- To samo mogę powiedzieć o tobie- Odparłam zmieszana.- Zgaduję, że wywieziesz mnie gdzieś, zgwałcisz i zamordujesz, hm?- Dalej staliśmy w bliskiej odległości. Mogłabym rzec, że wręcz wywiercił we mnie dziurę swoim spojrzeniem.
- To zależy.- szepnął, niemal niesłyszalnie.- Ale skoro chcesz...
- Nie, dzięki. - Odparłam szybko, cofając się. Nie byłam pewna, co o nim myśleć. Spotykając go obok Akademii, zachowywał się nieco inaczej niż teraz.
- Należysz do akademii, prawda?- zauważyłam, że nieco się rozluźnił. Wątpię, że rozmowa między nami będzie się jakoś kleiła, więc nie zamierzałam jej rozpoczynać.
- Tak. Ty z pewnością też. Więc, jeśli pozwolisz, wrócę tam.- Uśmiechnęłam się słabo i zaczęłam iść. W duchu modliłam się, żeby nie usłyszeć za mną jego kroków. A jednak. Był coraz bliżej, więc przyspieszyłam. I w tedy, chcąc złapać mnie za ramię, on zaczął iść szybciej. Uniknęłam jego dotyku, robiąc niespodziewany unik.
- No zaczekaj!- Jęknął w końcu, nieco zirytowany. Zrobiłam, tak jak powiedział. Tyle, że walnęłam w niego.
- Uważaj trochę.
- Sam mi kazałeś.- wzruszyłam ramionami.- A że się tak spytam, czemu za mną idziesz?
- Jaką masz moc?- Spytał, ignorując moje pytanie. W sumie, to przecież logiczne.
Moja moc, moja moc...Uznajmy, że powiem mu nie wszystko, a większość.
- Wnikanie i przekształcanie snów.
- Tylko?- spytał podejrzliwie. Posłałam mu zirytowane spojrzenie, co postanowił całkowicie ominąć.
Powoli dochodziliśmy do budynku, gdy zaczęło kropić. Szczerze? Ucieszyłam się z tego. Zwłaszcza, że krople były niezbyt zimne, jak mają to w zwyczaju. Ale czy na pewno chcę wracać? Nie. I tak nie zasnę, a jeśli już, to pewne przyśni mi się jakiś koszmar...A tego wolałabym uniknąć. W odpowiednim momencie skręciłam w pierwszą lepszą dróżkę po prawej.
- Akademia jest tam.- Usłyszałam za sobą.
- Nie jestem głupia.- Mruknęłam.
- Tu bym protestował.
Mam ochotę coś mu zrobić...Ale nie udałoby mi się to, nawet jeśli pokonałam tamtych "Bad Boy'ów".
- No bardzo śmieszne.
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz