Stałam z przymrużonymi oczami. Wyobrażałam sobie, jak ginie w każdy możliwy sposób. A że mam bujną wyobraźnię...
- Bierz nogi ze stołu.- Posłałam mu zdenerwowane spojrzenie i włączyłam laptopa. Na tapecie był mój pies, jednak musiałam ją zostawić po opiekę mojej cioci. Urocza psina...
- Nie patrz tak, bo ci oczy wypłyną.- chłopak postanowił otworzyć oczy, a do tego zignorował to co powiedziałam.
- mówiłam coś?- Skrzyżowałam ręce.
- Już dobrze, MAMO- Podkreślił ostatnie słowo i zdjął nogi ze stolika.
Przewróciłam oczami i spojrzałam na zegarek.
- Nie możesz tu być.- Mruknęłam, na co ten nawet nie zareagował. Jak dziecko...
Poirytowana podeszłam do niego i pstryknęłam go w głowę. Ten zerwał się z miejsca i pocierał bolące miejsce, mówiąc- To bolało!
- Miało boleć.- Zaśmiałam się. I znów zadzwonił telefon. Z westchnieniem podeszłam do łóżka, na którym go położyłam, po czym bez patrzenia kto to, odebrałam.
- Czego?- Powiedziałam do słuchawki. Kątem oka spojrzałam na Daniela, który krążył po pokoju.
- A ty, jak zawsze miła...zmiana planów. Musisz mnie wyręczyć TERAZ.- niemal krzyknął mój brat. Po co mu ten pośpiech?
- Jezuuu nie masz innego rodzeństwa?!- tupnęłam nogą, co mogło wyglądać nieco zabawnie. wyczekiwałam odpowiedzi z niepewnością. Ostatnio moi bracia się pokłócili. Nie wiem o co, ale...są rodzeństwem.
- Ale ja chcę ciebie!- Wydarł się do słuchawki, przez co musiałam oddalić od siebie urządzenie.
- Mam dużo spraw na głowie- skłamałam. Ale on nie należy do łatwowiernych.
- Jakich?- tak jak myślałam. Nie odpuści.
Zastanawiałam się, co mogę wymyślić. Ale w głowie nie miałam żadnego pomysłu. No cóż. trzeba się zgodzić. Dawno tam w sumie nie byłam. Czas zobaczyć, co mój "ukochany" członek rodzeństwa uczynił z tego miejsca.
- No niech ci będzie.- Odparłam zrezygnowana. Nawet bez możliwości widzenia jego twarzy, wiem, ze się przynajmniej uśmiechnął.- Pa.- dodałam, rozłączając się.
Wrzuciłam telefon do kieszeni, po czym zaczęłam szukać mojego "roboczego" stroju. Miałam taki, kiedy zdarzy się taki właśnie wypadek. Gdzie ja to mam...?. Wtem zauważyłam, że Daniel otworzył jedną z szafek.
- E! Nie pozwalaj sobie!- Krzyknęłam, na co się wzdrygnął. Mimo to, próbował to jak jak najbardziej zatuszować. Dla czego?
zaśmiałam się cicho- Jeśli chcesz się do czegoś przydać, to znajdź strój.
- Jaki...?
- Będzie...inny od wszystkich- Wzruszyłam ramionami. Zaczęliśmy poszukiwania, aż nam się udało.
Spakowałam do czarnego plecaka potrzebne mi rzeczy.
- Okej. Wyłaź.- Machnęłam ręką na chłopaka. Ale ten nie miał zamiaru ruszyć się w miejsca.- Spóźnię się!- Próbowałam się przepchać, ale on był silniejszy. Przypomniałam sobie o portfelu.
- Portfel, portfel..- Powtarzałam w kółko, próbując przypomnieć sobie, gdzie go właściwie zostawiłam.
- 3 szafka od dołu, po lewej stronie.- Słysząc te informacje, przeszukałam wskazaną szafkę. i rzeczywiście, był tam. Dopiero po upływie kilku chwil zorientowałam się skąd on wiedział?!
- Czy ty...- Zaczęłam i odwróciłam się w jego stronę z morderczym spojrzeniem.- Grzebałeś mi po szufladach?!
- Um...Nie...- Zaczął się kręcić w kółko i patrzył w górę, jak dziecko które zrobiło coś złego i teraz nie chce się przyznać.
- Daniel...!- Wydobyłam z siebie, przez zaciśnięte zęby.- Ja cię kiedyś zabiję! Kto ci pozwolił?! A GDYBY BYŁY TAM RZECZY, KTÓRYCH NIE POWINIENEŚ BYŁ WIDZIEĆ?!- Zbliżyłam się do niego, jednak by spojrzeć mu w oczy, musiałam unieść głowę.
- Jak na przykład...twoja bielizna?- Uśmiechnął się i podrapał się po karku.
Opuściłam ramiona i uporczywie patrzyłam w jego tors.
- Nie rób tak więcej.- Powiedziałam już spokojniej.- Nigdy. A teraz wyłaź.- Wskazałam drzwi. O dziwo, tym razem wyszedł.
Zamknęłam drzwi i skierowałam kroki w stronę wyjścia.
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz