Ułożyłem delikatnie dłoń na twarzy chłopaka, kciukiem głaszcząc policzek. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Byłem pewien co do szczerości jego słów. Poczucie, że znów komuś na mnie zależy dodawało wiele spokoju mojej duszy, ale nie chciałem znów przysięgać.
Nie chciałem kłamać i po raz nie dotrzymać słowa.
- Olek, odpowiedz mi - błagalny szept wybił mnie z zamyślenia.
Pochwycił moją rękę, którą cały czas przejeżdżałem po jego gładkiej skórze i zaczął bawić się moimi palcami w oczekiwaniu na odpowiedź.
- Ismael... - mruknąłem starając się pozbierać myśli w słowa. - Chciałbym, żeby tak było, ale... Nie wiem, nie jestem pewny - odetchnąłem głęboko wzrokiem błądząc po ścianach pokoju. - Nie mogę ci tego obiecać
- A ja nie mogę ci zaufać - cichy głos szatyna załamał się, a on natychmiast puścił moją dłoń.
- Mimo wszystko chcę być nadal blisko - objąłem ramieniem jego ciało wtulając twarz we włosy. - Rozumiem, że się boisz, ale proszę cię - lekko musnąłem ustami jego czoło próbując ocieplić jakoś tą okropną atmosferę. - Spróbujmy jeszcze raz
Po chwili namysłu przytaknął głową i wymamrotał bezdźwięcznie: "Okej".
Zobaczyłem tylko jeszcze jak przeciera oczy zewnętrzną stroną nadgarstka, kiedy odwrócił się do mnie tyłem. Przylgnąłem do jego pleców, rękę układając na jego brzuchu. Ostatni raz pocałowałem kark Ismaela i kilka chwil później błądziłem już w swoich snach.
***
Obudził mnie dotyk nastolatka. Z grymasem na twarzy przejeżdżał po moim oku. Nie było to zbyt przyjemne, miejscami nawet bolesne. Zasyczałem kiedy przycisnął obite miejsce by sprawdzić moją reakcję.
- Co Ci się stało? - spytał siadając zgarbiony na brzegu łóżka. Niczym nie okryte ciało szatyna przechodziły ciarki. Nic nie dawało pocieranie dłonią o przedramię jako próba ogrzania się.
- Twój przyjaciel tu wpadł - zaśmiałem się ironicznie pod nosem. - Chyba powinniście porozmawiać.
Nie specjalnie przejął się moimi słowami. Wstał starając pozbierać się by móc wyjść normalnie na lekcje.
- Spóźnisz się - mruknął, ubrawszy jedną z moich koszulek stanął przy drzwiach.
- Możliwe
Ismael opuścił mieszkanie zostawiając mnie samego. Trochę walczyłem ze sobą, żeby zebrać się na zajęcia. Ostatecznie dotarłem na drugi wykład.
Wchodząc do sali nie ominęły mnie ciekawskie spojrzenia innych. Miałem wrażenie jakby każdy doszukiwał się swojej własnej wersji wydarzeń w tym jednym podbitym oku. Nawet profesor Samstel nie omieszkał się z zapytaniem czy wszystko w porządku. Na koniec poprosił jeszcze o przekazanie Ismaelowi prośby o powrót do biblioteki.
Dawno tam nie byłem. I przyznam, że trochę tęskniłem za tym nigdy nie przerwanym spokojem. Tym miejscem gdzie to wszystko się zaczęło.
Na przerwie starałem się złapać chłopaka, żeby powtórzyć mu słowa mężczyzny.
- Hej - pochwyciłem bark nastolatka chcąc go zatrzymać.
- Hmm? - mruknął odwracając się lekko zdezorientowany.
- Samstel chce żebyś wracał do biblioteki - kąciki ust nieśmiało powędrowały do góry.
- A ty? - zapytał pod nosem unikając mojego wzroku.
- Co ja?
- Przyjdziesz? - uniósł głowę do góry wreszcie odważając się na kontakt wzrokowy.
Nie zdążyłem udzielić odpowiedzi, gdy ktoś delikatnie dotknął mojego ramienia pytając moim imieniem. Zobaczywszy dziewczynę przez, którą o mało co nie zrujnowałem sobie relacji z szatynem, przywitałem się czując na sobie jego wzrok.
- Trochę ostatnio nie wyszło, ale... jak chcesz to możesz dziś do mnie wpaść - uśmiechnęła się uroczo całkowicie ignorując trzecią osobę w naszym towarzystwie.
- Słuchaj... Nie za bardzo mogę, może innym razem - wzruszyłem ramionami próbując ją spławić.
Nie miała nic więcej do powiedzenia. Przytaknęła i odeszła zawiedziona.
- Może innym razem? - oburzony głos chłopaka sprowadził mnie na ziemię. - Co to znaczy może innym razem? - warknął, stawiając krok do tyłu zwiększył dystans między nami.
- A co miałem powiedzieć? - starałem się jakoś bronić swoje słowa.
- Chociażby nie chcę z tobą rozmawiać, skończmy znajomość - zdenerwowanie biło z drobnego ciała dając upust w machaniu rękoma. - Albo zwykłe spierdalaj
Dźwięk dzwonka całkowicie ukrócił naszą konwersację. Cartenly zmył się bez słowa.
***
Po skończonych zajęciach zawitałem do biblioteki mając nadzieję, że tam się spotkamy. Nawet jeśli nie mielibyśmy rozmawiać to wystarczy mi oglądanie go. Ważne, żeby był blisko.
Nie myliłem się. Prowadził wymianę zdań z profesorem. Nie przerwali jej nawet, gdy wszedłem.
Ismael?
Ostatnio mi jakoś nie idzie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz