Odpowiedzi chłopaka nie satysfakcjonowały mnie, lecz wiedziałam, iż i tak niczego więcej się nie dowiem. Utkwiłam więc wzrok w fortepianie, który stał obok. Był drewniany, w kolorze ciemnego brązu. Jeśli chodzi o jakieś instrumenty, to taki kolor ubóstwiam. Tak po prostu.
Prawą rękę wyciągnęłam ku niemu i delikatnie nacisnęłam pierwszy klawisz, który uwolnił z siebie jeszcze delikatniejszy, wysoki ton. Potem kilka innych ruchów i wyszła całkiem fajna melodia. Oparłam głowę o róg kanapy, nie przestając jeździć palcami po coraz to kolejnych klawiszach.
Moja twarz wykrzywiła się w bladym uśmiechu, jednak zaprzestając, obejrzałam się w stronę Daniela.- Wpatrywał się w punkt za sobą, w okno. Potem słychać było charakterystyczny dźwięk otwieranych drzwi.
Oboje zwróciliśmy uwagę na Luka.
- Wiecie..- Zaczął niepewnie. Zacisnęłam pięści, myśląc o najgorszym...- Udało się.- Jego głos był taki sam, więc nie byliśmy pewni co do prawdziwości jego słów.- Ej! Udało się!- Tym razem był entuzjastycznym, uśmiechającym się od ucha do ucha bachorem. Wstałam i podeszłam do niego.
- Dziękuję. Co mamy zrobić?- Podziękowałam, a do mnie dołączył srebrnooki.
- W jakim sensie?- Wyminął nas, by po chwili rozsiąść się na kanapie, która jeszcze chwilę temu zajmowana była przez moją osobę.
- W sensie, załatwisz to, czy mamy w czymś pomóc?- Wyjaśniłam, co spotkało się z niezadowoleniem tego drugiego.
- Dam radę. Damy...- Odparł, już poważnym tonem- Ale przez jakiś czas nie pokazujcie się w...tym, gdzie właśnie mieszkacie. Najlepiej gdybyście wynajęli hotel, czy coś. Jak będzie po wszystkim, moi ludzie was powiadomią. A, i nie obawiajcie się jeśli będzie za wami szło kilku moich ochroniarz- Zakończył, zakładając nogę na nogę. Oboje pokiwaliśmy głowami i mieliśmy iść, gdy nasza "pomoc" zawołała coś do Daniela. Zignorowałam to, zaczynając szukać wyjścia.
- Znów chcesz się zgubić?- Delikatny uścisk za rękę i wyprowadził nas stąd, przeciskając się przez tłum. Wyszłam jako pierwsza, wciąż mając na sobie jego kurtkę. Potem mu ją oddam. Ale czując ten kujący chłód, bardziej przekonałam się do tego, iż oddam mu ją kiedy dojedziemy...hm.
- Więc? Hotel? Jakiś nocleg?- Odwróciłam się w jego stronę i po chwili zmierzaliśmy ku pojazdowi.
Tylko wzruszył ramionami. Przekręcając oczami, zaczęłam "bawić" się powietrzem dmuchając w niego, przez co powstawała mocno widoczna para. W dzieciństwie było to moim ulubionym zajęciem. Czułam się jak smok ziejący ogniem, a w tamtym czasie bardzo te gady lubiłam. Eren, ten z warsztatu, nauczył mnie robić kółka z dymu. Ale że papierosów brak, zrobiłam to ze swoją parą. Jedno kółko, z dużą dziurą i jedno mniejsze, które przez nie przeleciało. Efektowniej by było, gdyby był to ten nieszczęsny dym, ale i tak było fajnie.
Odetchnęłam głęboko, drżącymi z zimna dłońmi biorąc kask i zakładając go na głowę.
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz