Szczerze? Nie wiedziałem o co jej chodzi. I wtedy wydała mi się jak reszta kobiet. Eh... a jednak nadzieja jest matką głupich. Dlaczego baby muszą się obrażać z byle powodu? Co lepsze, gdy je o to zapytasz, dlaczego są na ciebie złe, odpowiedział ci, że nie są. A potem patrzą na ciebie spod byka chcąc się zabić wzrokiem... Jak dobrze, że nie jestem dziewczyną. Nienawidziłbym się sam siebie, a to by było głupie. Bym musiał wtedy zmienić płeć. W tej chwili sam sobie się nie dziwie, dlaczego wolę mężczyzn.
Na początku to ja miałem okropny humor, gdy wyszedłem z pokoju. Dlaczego? W porównaniu do niej, miałem powód. Ponieważ wydała mi się inna, lepsza od innych kobiet, a jednak było wręcz przeciwnie. Ech... Chyba nigdy ich nie zrozumiem. "Na ratunek" przyszedł mój stary kolega. Nie chodzi on do tej szkoły, ale tak samo jak ja, jest Arumianinem. Spotkałem go przypadkiem w barze. Widujemy się bardzo rzadko, ponieważ on pracuje na pełny etat w całkowicie innym mieście i nigdy nie ma czasu. Teraz koleś dał mu dzień wolnego, z czego od razu skorzystał. Ucieszyło mnie to, że postanowił ten dzień spędzić ze mną. Aż żałowałem, że nie był chociażby biseksualny. Był młodszy, mniejszy, a do tego strasznie słodziutki. Już dużo razy dostałem od niego w łeb, gdy chciałem się chociaż do niego przytulić. Uznał mnie za geja, co w sumie mu nie przeszkodziło w zadawaniu się ze mną.
Teraz gdy dziewczyna poszła do siebie, a ja dalej siedziałem w swoim pokoju z Thomas'em, bo tak miał na imię mój jedyny przyjaciel, zaczęliśmy oglądać film. Po nim niestety musiał wracać spotkać się z dziewczyną. Gdy o tym usłyszałem, chciałem wiedzieć, jak może z nimi wytrzymywać.
- Lata praktyki staruszki - zaśmiał się w samym progu. - Po za tym, ich nigdy nie zrozumiesz. Trzeba mieć do nich dużo cierpliwości - i wyszedł żegnając się ze mną.
Potem miałem spędzić resztę dnia u siebie, jednak nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Dziewczyna zignorowała tego kogoś, a gdy ja podszedłem do drzwi, aż się zaśmiałem. Czyżby sądził, że jednak bym mu oddał Kamień Energii? Ha! Nadzieja matką głupich pomyślałem otwierając drzwi.
- Wiesz co? Załatwmy to jak mężczyźni - stwierdziłem.
Postanowiłem z nim wyjść i dać mu małą nauczkę... Oczywiście nie miałem zamiaru go pobić na śmierć, czy o ogółem zabić. Raczej chodziło mi o to, że zabiorę od niego nieco energii dla siebie i usunę z jego wspomnień moment, w którym kiedykolwiek słyszał o tym przedmiocie. Nie miałem zamiaru go oddawać.
<Yoshiko? On nic nie rozumie xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz