Oczy same zaczęły mi się zamykać. Coraz bardziej odpływałam. Chyba czas iść...
Wstałam i pchnęłam drzwi, oddzielające dwór od korytarza, który tak często przemierzałam. Ciągle gdzieś wychodzę...Czemu by nie zrobić sobie dnia wolnego od wszystkiego? Dobry pomysł, który na pewno wykorzystam, choćby jutro.
Spojrzałam na swoje drzwi, a potem jego. Hm...
Zapukałam do drzwi chłopaka. Gdy nikt nie zareagował, uznałam, że był to łupi pomysł. Gdy zaczęłam się oddalać, usłyszałam kroki zza ściany. Stanęłam więc na przeciw drzwi, z których on w tej chwili wyszedł. Znów był w samych bokserkach...Moje oczy same powędrowały tam, gdzie chciały. Czułam, że robię się czerwona.
Uniósł prawą brew z lekkim uśmiechem.
- Aż tak cię zamurowało?
- Yh...daj spokój.- Mruknęłam, podnosząc na niego wzrok. I nastała denerwująca cisza. nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Nie miałam pojęcia, czemu właściwie pukałam.
- Nie wiem, czy wiesz, ale jest 4 nocy.- Nerwowo zaczął bawić się klamką.
- Wiem, ja...chciałam po prostu...no wiesz..Y...freqoijg- Zaczęłam się jąkać. Było to dosyć zabawne, przez co cicho zachichotałam. A jak już zacznę się śmiać, nie mogę przestać. Tak więc z byle powodu parsknęłam śmiechem , starając się nie być zbyt głośno. Ale już po chwili przysięgłabym, że było mnie słychać w całym budynku. A jak wiadomo, śmiech zaraża...
- Weź...- Usłyszałam cichy śmiech.- Cicho!- starał się być poważny, ale coś mu nie wychodziło. Z tego napadu śmiechu, zaczął boleć mnie brzuch, za którego się złapałam.
- Dobra, dobra. Jestem cicho!- Powiedziałam na głos, próbując się uspokoić.
XxX
Siedziałam pod ścianą, a on dalej stał w drzwiach.
- Chciałam po prostu...porozmawiać. Pobyć z kimś.- Zaczęłam, wstając. Otrzepałam się i podeszłam do niego.
- Że jak?- Zdziwił się.- Nie masz innych znajomych?
- Nie...Znaczy tak, ale...- Przetarłam zmęczone oczy. A z resztą...On wchodzi do mojego pokoju bez pytania, więc ja zrobię to samo.
Chciał coś powiedzieć, jednak prześlizgnęłam się przez dziurę między nim a framugą jednocześnie mu przerywając.
- Co do..- odwrócił się w moim kierunku. Spokojnie rozwaliłam się na łóżku, wpatrując się w niego uporczywie. Ten zamknął drzwi, chyba zdając sobie sprawę, że jestem uparta i nawet gdyby mnie wyniósł siłą, i tak bym się nie dała. No cóż...ładny ma pokój.
Z westchnięciem usiadł na drugim końcu pomieszczenia. - Jeśli chodzi o to z dzisiaj, to- przerwałam mu, próbując ustać na chwiejnych nogach.
- rozumiem...nie będę o to pytać. Ale to jest po prostu dziwne...Z resztą nie ważne. ale powiedz tylko jedno. Skąd się znacie?- Spytałam spokojnie, interpretując dokładnie każde wypowiedziane przeze mnie słowo.
- Nie znamy się.- Odparł szybko.
- Yhy. Nie chcesz mówić, to niemów!- Wyrzuciłam ręce do góry- Ale jak coś mu się stanie..- Podeszłam ze zmrużonym wzrokiem.- Pożałujesz.
- Czy ty mi znowu grozisz?- Zaśmiał się.- Już prędzej ty pożałujesz, że w ogóle próbowałaś się mieszać w sprawy między mną, a nim.
- Zobaczymy, Daniel. Nie masz jakiś filmów może?- Oddaliłam się, zajmując moje poprzednie miejsce.
Ujrzałam jego poirytowany wzrok. - Okej, nie było pytania!- Uniosłam ręce w geście obronnym.
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz