sobota, 22 października 2016

Od Kayline C.D. Daniela

- Powiedz. Ale tak szczerze. Chcesz mnie zamordować, wyssać moją duszę, zgwałcić czy co? - wyrzuciłam ręce do góry, doszczętnie zrezygnowana. Nie wiedziałam, o co mu właściwie chodziło. Przyssał się jak pijawka.
- Pytałem czy chcesz, ale odpowiedziałaś, że nie.
- Serio. Inni mówili racje... Jesteś dupkiem.
- A ty niby jesteś taka święta? - uniósł brwi. Już miałam coś powiedzieć, jednak zrezygnowałam i uśmiechnęłam się ironicznie.
- Nie. Jestem istną maszyną do zabijania, która nie stanie przed niczym, by dążyć do celu rozwalenia ludzkości na części, które później rozpadną się w popiół. I wiesz od kogo zacznę? Od takiego idioty jak ty. Nie znasz mnie i nie powinieneś się wtrącać w moje życie, bo wiedz, że może się to źle skończyć.- Zakończyłam przesłodzonym głosem. Ten zaśmiał się pusto.
- Czy ty mi grozisz? TY?!
- TAK, ja. i ktoś jeszcze...
- Kto?- Zdziwiony, ale dalej rozbawiony, zaczął się rozglądać, po czym jego wzrok ustał na mnie.
Podeszłam do niego tak blisko, jak on do mnie kilkanaście minut temu.Wzięłam głęboki oddech i szepnęłam:
- Wiesz...Każdy się czegoś boi. Nawet jeśli o tym nie wie. Myślisz, że władanie snami kończy się na ich przekształcaniu? Nie. Każdy, nawet najgłębiej ukryty koszmar może stać się rzeczywistością.
 Nie będziesz wiedział kiedy, a twoje najgorsze obawy staną się prawdziwe. Nie tylko ja o tym decyduje...Wcześniej, zapewne widziałeś o wiele więcej niż myślę. Tyle wystarczy. Myślisz, że jesteś silny? Się zobaczy.- Puściłam mu oczko i odwróciłam się.- Idziesz gdzieś ze mną?- Spytałam, co widocznie go zdziwiło.
- Że ja?
- A czy obok ciebie stoi ktoś inny?- Na prawdę ten chłopak to najbardziej irytująca osoba jaką w życiu spotkałam...ale też intrygująca. Zapewne nie powie mi, jaką jest rasą, ale cóż. Może w końcu się dowiem. Ale to już jego sprawa. Bo po co miałby się zwierzać takiej dziewczynie jak ja? Możliwe, że w takiej sytuacji, niewiedza może być najlepszym dla mnie wyjściem. Nie licząc na odpowiedź, po prostu szłam, wpatrzona w chodnik. Tak jak myślałam, zaczęło mocniej padać, przez co zarzuciłam na siebie kaptur. Było mi trochę chłodno, bo byłam w samej bluzie, jednak nie zwracałam na to uwagi. Wszystko jest lepsze od siedzenia na dupie i gapienia się bezmyślnie w ścianę.

<Daniel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz