-Więc co będziemy robić?- zapytała się krążąc wzrokiem po moim pokoju tak jakby czegoś szukała.- Jest już dość późno..- dodała po chwili patrząc na zegarek, który wisiał na ścianie.
-Nie wiem.- mruknęłam cicho ziewając.- Może zagramy w karty?
-W Karty? Nie, mam na myśli na pewno nie, zbyt nudne i nieciekawe.- odpowiedziała z rozbawieniem w głosie.
-Boisz się, że przegrasz..- szepnęłam wiedząc, że dziewczyna nie odmówi nawet małej rywalizacji.
-Co ja? Ta, rozdawaj karty i zobaczymy kto tutaj przegra.- odpowiedziała udając oburzoną.
Kayline wskoczyła na łóżko i usiadła naprzeciwko mnie, ja akurat wolałam leżeć na brzuchu. Szczerze mówiąc wiedziałam, że nie odmówi małej rywalizacji. Ludzie po prostu tacy są chcą zawsze udowodnić, że ktoś się myli. Potasowałam karty i podzieliłam talię na dwie części, dając jedną z nich dla Kay. Miałyśmy zamiar grać w tak zwaną ‘wojnę’. Bez wątpienia wiedziałam, że przegram, bo już nie kłamiąc zawsze miałam i będę mieć pecha co do gier karcianych. Pierwsze karty zostały już wyłożone. Jednak tym razem miałam szczęście, bo moja karta miała wyższą wartość niż dziewczyny. Grałyśmy tak dość długo aż niespodziewanie dla niebiesko okiej skończyły się karty.
-Wygrałam.- powiedziałam i wyszczerzyłam zęby z zadowolenia.
-A-Ale przecież. Jak to możliwe, na pewno oszukiwałaś!- burknęła na znak że nie jest zadowolona wyniku.- Nie gram w takie coś.- parsknęła mając już zamiar wstawać z łóżka.
-Nie.-niezadowolona z tego pomysłu cicho pisnęłam łapiąc dziewczynę za nadgarstek i w tym samym czasie ciągnąc nią ze sobą.
Bezwładnie opadłam na łóżko delikatnie przy tym podskakując co wywołało u mnie mały chichot. Spojrzałam na dziewczynę, która tylko uśmiechnęła się do mnie i szybko odwróciła wzrok, od razu moją uwagę przykuł jej nadgarstek, który był odsłonięty przez podwinięty do góry rękaw od jej bluzy. Bez żadnego uprzedzenia odwróciłam się znów na brzuch łapiąc Kayline za rękę. Ta tylko przemierzyła mnie wzrokiem nawet nie ruszając ręką. Podwinęłam bluzę wyżej przy każdym ruchu patrząc na blondynkę. Na nadgarstku miała dwa tatuaże.
-Masz zimne dłonie..- zauważyła.- Zimno ci?
-Trochę, zaraz wrócę tylko pójdę po koc.
Wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę korytarza. Przy wejściu do budynku znajdowała się szafa z rzeczami uczniów. Otworzyłam ją od razu znajdując swój niebieski koc leżący na górnej półce. Z trudnością do niego dosięgnęłam, ale udało mi się jakoś go złapać za kawałek materiału. Wracając do swojego pokoju otworzyłam drzwi, a tam ujrzałam śpiąca Kayline. Karty, które leżały wcześniej rozwalone na łóżku znajdowały się teraz poukładane na moim biurku. Zmęczenie coraz bardziej dawało mi o sobie znać, a powieki stawały się coraz cięższe, lecz różne myśli wciąż krążyły po mojej głowie nie dając mi spokoju. Nie mając już nawet ochoty na przebranie się zgasiłam światło, a następnie powoli wgramoliłam się na łóżko próbując przy tym nie obudzić śpiącej Kayline. Odwróciłam głowę, aby sprawdzić, czy blondynka już na pewno śpi. Pochyliłam się lekko nad nią. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała rytmicznie do jej bicia serca. Miała ona również delikatnie zaróżowione policzki i mały uśmiech na twarzy. Widocznie spała. Nie chcąc ją obudzić okryłam ją tylko kołdrą, a sama owinęłam się w niebieski koc. Dopiero w tym momencie do mnie dotarło, że właśnie w tej chwili dziele swoje łóżko, jak i moją kołdrę z osobą, która sama wprosiła mi się na noc. Cóż, czasami tak się zdarza. Przewracając się z boku na bok po paru minutach wreszcie zasnęłam..
„Nie mogę od tego się uwolnić, tylko gdy zamykam oczy, to coś znów do mnie przychodzi małymi krokami odbierając mi całą nadzieję. Nie jest to dla mnie nowością bo już od dłuższego czasu nie mogłam sobie z tym poradzić. Sny były krótkie, a noce nieprzespane. Myślałam, że będą one lżejsze do zniesienia. Myliłam się. Te same powtarzające się sny nie dawały mi spokoju.. powoli niszczyły mnie od środka.”
Obudziłam się cała przerażona, z trudem biorąc kolejne głębokie oddechy. W uszach nadal szumiało mi moje przyspieszone bicie serca. Odrzucając koc na bok usiadłam na łóżku i zaczęłam rozglądać się po pokoju aż napotkałam niebieskie tęczówki Kayline, nic nie mówiąc przyglądałam się wyrazowi jej twarzy. Widocznie ją obudziłam.
-Przepraszam..- szepnęłam po chwili przecierając swoje zaszklone oczy dłonią.
<Kayline?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz