piątek, 23 grudnia 2016

Od Kendall do Kayline


Słońce powoli wchodziło na niebo, a mnie obudziły delikatne promienie słońca padające na moją twarz wywołując u mnie duże niezadowolenie, cicho mruknęłam, to coś, co nawet nie było zbytnio wyraźne, aby nazwać to zdaniem zmieniło się w ciche westchnięcie. Bardziej wtuliłam się w poduszkę nie mając ochoty wstawać o tak wczesnej porze. Ciepło które mnie otulało było niezmiernie miłe, a ten przyjemny zapach perfum unoszący się w powietrzu dziwnie mi się kojarzył z jedną osobą. Ciekawość wygrała nad strachem, gdy powoli otworzyłam oczy przede mną ujrzałam ją, wpatrującą się we mnie swoimi niebieskimi oczami wypełnionymi ciekawością. Nagle poczułam stopniowo narastający ból głowy który, nie dawał mi spokoju a przy tym odwróciłam wzrok od dziewczyny. Nie pamiętałam nic, a przy najmniej tak sobie wmawiałam. Może i wszystkiego nie pamiętałam, ale jeden drobny szczegół został mi w pamięci. Szczerze mówiąc nie jest on taki drobny, raczej ogromny i trudny do wyjaśnienia tym bardziej zwyczajnymi słowami.
-Jak mnie głowa boli.- syknęłam łapiąc się za czoło.- Przecież.. ja....- burknęłam sama do siebie.
-Nic nie pamiętasz z wczorajszej nocy?- zapytała się.
-Nie.- odpowiedziałam kręcąc przecząco głową unikając przy tym kontaktu wzrokowego.

"Zwyczajnie przestraszyłam się tego uczucia obdarzałam je nią każdego dnia. Chciałam zapomnieć, lecz tylko gdy znów spojrzałam w jej oczy wszystko wracało, bardziej dając o sobie znać. Wiedziałam że ona nie myśli tak jak ja, a ja głupia nie poddawałam się. Ta zazdrość przy każdym spojrzeniu, lub nawet uśmiechu do innej osoby aż zżerała mnie od środka. A ja nadal się nie odezwałam, a ni jednym słowem które by mogło zmienić dosłownie wszystko, na dobre lub złe, ale ja nadal się boję. Ukrywać miłości się nie powinno a ja nadal to robię."

Skłamałam nie wiedząc nawet czemu, może dlatego, że nie wiedziałam jak by zareagowała, jak by się zachowała a może po prostu zwyczajnie się bałam powiedzieć jej całą prawdę. Te dziwne uczucie, niepewności, strachu, jak i bólu. Bałam się, że wyśmieje mnie, że odrzuci moje uczucie, nie dając mi nic w zamian. Nie mogłam spojrzeć w jej oczy, tłumiąc te wszystkie uczucia w sobie, tylko i wyłącznie dla mnie nie dając dostępu do nich dla innych osób. Innych osób.. właśnie tylko ona była tą jedyną osobą, dla której próbowałam się jakoś otworzyć. Miałam dość, bez zastanowienia się wstałam z łóżka kierując się w stronę otwartych już drzwi, zostawiając blondynkę samą w jej własnym pokoju. Tylko jak już stałam koło swojego łóżka bezwładnie opadłam na nie, zapadając się we własnej rozpaczy, jak i okrutnych myślach.
-Życie jest okropne..- szepnęłam, a co kolejne słowo mój głos bardziej się łamał.
Leżałam tak mając na sobie swój szary sweter rozmyślając o tym, czy warto to ciągnąć dalej, aż się zwyczajnie poddam. Zawsze wmawiano mi, że czas zagoi wszystkie rany, a co ze wszystkimi wspomnieniami? Przecież nie można zapomnieć o wszystkim ot, tak. Nawet gdy minie czas, a uczuć już nie będzie, wspomnienia i tak zostaną na zawsze. Błądziłam w swoich myślach jak we mgle. Zanim się obejrzałam na podwórku było już ciemno, a latarnie były już włączone po to, aby rozświetlać większość ulic miasta. Nie wiem czemu, ale miałam chęć na to, aby wyjść na dwór. Tylko gdy miałam już wyjść po drodze spotkałam Kay, obojętnie przeszłam obok niej, nie mając zamiaru odwracać się za siebie. Będąc już na dworze cicho westchnęłam kierując wzrok na bezchmurne niebo, które było już wypełnione gwiazdami. W miarę upływu czasu zaczęło się robić chłodniej, a wiatr co raz delikatnie rozwiewał moje włosy. Nagle usłyszałam jak ktoś idzie w moją stronę, przez chrzęszczenie śniegu pod nogami tej osoby.

<Kay?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz