- Ale wiesz...- spojrzałam na niego, głowę przysuwając do ściany, która była obok i podparłam się na łokciach.
- Idź. Teraz.- przechylił lekko głowę. Wiedziałam, że nie jest zły, tylko..zdenerwowany. Jakby chciał się od czegoś odciągnąć, gdyż cały czas stał do mnie tyłem. Zrobiło się dziwnie zimo, więc potarłam ręce o siebie, chcąc się ogrzać.
- Nie masz tu- chciałam coś powiedzieć, jednak ten w niewiarygodnie szybkim tempie znalazł się nade mną. Poczułam jego zaciskające się ręce na moich ramionach, a po chwili jakbym lewitowała. Podniósł mnie i zaczął iść w stronę drzwi. Zrezygnowałam z wiercenia się, bo on i tak by nic sobie z tego nie zrobił. Cały czas obserwowałam jego twarz. Był spięty, za to ona pozostała bez jakiegokolwiek wyrazu.. tylko jego oczy nieco się zmieniły.
Otworzył szeroko drzwi, stawiając mnie na ziemi, a jednocześnie nieco się pochylając. Chwilę stał w tej pozycji, nie pozwalając mi iść. Zmarszczyłam czoło, próbując się oddalić, aż mi się udało. Coś było z nim nie tak. Zachowywał się po prostu dziwnie.
- Wszystko ok?- Spytałam, leniwie otwierając swój pokój. Ten spojrzał na mnie spod byka i wrócił do siebie. Chwilę jeszcze stojąc, nic nie widziałam, ani nie słyszałam. Weszłam więc i zamiast w łóżku, wylądowałam pod drzwiami. Zsunęłam się i schowałam głowę w kolanach, a zmęczenie zdecydowanie wygrywało...Zasnęłam w tej pozycji, czego rano bardzo żałowałam.
XxX
Chcąc podnieść głowę, poczułam mocny ból od karku do ramion. Syknęłam, starając się to zignorować i wstać, jednak było to trudniejsze niż myślałam.
- Co za bajzel..- Mruknęłam, z trudem rozglądając się po pokoju. Co ja tu robiłam? Wpatrując się w pokój, miałam nadzieję, że jakaś magiczna moc to ogarnie, a ja będę miała cały dzień dla siebie. No tak! Dziś jest dzień niczego. Pójdę nad jezioro i zostanę tam aż do wieczora. Może chłopaki zrobią z mną grilla? Nie...ich takie rzeczy nie pociągają, poza tym, pewnie mają dużo roboty. No więc, czeka mnie samotna wędrówka.
~Jak można doprowadzić pokój do takiego stanu?!- Krzyknął zbulwersowany głos w mojej głowie.
~Yh, zamknij się!- Szepnęłam, nie mogąc mówić głośniej. Nie miałam na to ani ochoty, ani siły, więc po prostu wstałam i zaczęłam przechadzać po pomieszczeniu, jakbym dopiero się tu wprowadziła. Co ciekawe, zauważyłam kilka rzeczy, których wcześniej tu nie było. No, może były, ale najwidoczniej ich nie zauważyłam. Zatrzymałam się przy jednej z szafek i wzięłam z niej czarną lampę.
Skrzywiłam się, gdyż nie pamiętam, abym ją kupiła, czy przynosiła.
Podeszłam do jednego z kątków, gdzie zawiesiłam spore lustro i oglądnęłam się w nim. Rozmyty makijaż, który walał się po całej twarzy, roztrzepane włosy i wory pod oczami. Fajnie byłoby się ogarnąć.
Wzięłam szczotkę, leżącą w torbie sportowej. Ale nie łatwiej wziąć prysznic? W sumie nie,ale jest to przyjemniejsze.
Weszłam do łazienki i spojrzałam na kabinę. On, w porównaniu do pokoju, lśniła czystością. Zadowolona z tego, rozebrałam się i weszłam, odkręcając wodę. Miłe ciepło rozlewało się po moim ciele, powodując dużą przyjemność. Oparłam się jedną ręką o szybę i opuściłam głowę. Chciałabym zostać tu na zawsze...ale nic nie trwa wiecznie. Po jakiś 30 minutach, wyszłam i wytarłam się niebieskim, miękkim ręcznikiem. Ubrania, jak ubrania. czarne rurki, bluzka 3/4 z "krwawym" napisem "I'm not a psychopath". Oryginalnie...
Do tego zrobiłam sobie 2 dobierane warkocze i lekko podkreśliłam oczy, a usta przejechałam czerwoną, matową szminką. Znów spojrzałam w lustro. O wiele lepiej.
Pokój...Zaczeka. Jeszcze tylko muszę pomyśleć, gdzie jest najbliższe jezioro...W tym wypadku, zajrzałam do komputera. I znalazłam...Idealne jezioro imieniem- "Loosehigh". Nigdy nie poznałam takiej nazwy, więc na pewno nie znam i tego miejsca. Cóż. trzeba próbować nowych rzeczy! Mimo tego wszystkiego, dalej pamiętałam wczorajszy wieczór...noc...Albo dzisiejszy, bardzo wczesny ranek.
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz