Musiałem ugasić to pragnienie, które dusiłem w sobie przez paręnaście minut. Nakarmiłem się starszą kobietą, jednak dużo mi to nie dało. Tylko tyle, żeby ugasić mój głód. Na początku chciałem ruszyć dziecko, mała dziewczynkę, która samotnie bujała się na huśtawce. Ale miałem jedną zasadę - nie ruszałem matek i dzieci. To wszystko. Mężczyźni, starcy i zwykłe dziewczyny mogły stać się moją ofiarą. Tak przypadkiem. Tak jakby zostały stworzone tylko do ugaszenia mojego pragnienia. I tylko tyle.
Wróciłem do pokoju bardzo późno, ponieważ błąkałem się bez sensu po ulicach tego miasta, w sumie nie wiem po co. Może chciałem ponownie spotkać tego Luksjanina? Albo kogokolwiek z ich rasy? Tylko ich gatunek nie podlega moim zasadom, że nie tykam dzieci i matek. Dlaczego? Bo z czasem mogą to oni mnie zabić, a ja nie mam zamiary ryzykować.
Usiadłem na kanapie i wpierw pustym wzrokiem przyglądałem się nieistniejącemu punktowi na ścianie.
Mijały sekundy...
minuty...
jedna godzina...
Podniosłem się do pozycji siedzącej wstając z łóżka, na którym ciągle leżałem. Nie mogłam zasnąć, jakby coś mi nie dawało spokoju. Chwyciłem ołówek i kartkę. Przyłożyłem zatemperowany przedmiot do białego tła i przeleciałem po nim. Stworzyła się pierwsze kreska, a potem stworzyłem do niej kolejne równie czarne tej samej grubości linie, które po zakończeniu dały mi smoka. Młodego i dużego smoka o pustych czarnych oczach i potężnych szkieletowych skrzydłach.
Patrzyłem na niego.
Nic więcej.
I nagle po pokoju rozległo się pukanie do drzwi. Spojrzałem wyrwany z własnych myśli na drewno i patrzyłem obojętnie, nic nie robiąc.Gdy pukanie się powtórzyło, spojrzałem na zegarek w swoim telefonie. 4:26. Zdziwiłem się, kto to mógł być tak wcześnie. Gdy pukanie dalej rozlegało się po moim pokoju, wstałem i znalazłem się przy drzwiach. Nie zwróciłem uwagi na swój ubiór, składający się jedynie z bokserek. Trudno. Otworzyłem drzwi i pokazała mi się ta dziewczyna.
<Kayline?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz