niedziela, 20 listopada 2016

Od Kayline CD. Daniela

Słysząc słowa chłopaka byłam nie tylko u skraju wytrzymałości psychicznej, ale i fizycznej. Miałam ochotę zostać w miejscu i umrzeć z głodu, zimna, odwodnienia, wszytko było mi jedno. Jedyne co widziałam to jego oddalająca się sylwetka.
- Ty byłeś i będziesz egoistą.- szepnęłam, będąc pewną iż mnie nie usłyszy. Ku mojemu zdziwieniu, odwrócił się z zamiarem rozszarpania mnie na strzępy. A przynajmniej tak sugerowała po jego minie...
- Że co? Ja? To ty poszłaś tu nie zważając nie tylko na swoje, ale i moje życie! Co ty sobie wyobrażasz!? Że za każdym razem będę na twoje zawołanie? Twoja śmierć byłaby dla mnie pięknym snem! Więc radź sobie sama! - wydarł się, jednak nie do końca wszystko z siebie wyrzucił. Może miał rację,że nie powinnam się tu zapuszczać. Jeśli byłby to Luizjanin, mógł by odnaleźć także jego. Chociaż w tedy to mi byłoby na rękę.
- A ty myślisz, że wszyscy będą pod twoją łaską!? To ty zachowujesz się jak idiota bez uczyć, bez wdzięczności! Czemu nie zabiłeś mnie przy pierwszej lepszej okazji, co!?- tym pytaniem widocznie lekko zachowałam jego pewność siebie. Czemu oni wszyscy muszą być tacy sami? Chyba przerzucę się na dziewczyny. - Dobrze! Poradzę sobie bez ciebie i tej twojej je*anej pomocy! Myślisz, że mnie znasz? Powiem ci coś - gówno wiesz na mój temat więc nie masz prawa mówić jaka to ja nie jestem!
- Ty siebie słyszysz? - spytał z rozbawieniem. - Jesteś tak cho*ernie głupia!
- nie możesz powiedzieć, że jestem głupia. Tylko "moim zdaniem jesteś głupia "
- MOIM ZDANIEM JESTEŚ GŁUPIA. - Głośno gestykulował każde słowo.
- To wiedz, że Je*ie mnie twoje zdanie! - zmierzyłam go morderczym wzrokiem, powstrzymując kolejna falę łez. - skoro moja śmierć jest dla ciebie zbawieniem- idź.- wzruszyłam ramionami, po czym sama wyminęłam go, przez chwilę utrzymując kontakt wzrokowy. Ochota zamordowania go przez psychikę była bardzo mocna, że przez chwilę wniknęłam do jego umysłu... Nie zobaczyłam żadnych istotnych rzeczy. W sumie... Teraz dla mnie wszystko było obojętne. Najchętniej sama poszła bym do tych żarówek i błagała o śmierć, byle by zrobić mu na złość.
Zaczęłam objawiać zarys wizji, ale powstrzymałam się. Nigdy nie używałam mocy dla zabawy, więc teraz też tego nie zrobię... Zacisnęłam pięści i ruszyłam przed siebie. Gdzie? A kogo to teraz obchodzi...
Słyszałam za sobą jakieś pomruki. Kurcze... W tej chwili go nienawidzę.. Ale..
- Daniel .- mruknęłam ale mnie zignorował.
Szedł w przeciwną stronę. - Stój do ch*lery!
Tym razem odwrócił wzrok z zamiarem powiedzenia czegoś.- No przepraszam! Okej!? To chciałeś usłyszeć? Uprzykrzam ci życie od samego początku, i tak, jestem cho*erną księżniczką która uważa się za najsilniejszą a wiesz czemu? Wszyscy mieli mnie głęboko gdzieś więc jakoś musiałam sobie radzić. A jeśli ci to przeszkadza, to już twój problem. - zakończyłam, chcąc oddalić się stąd jak najdalej. Może.. Góry? Wyglądały obiecująco, jednak zważając na obolałe ciało i czerwone, piekące poliki, fajnie byłoby iść gdzieś blisko.
Mimowolny szloch wydobył się z moich ust, chodź już przestałam płakać.
Jedną ręką jeszcze wytarłam krew z kącika ust i włożyłam rękę do kieszeni, klnąc na broń która gubi się gdy jest na prawdę potrzebna.

<Daniel? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz