Wskoczyłam na łóżko, powodując lekkie skrzypienie. Ignorując natrętny dźwięk, który towarzyszył mi z każdym ruchem, ułożyłam się twarzą do wpatrującego się we mnie chłopaka.
- To że ty nie chcesz spać, nie znaczy że ja też nie mogę. - zmrużyłam wzrok, by pokonać drażniące światło, ale i to nic nie dało.
- a czy ja ci bronię?
- Swoim spojrzeniem? Tak. - uniosłam jedną brew, oddychając głęboko.
Ten uniósł ręce w geście obronnym, po czym odwrócił się. Uśmiechając się pod nosem, wzięłam pierwszą lepszą rzecz i rzuciłam w niego, powodując jego nagły zwrot ku mojej osobie. Te mordercze spojrzenie...
- Jesteś dziecinna. - mruknął, jednak kąciki jego ust lekko się podniosły. Wzruszyłam ramionami, także się przy tym uśmiechając.
- Bez tego, moje życie byłoby nudne. A dzieci... Cieszą się z byle czego, potrafią znaleźć coś dobrego nawet w najgorszych sytuacjach. Zazdroszczę im tego... - z westchnieniem opadłam bezwładnie na poduszkę, przypominając sobie swoje dzieciństwo. Jedyne dobre chwile, jakie pamiętam, związane były z mamą... Ona jedyna była w stanie powodować we mnie radość, empatię, chęć spełniania marzeń...
- Jest późno. - zauważył czarnowłosy. Także spojrzałam na kwadratowy, plastikowy zegarek na małej, nocnej szafce.
- I? - dopytałam, po turecku siadając na środku łóżka i przykrywając się kocem.
- Nie idziesz spać?
- Nie, mamusiu. - podkreśliłam ostatnie zdanie. Chcąc coś powiedzieć, uniósł rękę, jednak ja byłam szybsza.
- A co do tej pani... Nie zdziwiłabym się, gdyby z łatwością przyszła do pokoju i z Kamienną twarzą zabiła nas drewnianą laską...może tak zrobić. Nie przekonamy się, puki tego nie zrobi.
Ten spojrzał na mnie lekko zdziwionym wzrokiem. Jednak wpatrzyłam się w punkt za oknem. Tam ktoś był...a dokładniej, jakieś dzieciaki z tymi....jak to się nazywało? Zimne ognie! No tak..ale do sylwestra jeszcze trochę zostało...Mimo to, przyglądałam się im z zaciekawieniem. Te rozbryzgujące promienie światła, dawały piękny efekt, zwłaszcza w tak ciemnym miejscu. Nie boją się być same?
Poza tym, jutro ma padać śnieg. Mało, ale będzie..Pewna myśl...a dokładniej pytanie zbiło mnie z tropu. Zaczęłam się nad nim zastanawiać, tak więc spytałam:
- Daniel? Mogę ci zadać pytanie?- Zwróciłam się do niego, trwale łapiąc kontakt wzrokowy.
- Mhm...?- Odparł niepewny tego, o co mi teraz chodzi.
- Zawsze byłeś egoistą?- Moja wypowiedź widocznie go...zdenerwowała. Uniósł głos, przez co dostał kolejną rzeczą leżącą obok mnie. - Ciszej!Tylko pytam, więc mógłbyś odpowiedzieć.- Spokojnie uniosłam wzrok na przymknięte do naszego tymczasowego pokoju drzwi. Chciałam znać odpowiedź, nawet, jeśli brzmiała ona zwykłe "tak", lub "nie".
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz