Założyłem na głowę kask, tak jak dziewczyna i wsiadłem na motor. Czułem, jak się trzęsie z zimna, ale jedyne co jej poradziłem, to żeby się we mnie wtuliła i tyle. Nie zbyt mnie obchodziło, czy zamarznie czy nie. A nawet jeśli tak się stanie, wrócę do poprzedniego życiu, nie przejmując się jakąkolwiek dziewczyną. Nigdy ich nie lubiłem, chociaż należały do tych ciekawszych ludzi. Ale jednak ten ich egoizm, myśl, że potrafią wszystko najlepiej i takie tam, dobijały mnie i miałem chęć wyrżnąć je do ostatniego ciała, aż w całym świecie zostaną tylko mężczyźni. Ale tak nie można, bo z kim większość będą się pieprzyć? Nie każdemu pasje chłopak, jak mi.
Droga była na prawdę długa, albo tylko mi się tak dłużyło. Jechałem przez dwa miasta i trzy wsie, minąłem dwa odludzia, jeden las, a reszta to były pola. Nic więcej. Czasem się zatrzymywałem, aby się odlać, albo żeby dziewczyna się wysikała. Tylko raz stanąłem by coś przegryźć. Nie byłem zbyt głodny, a to ja trzymałem w dłoniach kierownicę.
<Kayline?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz