sobota, 24 grudnia 2016
Od Kendall do Kayline
-Więc, co się stało?- spytała się przy tym kładąc się na łóżko akurat obok mnie.
Nie rozumiałam jednej rzeczy, czemu mnie się pyta jak sama wie o tym, co wczoraj się wydarzyło. Śmieszyło mnie to, a tym bardziej irytowało, że udawała jakby nigdy nic, po prostu jakby wszystko chciała ukryć z jakiegoś powodu. Ciekawe jakiego.. Delikatnie uśmiechnęłam się zwracając przy tym uwagę starszej blondynki.
-Co?- zapytała się marszcząc razem brwi próbując jakoś zrozumieć o co mi chodzi.
Cicho westchnęłam, gdyby to było takie łatwe. Z jednej strony chciałam jej powiedzieć, że pamiętam wczorajszą noc, a z drugiej nie chciałam tego zrobić, bo nadzwyczajnie się bałam. Leżąc tak, i miejąc ku swojego boku Kayline moje myśli schodziły na tą łatwiejszą drogę, która by kosztowała mnie o wiele więcej cierpienia. Kątem oka mogłam zauważyć, że dziewczyna miała odwrócona głowę w moim kierunku, wpatrując się we mnie swoimi niebieskimi tęczówkami. Próbowałam się jakoś przełamać, powiedzieć chociaż jedno zwyczajne słowo, ale nic z tego. Myślałam, że to zniknie, myślałam, że to po prostu coś przelotnego, a ku mojemu zdziwieniu to wracało do mnie, jeszcze silniejsze niż przedtem. Nie mogłam już tak dłużej czekać aż wreszcie zauważy dane przeze mnie wskazówki. Oderwałam wzrok, który przez większość czasu spoczywał na nie zbyt ciekawym suficie i skierowałam go na Kay.
-Skłamałam.- powiedziałam niemal szeptem.- Wszystko pamiętam z wczorajszej nocy.- przyznałam się zakładając kosmyk moich brązowych włosów spadających mi na twarz za ucho.
-Ale przecież...- zaczęła kończąc w połowie zdania.- nie pamiętasz, tak właśnie powiedziałaś.- dokończyła z wyczuwalną obawą.
Widać było po niej zaskoczenie, jak i niedowierzanie w wypowiedziane przeze mnie słowa. Zaczęła błądzić wzrokiem po pokoju mając już zamiar się znowu odezwać, ale tego nie zrobiła. Nie miałam zamiaru czekać na jej odpowiedź, mi wystarczyło tylko to, że już nie będę musiała tłumić w sobie te wszystkie uczucia, które właśnie ze mnie wylatywały wprost do nieba, tworząc przy tym kolejne świecące gwiazdy. Podparłam się rękoma o łóżko i usiadłam na nim, a następnie okrakiem weszłam na blondynkę, która przyglądała mi się ze zdziwieniem na twarzy. Bez zastanowienia pochyliłam się nad nią i delikatnie musnęłam ją w usta. Przynajmniej ten ostatni raz, ale tym razem na trzeźwo.
-Zapomnij o wszystkim.- powiedziałam odsuwając się od jej twarzy, lecz nadal utrzymując kontakt wzrokowy.- Ja próbowałam, nie umiałam, może ty będziesz umieć..- szepnęłam czując okropny ból przy każdym wypowiedzianym przeze mnie słowie.
Zeszłam z niej stając już na nogach i kierując się w stronę otwartych już przeze mnie drzwi. Zawsze ciążyła nade mną obawa nad utraceniem kogoś bliskiego, tym razem to ja sama spowodowałam taką bolesną stratę. Szczerze mówiąc nie rozumiałam samej siebie, wrzeszczy, zawsze umie ochrzanić, a ja nadal widziałam tylko jej dobrą stronę, którą ukazywała tylko w nielicznych przypadkach. Nigdy bym też nie pomyślała, że zakocham się w takiej osobie, a jednak czasem się zdarza popełnić błąd, ale raczej bym nie nazwała tego błędem. Nie, nie miałam zamiar się upić tamtej nocy, aby dodać sobie odwagi, upiłam się dlatego, aby chociaż na chwilę zapomnieć o wszystkich zmartwieniach.
„Kiedyś się dowiesz jak to jest walczyć o kogoś, kto nie zwróci na ciebie nawet uwagi. A jak już to zrobi będzie za późno.. jeszcze kiedyś się dowiesz Kendall.. a jak już tak się stanie na pewno sobie uświadomisz, że czasami po prostu warto być chłodną osobą, która ma wszystko gdzieś, nawet miłość.”
Każdego następnego dnia spędzonego z nią robiłam sobie nadzieję, której nawet nie było, a nawet gdyby tam gdzieś się znajdowałabym mogła uznać, że jest kompletnie fałszywa. Miałam zamiar przekroczyć już próg drzwi, ale coś mnie zatrzymało. Ciepło, które ocieplało moją lodowatą dłoń lekko ją ściskając.
-Proszę, nie rób mi nadziei jak jej nie ma.- w tym momencie mój głos dosłownie się załamał, spuściłam głowę w dół wypuszczając przez usta cały smutek, który przebywał we mnie.
Nie miałam zamiaru się odwracać, aby znów ujrzeć ten wzrok jak zwykle błądzący szukając odpowiedzi na różne pytania. Jedynie chciałam w ciszy poukładać swoje myśli które od dawna były w tragicznej rozsypce. Nadal mogłam usłyszeć tylko głuchą ciszę która wypełniała pomieszczenie, które jeszcze nie opuściłam. Poczułam jak rozluźnia uścisk, dając mi odejść. Wiedziała, że uszanuję jej decyzję, którą jeszcze nie podjęła, ale było już za późno na podjęcie jej kiedy indziej. Mnie wystarczyłoby nawet jedno kiwnięcie głową lub nawet krótkie spojrzenie. Czemu? Bo łatwo mnie uszczęśliwić, nawet najmniejszym gestem, nawet gdyby on oznaczałby koniec. Jak zwykle uległam i odwróciłam się do tyłu spotykając się z łagodnym spojrzeniem Kayline. Byłam gotowa przyjąć na siebie każde słowo, które by właśnie teraz wypowiedziała, nawet te, które bym nie chciała usłyszeć.
„Ale może i znajdziesz kogoś, kto nawet nie zwracając na ciebie uwagi, będzie o tobie myślał nocami. Nawet nie zauważysz jak ten ktoś będzie ci się przyglądał z myślami w obłokach. On sam nawet nie zauważy jak bardzo mu na tobie zależy, nawet nie usłyszy, kiedy miłość będzie pukała mu do drzwi, bo na pewno sama wejdzie bez żadnego zaproszenia do jego serca.”
<Kay?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz