- Uciekła, chwilę przeczekałam, poszłam za nią, znalazłam ją zapitą w trzy dupy, powiedziałam że to co zrobiła jest złe...- ~A potem cię pocałowała~ Przerwał mi mój wewnętrzny głos.~a TY, go oddałaś, dziecko~ jego irytujący ton jeszcze bardziej mnie rozbił, więc nie miałam kompletnego pojęcia co robić. Właśnie, oddałam go...Tylko czemu? ~A może to miłość?~ Zadrwił. Także się zaśmiałam.- Masz rację...jest za młoda. Ale wiesz...Nie jestem Hetero.Ani nie homo.- Wzruszyłam nieznacznie ramionami, wbijając wzrok w ścianę.- Ale...nie chciałabym, żeby cierpiała. Mimo wszystko. Zawsze coś może się zepsuć, co odbije się na mnie...i na niej. Czemu ja o tym w ogóle myślę?! Przecież ona nic nie pamięta. To...dobrze, nie?- ~Zależy dla kogo.~ Zakończył, zapewne nie mając zamiaru dalej o tym rozmawiać. Często fochał się, że on nie może znaleźć sobie dziewczyny. Był dosłownie zdruzgotany, ale w końcu się przyzwyczaił! No, prawie. Chcąc go nie denerwować, wyjrzałam za okno, widząc biel. I biel, nic więcej. Ano może jakieś auta, ulica...Ale to też było białe. Aż raziło w oczy, co zniechęcało do patrzenia na śnieg. Inaczej, z wyjściem na dwór! Zimno, jak zawsze...Nie miałam konkretnego powodu by wyjść, wolałam przesiedzieć w pokoju kilka dni, jedynie śpiąc, jedząc i...to wszystko. Ale nie. Bo widok Kendall, jak zawsze nieprzyzwoicie ubranej do pogody aż się we mnie gotowało. Kac i nocne wyjście na spacer, a do tego jakaś jebitna bluza? Chyba zapomniała, co stało się wcześniej. Chcąc specjalnie jej o tym przypomnieć, wybiegłam z pokoju, od razu kierując się do wyjścia. Drzwi rozwarły się, a wiatr wiał prosto w moją twarz. Lepszej pogody być nie mogło? Ale...zawsze mogło być gorzej. Ano, i było. Koszulka, ledwo zakrywająca górną część ciała i jakieś krótkie, pidżamowe spodenki? Pff. Ignorując swój ubiór, postawiłam kroki na szronie, który pstrykał i wydawał inne dziwne dźwięki pod moim ciężarem. Dziewczyna, stojąca kilka metrów dalej, odwróciła się, mierząc mnie niewinnym, smutnym wzrokiem. Nie rozumiejąc jej uczuć, podeszłam. Wzdrygnęła się, gdy złapałam ją za ramię. Spuściła głowę, lustrując mnie wzrokiem.
- N-nie jest ci zimno?- Spytała, co moim zdaniem było głupie.
- Nie, gorąco! Jeszcze plaży brakuje!- Wydarłam się, nie umiejąc powstrzymać złości- Mam przypomnieć ci, co zdarzyło się ostatnim razem, kiedy tak sobie wyszłaś?!Jakiś facet prawie cię okradł, a mógł też zabić albo nawet zgwałcić! A do tego ten ubiór!- Wymachiwałam rękami na lewo i prawo, przez co brunetka zmuszona była się cofnąć. Gdyby tak opisać jej teraźniejszy wygląd- jak zbity pies. W kącikach jej oczu, widać było łzy. Jestem aż taka zła?- I nie płacz, bo nie ma po co! Ygh- Złapałam się za głowę, zamykając oczy. Szloch, który się z niej urwał, powstrzymał mnie od dalszych "wywodów". Chcąc trochę rozładować emocje, z zaciśniętą pięścią zbliżyłam się do niej, a z moich ust wyszło ciche "Przepraszam". Przytuliłam ją, co od razu oddała.- Chodź do środka- Posłuchała, kierując się powoli do Akademii.
~*~
Gdy ona siedziała w moim pokoju, ja poszłam do sklepu i kupiłam coś na ból głowy. Czyli, znany lek o nazwie "Apap". Od tyłu było "Papa", co mnie niezmiernie śmieszyło. Czemu? Kij wie.
- Jestem!- Krzyknęłam, otwierając drzwi. Na łóżko rzuciłam opakowanie, po czym usiadłam przy nim, .- Więc? Co się stało?- Spytałam, na co ta, zdziwiona odwróciła do mnie głowę.Leżała obok mnie, wlepiając źrenice w sufit.- Okej, nie chcesz, o nie mów...
<Kendall?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz