Uśmiechnąłem się sam do siebie. Nie dość, że ją wykorzystałem, to jeszcze zdobyłem jej sympatię. Gdybym czuł coś takiego jak sumienie, zapewne teraz bym się wstydził i kłócił sam ze sobą, aż bym nie doszedł do żadnego porządnego wytłumaczenia czy rozwiązania. Jednak gdy dziewczyna wspomniała o tym, że ugotuje mi coś, od razu zapomniałem o całej sprawie.
- Zrób co chcesz - usiadłem na łóżku i się położyłem, wpierw zdejmując buty i kurtkę z ciała. Zostawiłem to wszystko na korytarzu i nieco zmęczony całym tym chodzeniem, postanowiłem sobie chociaż chwilę odpocząć.
- No dobrze - jej głoś był przyjazny dla ucha, tak więc znowu się sam do siebie uśmiechnąłem zamknąwszy oczy. Do głowy wpadła mi myśl, że zaraz będę się czuł jak król, pan i władca, który przy swoim boku ma piękną gosposię. Aż to przypominały mi się w filmy o takich panach domu i pięknych sprzątaczkach, które miały zazwyczaj krótką spódniczkę, a potem gdy mężczyzna się nudził i miał ochotę, zabawiał się z kobietą. Ale tutaj tak nie było i nawet nie śmiem tak zrobić.Gdy dziewczyna poszła robić obiad, ja nagle straciłem kontakt z rzeczywistością i oddałem się snowi, który bardzo szybko mnie nawiedził.
Biegnę ile sił w nogach, mając nadzieję, że zgubili mnie. Że są daleko w tyle, a ja przeskakuje przez wielki mur, na który nie mam pojęcia jak się wspiąłem. Zeskakuje i pierwszy raz nie odczuwam strachu, gdzie wyląduje, ponieważ na dole nic nie ma. Znowu pustka, ciemność, która ogarnęła miasto, spowiła wszystko i wszystkich, oprócz mnie. Lecę przez parę sekund, aż w końcu ląduje na piasku. A raczej w ruchowych piaskach. Aby się wydostać, chwytam się liny, która zwisa z czarnego nieba i ciągnę. Nic się nie dzieje, aż w końcu lina sama zaczyna się ciągnąć ku górze. Wydostaje się i nie mogę się puścić. Dalej lecę w górę, jakbym chciał dotrzeć do gwiazd. A w rzeczywistości ktoś mnie ciągnie, ale kto? Nie wiem. Nagle lina się zrywa, a ja zaczynam spadać, aż ląduje w wodzie. Nie mogę płynąc, czuję, jak coś mnie ciągnie w dół, a moje powietrze w płucach powoli się kończy. Wypuszczam resztę, gdy próbuj krzyczeć, widząc wieloryba. Ale zamiast tego tylko bąbelki zaczynają ulatywać ku górze, a potwór otwiera paszczę i zagryza ją na moim ciele.
- Daniel! - zerwałem się, nie wiedząc co się dzieje. - Gotowe! - usłyszałem znajomy głos i dopiero po chwili, gdy wszystko wróciło do normy, wszystko sobie przypomniałem, poszedłem do kuchni, gdzie dziewczyna skończyła przygotowywać jedzenie. Pachniało nieziemsko.
<Yoshiko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz