało, jakbym chciał ją pocałować.
- Tak bardzo chciałaś na moje łóżko, więc teraz się nie wierć - i przestała to robić. Otworzyła oczy i spojrzała w moje. I nagle ta żądza wróciła... Chciałem wyssać z niej energię. Otworzyłem usta, aby to zrobić. Aby pozbawić ją życia. Przez chwilę jeszcze patrzyłem na nią z lekko otwartymi ustami, co przypominało chęć pocałowania. Oczywiście to nie było. Musiałem się powstrzymać. Szybko ją puściłem i zszedłem z niej, gdy moje usta znalazły się za blisko jej. Podrapałem się nerwowo po karku i wstałem na własne nogi, stojąc do niej tyłem. Znowu miałem ochotę się na kimś pożywić... Ale na kim?
- Wyjdź stąd - rozkazałem nie odwracając się, aby się na nią nie rzucić i jej nie zabić. Temperatura w pokoju nagle spadła, a ona poczuła dreszcze na ciele.
<Kayline?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz