piątek, 28 października 2016

Od Devona do Ivy

Życie zaskakuje nas cały czas. Raz bardziej, kiedy indziej mniej. Tego właśnie w nim tak często nienawidzę. Choć dzisiaj miarka się już przebrała...
Spostrzegając jedynie dwie wolne ławki od razu wybrałem tą z tyłu. Z Ivy. Jakoś nie widziało mi się już na pierwszej lekcji z nową klasą otrzymać miana 'kujona'. Wolnym, nonszalanckim krokiem podszedłem do miejsca przyciągając za sobą kilka dziewczęcych spojrzeń. Ivy zostanie tu znienawidzona, już to wiem. Usiadam obok dziewczyny z lekka udając, iż jej nie znam. Chyba ją to drażni. Lubię ją drażnić. Będę ją drażnić częściej. Ponad dwadzieścia minut po rozpoczęciu lekcji otrzymałem wiadomość starannie wyrzeźbioną na jednej z kartek wyrwanych z jakiegoś zeszytu:
Spodobała się niespodzianka? ;)
Odpisałem szybko i niestarannie, gdyż czas naglił a lekcja nie trwa wiecznie. Poza tym, niech nie myśli, że się staram, czy coś.
Zdecydowanie nie
Dlaczego??? ;(
Bo tak.. Nie lubię o czymś nie wiedzieć, jeśli to mnie dotyczy
;/
- Panie Bostick, czy może nam pan zdradzić powód tak niskiego zainteresowania lekcją? -spokojny głos nauczyciela momentalnie przywraca mnie na lekcję. Patrzy wprost na mnie, jak i kilka innych, ciekawych oczu z ławek dookoła. Świetnie. Od dziś "klasowy łobuz". Nie podoba mi się. - Może to pani Bacardie tak pana interesuje? -chytry uśmiech przyozdabia jego twarz na chwilę. Kilka dziewczyn pali buraka, a dwójka chłopaków za nami naśladuje nauczyciela.
- Nie, panie profesorze. Interesuję się raczej -rozpoczynam swój wywód na temat lekcji, co zbija go z tropu. Na koniec jednak chwali mnie za prawidłowe rozwiązanie zadania (przy którym stoimy od kilku minut i nikt nic nie potrafi wymyślić) i powtarza, aby okazywać więcej zainteresowania. Teraz "klasowa gwiazda". Szturchnięcie w lewy łokieć psuje moją notatkę długą kreską na pół zeszytu. Szczerząca się do mnie Ivy nawet tego nie zauważa. Kolejny raz przewracam oczami i wracam do notowania.
- Popisałeś się -cichy szept z lewej kolejny raz dekoncentruje mój umysł, przez co kompletnie źle zapisuję całe zadanie. Po jego poprawieniu kolejny raz wznawiam pocztę karteczkową
Musimy ustalić sobie kilka zasad
My? Rumieniec wlewający się na twarz dziewczyny oznacza, iż musiała źle odebrać to zdanie. W stu procentach źle.
Tak, my. Ja i ty. Rozumiesz?
Jak najbardziej, zamieniam się w słuch
Raczej wyostrzasz wzrok
Eh, nie ważne. No to czego ode mnie oczekujesz?
Dzwonek oznajmiający przerwę rozbrzmiewa na korytarzu, przez co w ułamku sekundy wszyscy zrywają się z krzeseł. Rzucam szybkie "dokończymy to później" pakując rzeczy oraz następnie teleportując się jako pierwszy do wyjścia. Spostrzegłem, iż właśnie w ten sposób 'umówiłem się' na siedzenie razem w jednaj ławce na następnej lekcji. Szlag. Muszę się bardziej pilnować. Plecak zarzucony na ramię ciąży mi, na dodatek mam w nim zapakowanie złe książki. Dzień zapowiada się świetnie. Czekam aż nauczyciel wyjdzie z klasy, aby odebrać od niego nowe papierki, do których będę musiał się dostosować i przyzwyczaić. Czekam i czekam. W końcu, po długich pięciu minutach (połowie przerwy) wychodzi w towarzystwie rozpromienionej Ivy. Dostaję od niej szybkie spojrzenie, po czym wymija mnie jak gdyby nigdy nic.
***
Kolejna lekcja, to jest geografia nie zapowiadała się na jakkolwiek oszałamiające wrażenia. Zająłem ostatnią ławkę pod oknem przy małym użyciu mej umiejętności (chyba podpadłem chłopakom, ale co tam) i oczekiwałem na Ivy. Nim ta zjawiła się - spóźniona cztery minuty - nasza korespondencyjna kartka już czekała. Nauczyciel zdążył zauważyć, iż przybyło jednego ucznia do klasowej frekwencji i przedstawić mi się.
Kilka zasad, do których powinnaś się stosować, jeśli tak bardzo chcesz zaszpanować innym laskom z klasy:
1. Zero rzucania się na mnie (bez wyjątków).
2. Zero zajmowania mnie na lekcjach tak, abym to ja dostawał opieprz.
3. Jeśli chcesz ze mną siedzieć liczą się jedynie dwie ostatnie ławki od okna lub przy ścianie (z czego ty siedzisz tam, gdzie ja ci powiem).
4. Mówisz mi o wszystkim co mnie dotyczy, dosłownie.
5. Jeśli czegoś ode mnie chcesz po szkole piszesz na ten numer - xxx xxx xxx - i nigdy więcej nie zbliżasz się do mojego pokoju. Chyba że ci pozwolę.
6. Nigdy do mnie nie dzwonisz, nigdy.
Zaskoczony wyraz twarzy nastolatki spotkał mnie od razu, kiedy tylko odczytała wiadomość. Ja tak się natrudziłem, napracowałem i nakombinowałem nad tymi zasadami, a ona odpisała mi jedynie:
Nie chcę innym szpanować. Inni mnie nie obchodzą ;) Zasady ok
I zapisała numer. Od razu. Czy to coś oznacza?
***
Zaraz po dzwonku na siódmą lekcję opuściliśmy akademię, po czym udaliśmy się do swoich pokoi. Smsy z początku jakby nieśmiałe, przychodziły będąc całkiem pozbawione sensu. Z czasem było ich coraz więcej i więcej, aż nie zdążałem ich odczytywać.
7. Nie robimy spamu o wszystkim dookoła, szczególnie w nocy.
Wybacz
Wybaczam
I od tego momentu smsy znały swoje miejsce we wszechświecie. Było to na tyle przydatne, iż nie było potrzeby wyłączania telefonu kiedy chciało się spokoju. Po prostu nie było ich tak dużo.
Wieczorem, leżąc w łóżku ze wzrokiem wbitym w czarne, pełne gwiazd niebo dużo myślałem. I wyjątkowo nie myślałem o przeszłości. Nie próbowałem sobie przypomnieć o tym, co było. Myślałem o dzisiejszym dniu (który również jest już przeszłością, ale znacznie bliższą i ją pamiętam). O akademii. O Ivy. Szczególnie o niej. To znaczy, dlaczego, po co i na co. Analizowałem wszystkie możliwe odpowiedzi. Zajęło mi to pół nocy. I nic nie wymyśliłem.

Ivy? Nie miałem pojęcia jak zakończyć tego posta, dlatego wyszło takie g.wno ._.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz