środa, 16 listopada 2016

Od Kayline cd. Kendall

z szeroko otwartymi oczami wpatrywałam się w sufit, każąc sobie samej zasnąć. Zaśnij...śpij...cholera!
Na korytarzu co jakiś czas słychać było łomot i jakby dźwięk rozbijania czegoś. Zdenerwowana do granic możliwości, zerwałam się na równe nogi i ciężkim krokiem dowlokłam się do drzwi, które pchnęłam, a te walnęły w coś...A raczej w kogoś. Moim oczom ukazała się scena rodem z filmu akcji. Dwóch chłopaków naparzających się na korytarzu, z czego ten "większy" chwycił wazon z kwiatami. A obok nich, próbująca jakoś zadziałać w tej sprawie dziewczyna. Była nowy, było to widać. A ja, jak zawsze nie miałam okazji jej poznać, co nie sprawiało mi ani smutku, złości, czy chęci zmiany tego w najbliższym czasie. Jednak widząc zakrwawioną twarz mniejszego blondyna, skinęłam do dziewczyny głową dając znak, by zabrała chłopaka z prawdopodobnie złamanym nosem. Natomiast ja, zabrałam broń brunetowi.
- Uspokój się!- Wrzasnęłam, próbując go odciągnąć. W upływie chwili zamachnął się, co uniknęłam schylając głowę. W tedy jego głowę odwróciłam ku sobie, by ukazać mu wizję jego własnej śmierci, jeśli nie przestanie się rzucać. Podziałało, gdyż spojrzał morderczym wzrokiem na swojego rywala, po czym na mnie. Odgryzłam się tym samym, rzucając kilkoma przekleństwami.- Nic ci nie jest?- Podeszłam do tej dwójki, siedzącej w kącie pomieszczenia, chyba pokoju dziewczyny, w czasie gdy drugi odszedł w swoją stronę.
- Mogło być gorzej, nie?- Odkrył miejsce, które przed chwilą zasłaniał dłońmi. Noc mocno krwawił, co wywołało u mnie i u nieznajomej krótkie "no nie wiem.". - twój noc wygląda jakby rozjechała go koparka. Idź do lekarza..- Dodałam, co spotkało się z niezrozumiałymi spojrzeniami osób na przeciw mnie.
- Poczekaj tu z nim.- Powiedziała brunetka, idąc do łazienki. W tym momencie to ja zajęłam jej miejsce, dodając otuchy młodemu chłopakowi. Był..nadzwyczaj spokojny.
- Znasz go?- Zaczęłam, chcąc zbadać przyczynę tej bijatyki,
- Tak..- westchnął ciężko- nie chcę o tym gadać.- Przytaknęłam, gdy dziewczyna przyszła z gazikami, wodą utlenioną i białym ręcznikiem. Obie zajęłyśmy się odkażaniem rany, przez co kilka razy blondyn wydobywał z siebie jęk bólu. 
Zrobiłyśmy to w kilka minut, nieco się przy tym sprzeczając, jednak to były tylko małe niezgodności. Po tym, same zaprowadziłyśmy pobitego do pielęgniarki, która była tuż obok akademika. 

XxX

Po wizycie, postanowiłyśmy wrócić. 
- jak się nazywasz?- Spytałam, robiąc duże, wolne kroki, starając się nie dotykać linii.
- Kendall. A ty?
- Kayline

<Kendall? Także brak weny :')>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz