poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Kayline cd. Kednall

Zapomnij...Ale jak? Nie da się. Nie tak szybko. Nie teraz, gdy jest jakaś nadzieja...jest? Tak, ale chyba nie dla mnie.
- K-Kendall...-Zaczęłam, prawą rękę wyciągając do niej. Ale gdy tylko ujrzałam zamykające się powolnie drzwi, sama trzasnęłam swoimi. Czy ja muszę wszystkich ranić nawet w tedy, gdy nic takiego nie zrobię? ~To nie twoja wina~ Pocieszył mnie głos. Zdziwiona jego zachowaniem, zrobiłam zdziwioną minę. ~Tak, tak. Ja też mam uczucia, skoro jeszcze nie wiesz~Westchnął głośno.- Dzięki. Że we mnie wierzysz. Ale co ja mam zrobić?- Spytałam, czując jak emocje powodują, że żołądek urządza mi wewnątrz wyścigi.~Porozmawiać z nią o tym. wiem, że umiesz mówić o uczuciach. A przynajmniej w myślach...Jakby co, pomogę~- Dzięki...mogę cię jakoś nazwać? Mogę, od dziś jesteś Can.- ~Can?~ Zdziwił się.- Skrót od Canade.- ~Mmmm piękne. A teraz zapierniczaj do Kendall~
- Nie dzisiaj..potrzebuję trochę czasu- Po tym, Can zamilkł. A ja, w spokoju położyłam się na łóżku, chcąc na chwilę zapomnieć o wydarzeniach. Ale nie można tak po prostu zapomnieć. To jest zwyczajnie za trudne.

~*~

Spokojny, miarowy oddech zatrzymał się wraz z otwarciem oczy. Jak ja chciałabym jeszcze spać...
Ale nie. Nie mogę. Nie teraz. Nie w takiej sytuacji, która wracała do mnie z każdym, ciężkim oddechem. Coś w środku powodowało, że czułam się okropnie. Z myślą, że dałam tej istotce nadzieję. Choć chwilę. Ale..zwyczajnie nie umiałam powiedzieć jej, że też coś czuję. Bo sama nie wiedziałam, czy to prawda, czy kłamstwo. Ale zawsze bym ją uszczęśliwiła. Zależy mi na niej, ale nie wiem, czy tak jak ona myśli. Czy tak, jak ja myślę. A co, jeśli ta cała miłość przejdzie? Będzie bolało bardziej, o wiele bardziej. Aż mi się płakać zachciało, nawet nie wiem czemu. Tak to jest, kiedy setki emocji spływają się w jedność, tworząc istny chaos w umyśle i w sercu. Cały czas pojawiało mi się pytanie.. Iść, czy nie? Wyznać swoje uczucia, które i tak by nic nie znaczyły, czy nie? Cierpieć z nią, czy w samotność? Dać upust emocjom, czy dalej się  nich pogrążać? Nie było na nie ani jednej odpowiedzi. Co jakiś czas zrywałam się z miejsca, by po chwili z powrotem upaść na materac. ~Idź, jest czas.~ Can, pewny swojego, rozkazał mi wstawać. Może miał rację. Nie przekonam się, póki sama nie doznam, czy to co czuję jest prawdziwe. Jeśli tak, normalnie powiem mu że jest najlepszym przyjacielem na świecie. Odetchnęłam, chcąc trochę rozluźnić ten stan bezczynności i wstałam. Ubrałam się. Podeszłam do drzwi. Nacisnęłam niepewnie klamkę. Czy to ma sens? Ma. Otworzyłam drzwi. Spojrzałam na pusty korytarz. Przetarłam zaspane oczy. Powstrzymałam się przed powrotem do łóżka. Postawiłam pierwsze kroki na przód. Zwróciłam się w kierunku pokoju dziewczyny. Podeszłam do niego. Uniosłam pięść. Zapukałam. Raz.Dwa.Trzy. Nie, to bez sensu! Chciałam wręcz uciec, jednak odgłos przekręcanego zamka mnie powstrzymał. Odwróciłam się, odwracając wzrok od brunetki, stojącej na przeciwko mnie.
- Chciałam...pogadać.- Zaczęłam, nie czekając na jej reakcję. Wprosiłam się do jej pokoju, zasiadając na pierwszym wolnym meblu, jakim była podłoga. Po co się męczyć i iść na...fotel? Czy coś innego, do tego przeznaczonego?- Kendall, nie umiem mówić o uczuciach, ale spróbuję. Słuchaj, nie chodzi o to, że jestem osobom bez serca, która nie umie pokochać drugiej osoby...-Zacięłam się w połowie zdania, nie wiedząc jak dokończyć. Jednak mój kolega mi w tym pomógł, dyktując mi resztę- Ale nie chcę tobie robić bezsensownej nadziei, że coś może wyjść. Nie wiem, nie jestem pewna co do swoich uczuć. A gdybyśmy jednak zaczęły? A potem którejś by się odwidziało? Bolałoby. Bardzo. A ja nie chcę, żebyś przeze mnie cierpiała.- Zakończyłam na tym, marszcząc brwi. Ken usiadła tuż obok mnie, kładąc swoją rękę na moim ramieniu. Chciała coś powiedzieć, więc ośmieliłam ją, słabym uśmiechem.

<Kenny?  Drama time xd>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz