piątek, 18 listopada 2016

Od Kendall cd .Kayline


Wchodząc do kawiarni od razu uderzyło mnie ciepłe powietrze wypełnione zapachem świeżej kawy. Po wejściu do środka zaczęłyśmy rozglądać się za wolnym stolikiem, przemierzając wzrokiem całe pomieszczenie zauważyłam jeden przy oknie. Wskazałam ręka na stolik delikatnie szturchając Kayline w ramię. Będąc już przy stoliku zajęłyśmy miejsca i zaczęłyśmy coś wybierać z menu. Nie mogłam się zdecydować więc zamówiłam jedynie owocową herbatę, a Kayline miętowa i do tego kawałek czekoladowego ciasta.

-Więc twoją mocą jest telekineza?- zapytała się z zaciekawieniem w głosie.

-Tak.- odpowiedziałam, trochę nieśmiało, powoli przystawiając do ust filiżankę z herbatą i ostrożnie biorąc pierwszy łyk.

-Ciekawe...- szepnęła z widocznym uśmiechem na twarzy. Widać było, że coś kombinuje.

Spojrzałam się na nią próbując jakoś wyczytać z jej wyrazu twarzy co planuję, ale ona tylko kontynuowała konsumowanie swojego ciasta.

-Jakieś plany na wieczór czy raczej będziesz się uczyć?- podniosła wzrok patrząc się prosto na mnie.

-Chyba nie, zresztą sama nie wiem. – powiedziałam zakładając kosmyk włosów spadających na moją twarz za ucho.

Większość czasu spędziłyśmy na rozmawianiu o tym, jak trafiłyśmy do akademii, raczej jak Kayline tutaj trafiła. Ja tylko uważnie słuchałam czasem zadając pytania. Czas szybko minął a za nim się obejrzałyśmy była już prawie piąta. Nie chciałam zbytnio wracać, ale dziewczyna uparła się, że ma niby kilka spraw do załatwienia.

~*~

Właśnie tego mi brakowało, chwili dla siebie. Nigdy nie miałam wystarczająco czasu, aby chociaż zrelaksować się nie robiąc niczego, bo zawsze byłam w biegu. Tutaj czas zdawał się zwalniać pozwalając mi na oderwanie się od codziennej rzeczywistości, która aż niszczyła mnie od środka. Ja zawsze żyłam w swoim świecie nie mając zamiaru nigdzie się wybierać, może po prostu się bałam, że rzeczywistość wreszcie otworzy mi oczy ukazując całą prawdę, lecz pewna jestem tego, że ta prawda by była pełna rozczarowań i bólu.

-Długo tak będziesz jeszcze leżeć?- z rozmyślania wyrwał mnie głos blondynki która stała przy drzwiach.

Leniwie podniosłam się z łóżka i spojrzałam się na nią z przymrużonymi oczami próbując jakoś wyczytać z jej wyrazu twarzy to, czemu tu przyszła i czego chce.

-Raczej nie, a więc czemu przyszłaś do mnie?- zapytałam się chłodniej niż zazwyczaj.

-A więc mam pomysł i potrzebuję twojej pomocy raczej twojej mocy. – wytłumaczyła z uśmiechem na twarzy widocznie już coś kombinując.

-Mojej pomocy?- szepnęłam z niedowierzaniem że osoba która nazwała mnie tchórzem potrzebuję akurat mojej pomocy.- Więc w czym mam ci pomóc?- bo chwili zastanawiania się powiedziałam krzyżując ręce.

~*~

Zawsze przestrzegałam wszystkie zasady, aż do dzisiejszej nocy, nawet nie zastanawiając się łamałam zasady jedne po drugich. Tylko kiedy dotarłyśmy na wyznaczone miejsce przez dziewczynę od razu zrozumiałam o co jej chodzi. Przed nami znajdował się prywatny basen ogrodzony dość wysokim ogrodzeniem.



-Nie ma mowy.- wydukałam niezadowolona z pomysłu niebieskookiej.- Nie wolno nam sama o tym wiesz...- dodałam po chwili wskazując na basen za ogrodzeniem.

Miałam już iść, nie chciałam mieć z tym nic wspólnego a na dodatek było na tyle ciemno, że na niebie widniały gwiazdy. Wzięłam pierwszy krok, ale daleko nie zaszłam, bo wyższa ode mnie Kayline przygwoździła mnie do ogrodzenia trzymając mnie za bluzę.

-Nigdzie nie idziesz.- warknęła dając znać, że nawet gdybym próbowała uciec nic z tego by nie wyszło.- Proszę, chociaż ten jeden raz...- powiedziała patrząc mi w oczy.

Uległam zawsze miałam słabość do bliższych kontaktów wzrokowych, a na dodatek zgodzenie się na pomoc w włamaniu się do czyjegoś prywatnego basenu z posiadłością wydawało mi się jedynym sensownym rozwiązaniem, a na dodatek jeszcze nie znałam ją tak dobrze, aby wiedzieć, do czego jest zdolna..



<Kayline?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz