czwartek, 10 listopada 2016

Od Daniela cd. Yoshiko

Uśmiechnąłem się sam do siebie. Nie dość, że ją wykorzystałem, to jeszcze zdobyłem jej sympatię. Gdybym czuł coś takiego jak sumienie, zapewne teraz bym się wstydził i kłócił sam ze sobą, aż bym nie doszedł do żadnego porządnego wytłumaczenia czy rozwiązania. Jednak gdy dziewczyna wspomniała o tym, że ugotuje mi coś, od razu zapomniałem o całej sprawie.
- Zrób co chcesz - usiadłem na łóżku i się położyłem, wpierw zdejmując buty i kurtkę z ciała. Zostawiłem to wszystko na korytarzu i nieco zmęczony całym tym chodzeniem, postanowiłem sobie chociaż chwilę odpocząć.
- No dobrze - jej głoś był przyjazny dla ucha, tak więc znowu się sam do siebie uśmiechnąłem zamknąwszy oczy. Do głowy wpadła mi myśl, że zaraz będę się czuł jak król, pan i władca, który przy swoim boku ma piękną gosposię. Aż to przypominały mi się w filmy o takich panach domu i pięknych sprzątaczkach, które miały zazwyczaj krótką spódniczkę, a potem gdy mężczyzna się nudził i miał ochotę, zabawiał się z kobietą. Ale tutaj tak nie było i nawet nie śmiem tak zrobić.Gdy dziewczyna poszła robić obiad, ja nagle straciłem kontakt z rzeczywistością i oddałem się snowi, który bardzo szybko mnie nawiedził.

Biegnę ile sił w nogach, mając nadzieję, że zgubili mnie. Że są daleko w tyle, a ja przeskakuje przez wielki mur, na który nie mam pojęcia jak się wspiąłem. Zeskakuje i pierwszy raz nie odczuwam strachu, gdzie wyląduje, ponieważ na dole nic nie ma. Znowu pustka, ciemność, która ogarnęła miasto, spowiła wszystko i wszystkich, oprócz mnie. Lecę przez parę sekund, aż w końcu ląduje na piasku. A raczej w ruchowych piaskach. Aby się wydostać, chwytam się liny, która zwisa z czarnego nieba i ciągnę. Nic się nie dzieje, aż w końcu lina sama zaczyna się ciągnąć ku górze. Wydostaje się i nie mogę się puścić. Dalej lecę w górę, jakbym chciał dotrzeć do gwiazd. A w rzeczywistości ktoś mnie ciągnie, ale kto? Nie wiem. Nagle lina się zrywa, a ja zaczynam spadać, aż ląduje w wodzie. Nie mogę płynąc, czuję, jak coś mnie ciągnie w dół, a moje powietrze w płucach powoli się kończy. Wypuszczam resztę, gdy próbuj krzyczeć, widząc wieloryba. Ale zamiast tego tylko bąbelki zaczynają ulatywać ku górze, a potwór otwiera paszczę i zagryza ją na moim ciele.

- Daniel! - zerwałem się, nie wiedząc co się dzieje. - Gotowe! - usłyszałem znajomy głos i dopiero po chwili, gdy wszystko wróciło do normy, wszystko sobie przypomniałem, poszedłem do kuchni, gdzie dziewczyna skończyła przygotowywać jedzenie. Pachniało nieziemsko.

<Yoshiko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz