środa, 16 listopada 2016

Od Kayline cd. Daniela

Jego wypowiedzi było tak prawdziwe, a jednocześnie...dziwne. Chociaż, jakby się nad tym zastanowić, ten cały egoizm jest swego rodzaju obroną przed światem zewnętrznym. Lecz nie zmienia o fakty, iż mógłby czasem być milszy. Ale co poradzić?
Już bez zbędnego gadania odwróciłam się w jego stronę, chcąc coś powiedzieć.
- NIE!- wydarł się, przez co zamilkłam. Miał dość pytań, co było dla mnie zrozumiałe.Ale to nie znaczy, że ma drzeć się budząc całą wieś oddaloną od nas o kilka kilometrów. Moje usta ponownie otworzyły się by także się na niego wydrzeć.
 Po przemyśleniu dokładnie mojej wypowiedzi, stwierdziłam że nie ma sensu strzępić języka w dalszej rozmowie, która jak zawsze skończyła by się kłótnią. Po ciężkim westchnięciu położyłam się, uprzednio biorąc słuchawki i telefon z kurtki wiszącej obok mnie.
Włożyłam te małe, kółkowate...wtyczki? Mini pistoleciki?  Eh...po co ja się wysilam.
Włączając pierwszą lepszą piosenkę odwróciłam się na prawy bok i jednak zamiast siedzieć do rana, zasnęłam śniąc o wielkiej wacie cukrowej z polewą czekoladową, tęczową posypką, confetti i jednorożcach krążących wokół niej i zachęcających do spróbowania. Ciekawiło mnie jednak

XxX

Stukot nie ustępował, a ja miałam tego dość. KTO NORMALNY O 5 W NOCY TŁUCZE KOTLETY?!
Zaciskając jeden z kątów kołdry, uniosłam głowę, jednocześnie powodując wypadnięcie słuchawek z uszu. Oparłam się na rękach, pochylając się do tyłu. W pokoju byłam sama, więc chyba znam osobę wywołującą ten dźwięk. Ubierając pierwszą lepszą rzecz leżącą obok, wyszłam z pomieszczenia by powoli kierować się w dół schodów. Lekko się chwiejąc, złapałam za obramowanie otwory w którym powinny być drzwi, lecz ich brakło.
Wyjrzałam przymykając oczy- tak jak myślałam. Ciemnowłosy stojący w koszulce i bokserkach, tłukący te całe kotlety. spojrzałam na niego z uniesioną brwią i zmieszanym wzrokiem.
- Co?- wydał z siebie znudzony głos.
- Nic- uśmiechnęłam się sarkastycznie, stając na niebieskich kafelkach ułożonych w trójkąty.
Nie miałam zamiaru pytać: poco? Dla czego? Bo to i tak nie miało sensu. Poza tym, gdy tak przechadzałam się po kuchni wpadł mi pomysł na spacer. Las to idealne miejsce, poza tym mogę znaleźć jakieś ciekawe miejsca. - Idę się przejść.- Rzuciłam, chcąc wyjść.
- gdzie?- Przerwał czynność, spoglądając na mnie wyczekująco.
- A czemu cię to obchodzi?- spytałam, zakładając buty i kurtkę.
- Bo w każdym momencie ktoś może nas znaleźć?- Naśladował mój głos z irytacją. Przewracając oczyma, stanęłam tuż przed nim, unosząc do góry głowę.
- Trudno.- wzruszyłam ramionami, powodując u niego jeszcze większą złość. Chcąc mnie złapać, przybliżył się. Jednak w porę cofnęłam się i wyszłam, coś mrucząc pod nosem.- Będę w lesie.
Otworzyłam drzwi i skierowałam się w stronę drzew, polegając na mojej orientacji w terenie.

<Daniel? Wybacz, jednak brak weny robi swoje..>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz