Czas - jedna z bardziej pożądanych rzeczy na tym świecie, oczywiście oprócz pieniędzy i miłości. Gdyby dało kupić się czas, ludzie byliby zbyt szczęśliwi i pewni siebie. A świat grając niesprawiedliwą świnię jednym daje go więcej - innym - mniej. Chciałbym dostać więcej czasu. Choć teraz to już mało ważne.
Wychodząc z pokoju dziewczyny wstrząsnęła mną fala emocji silna na tyle, by doprowadzić mnie do zawrotów głowy. Wyprany, bez myśli, bez uczuć, bez czasu i możliwe bez serca. Tak właśnie czułem się w tamtym czasie. Chcąc zrobić sobie przerwę od ciągłej rutyny wybrałem się do lasu. Tak po prostu. Na moje szczęście dzisiejszy dzień wypadał jako sobota, to jest dwadzieścia cztery godziny spokoju. Plus niedziela, ale o tej myśleć będę już jutro. Maszeruję w stałym tempie, wzrok swój wbijając w czubki zdartych trampek. Blade promienie słońca przenikają przez gęste poszycie drzew tworząc czarno-złotą układankę na tle całego lasu. Kolorowe ptaki ostatni raz wykonują swój podniebny taniec, aby na czas zimy wylecieć do ciepłych krajów. Gdybym mógł tak uciec gdzieś, całkiem bezkarnie.. Ale to niemożliwe. Bycie realistą jest do dupy. Kolejny kilometr zastanawiam się czy gorzej być pesymistą czy optymistą, a następne dwa - określać się jako introwertyk czy ekstrawertyk. Nie mając pojęcia kiedy doszedłem tak daleko postanowiłem o powrocie tą samą drogą, przy okazji orientując się o utracie swojego telefonu. Może to i lepiej. Chwila całkowitej samotności nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
***
Przechodząc przez szary dziedziniec nie obyło się od fałszywych uśmiechów ze strony dziewczyn z klasy. Ciekawe co powiedziałyby (albo raczej co zrobiłyby Ivy) gdyby się dowiedziały. Sama myśl poprawiła mi nieco humoru. Przeciskając się przez niecodziennie zapełniony korytarz w stronę swojego pokoju do moich uszu doszedł dźwięk dzwonka mojego telefonu. Jak chwilę potem okazało się drzwi do pokoju Ivy stały szeroko otwarte, a dzwoniące urządzenie czekało na właściciela na stole przed wazonem z kwiatami. Pozwoliłem sobie wejść na chwilę aby odebrać przedmiot przy okazji zamykając za sobą drzwi. To co jednak tam spostrzegłem nie warte byłoby żadnego telefonu. Przejścia łączące sypialnię z kuchnią oraz salonem w którym aktualnie znajdowałem się również stały otwarte. Ciekawość pierwszym stopniem do piekła, a jako iż ja mam je już zapewnione zajrzałem do pierwszego i drugiego pokoju. Tam, siedząca na łóżku para namiętnie całowała się nie zwracając uwagi na nic dookoła. Brunet obejmował dziewczynę w talii cały czas mocno ją do siebie przyciągając. Ta zaś z zamkniętymi oczami zjeżdżała dłońmi po plecach coraz niżej i niżej. Odruch wymiotny na miejscu. Obrzydzenie na miejscu. Odwróciwszy się na pięcie wymaszerowałem z pokoju, kolejny raz zapominając o telefonie. Nie obchodził mnie teraz. Myślałem jedynie o tym, jak bardzo można być ciotą i jakiego pułapu właśnie ja osiągnąłem. Samego dna, na to wychodzi. Wyszedłem z terenu akademii główną bramą, po czym skierowałem się do głównej drogi. W zaledwie pół godziny znalazłem się w mieście, następnie w godzinę z niego wyszedłem dalej kierując się przed siebie. Oby jak najdalej.
Ivy? Jak zapowiadałem: drama time i Ivy taka zła. Dziękuję.
***
Przechodząc przez szary dziedziniec nie obyło się od fałszywych uśmiechów ze strony dziewczyn z klasy. Ciekawe co powiedziałyby (albo raczej co zrobiłyby Ivy) gdyby się dowiedziały. Sama myśl poprawiła mi nieco humoru. Przeciskając się przez niecodziennie zapełniony korytarz w stronę swojego pokoju do moich uszu doszedł dźwięk dzwonka mojego telefonu. Jak chwilę potem okazało się drzwi do pokoju Ivy stały szeroko otwarte, a dzwoniące urządzenie czekało na właściciela na stole przed wazonem z kwiatami. Pozwoliłem sobie wejść na chwilę aby odebrać przedmiot przy okazji zamykając za sobą drzwi. To co jednak tam spostrzegłem nie warte byłoby żadnego telefonu. Przejścia łączące sypialnię z kuchnią oraz salonem w którym aktualnie znajdowałem się również stały otwarte. Ciekawość pierwszym stopniem do piekła, a jako iż ja mam je już zapewnione zajrzałem do pierwszego i drugiego pokoju. Tam, siedząca na łóżku para namiętnie całowała się nie zwracając uwagi na nic dookoła. Brunet obejmował dziewczynę w talii cały czas mocno ją do siebie przyciągając. Ta zaś z zamkniętymi oczami zjeżdżała dłońmi po plecach coraz niżej i niżej. Odruch wymiotny na miejscu. Obrzydzenie na miejscu. Odwróciwszy się na pięcie wymaszerowałem z pokoju, kolejny raz zapominając o telefonie. Nie obchodził mnie teraz. Myślałem jedynie o tym, jak bardzo można być ciotą i jakiego pułapu właśnie ja osiągnąłem. Samego dna, na to wychodzi. Wyszedłem z terenu akademii główną bramą, po czym skierowałem się do głównej drogi. W zaledwie pół godziny znalazłem się w mieście, następnie w godzinę z niego wyszedłem dalej kierując się przed siebie. Oby jak najdalej.
Ivy? Jak zapowiadałem: drama time i Ivy taka zła. Dziękuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz