Reakcja dziewczyny była do przewidzenia, oprócz tego wbicia pazurów w plecy. To było coś nowego, ale tak czy siak reagowała jak większość zawstydzonych kobiet. Szczerze? Nie czułem żadnej różnicy siedząc z nią, czy przy przypadkowej rówieśnicy z mojej klasy. Dla mnie to jedno i to samo.
- ...Mam nadzieję, że Luk to załatwi - spojrzałem na nią kątem oka, po czym wstałem z siedzenia i podszedłem do okna. Próbowałem wypatrzyć to, co chłopak. Chciałem wiedzieć, komu lub czemu się wtedy tak przyglądał. Aż w końcu zauważyłem dwóch mężczyzn rozmawiających z ochroniarzem, gdy reszta wracała do lasu. Czają się przeszło mi przez myśl. Eh... Gdybym pożywił się dwoma Luksjanami, pokonałbym ich z łatwością, gdyby Kayline się nie wtrącała. Ale wiedziałem, że jeśli bym ich zabił, przyszła by kolejna grupa, żadną nie tylko dziewczyny, ale po prostu zemsty.
- Na pewno - powiedziałem w końcu odwracając się od okna i siadając na jego parapecie. - Niby to tylko taki dzieciak, do tego niepełnoletni, ale ma większe możliwości niż Arumianin i Luksjanin razem wzięty - stwierdziłem.
- Czym... Kim on jest? - poprawiła się patrząc na drzwi, w których za jakiś czas miał się pokazać chłopak. Nie spojrzałem na nią, ponieważ wbiłem wzrok w fortepian, który stał w kącie. On gra? zdziwiłem się sam w myślach, po czym przypomniałem sobie jej pytanie.
- Nikt nie wie - wzruszyłem ramionami. Była zdziwiona i nie ukrywała tego. Widocznie chciała więcej szczegółów. - Arumianin czuje Luksjanina i swoich. On nie jest żadnych z nas... - dziewczyna stwierdziła, że jest on człowiekiem, ale zaprzeczyłem. - Tym też nie jest - byłem tego w stu procentach pewny. - Człowiek by tak wysoko nie stał w hierarchii - wytłumaczyłem. Widocznie dalej tego nie rozumiała.
- To jak on to... - nie potrafiła utworzyć sensownego pytania, tak więc zrobiłem to za nią.
- Jak on sobie to wszystko załatwił? - skinęła głowa, na wzruszyłem ramionami. - Nie wiem, nikt nie wie. To jest zagadka. Nie jestem nawet pewien, czy nazywa się Luk i na prawdę ma tylko siedemnaście lat - odszedłem od okna, ponieważ parapet nie był wygodnym miejscem do siedzenia. - Nie pytaj się nikogo o niego, bo nie otrzymasz odpowiedzi. On sam wprowadzi cię w historię tak, że sama się zaplączesz i gó*no z tego wyjdzie - usiadłem na miękkiej kanapie, gdzie to z boku leżała sperma. Czy on nie ma nic innego do roboty? przeszło mi przez myśl.
<Kayline?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz