-Proszę nie rób więcej takich akcji, bo zacznę ja przed tobą uciekać. Jeśli będzie trzeba to też zmienię pokój. - zagroziłam. Był zbyt przekonujący...
-Jak uważasz. - uśmiechnął się.
-I nie będzie mieć ci już kto gotować. - powiedziałam trochę obrażona, po czym ruszyłam przed siebie zostawiając chłopaka samego.
Po chwili dobiegł jednak do mnie i powiedział:
-Nie obrażaj się.
Zignorowałam go i szłam dalej, aż do akademii. Tam znów spotkałam siostrę, powiedziała mi, że będzie chodzić z nami do szkoły. Wtedy mnie zatkało, nic nie mówiąc ominęłam ją i szłam w stronę pokoju.
-Znowu ty? - mruknął Daniel do mojej siostry.
-Ayame, chodź. Teraz. - cofnęłam się do dziewczyny i pociągnęłam ją za sobą.
Szarooki był mocno zdziwiony moją reakcją, o to mi zresztą chodziło.
-Pokłóciłaś się z nim? - zapytała uśmiechnięta.
-Nie ważne. - mruknęłam. - Niech zgadnę, Kazuma cię tu przywiózł? - zapytałam po chwili, zatrzymując się.
-Tak. Skąd wiedziałaś?
-Trudno się nie domyślić. Skoro nas tu wysłał dlaczego sam tu nie dojdzie?
-Powiedział, że nie chce mu się niańczyć mnie i ciebie, dlatego wysyła nas tutaj. A do tego, powiedział, że nie ma zamiaru użerać się z nami dzień w dzień. - odparła uśmiechnięta.
-Zabiję go. - mruknęłam do siebie. - Dobra. Możesz już iść. - powiedziałam do Ayame.
-To do zobaczenia!
Oddaliłam się od miejsca gdzie rozmawiałyśmy, w czasie rozmowy zauważyłam, a raczej poczułam, że ktoś nas obserwuje i tym samym podsłuchuje.
-I nie zgadniesz! Jutro farbuje się na różowo! - zawołała do mnie jeszcze Ayame, po czym również odeszła.
Zirytowana poszłam do pokoju, trzasnęłam drzwiami za sobą i poszłam do siebie. Po chwili jednak do drzwi mojego pokoju ktoś zapukał.
-Czego? - warknęłam, siedząc przy laptopie.
Do pomieszczenia wszedł zdezorientowany Daniel, nie odwróciłam nawet wzroku w jego stronę. Chciałam mu pokazać, że nie tak łatwo będzie mu ze mną.
-Twoja siostra zostaje na dłużej? - zapytał.
-Przecież słyszałeś sam, to wiesz. - mruknęłam, dając mu do zrozumienia, że wiedziałam, iż podsłuchiwał.
Chrząknął po czym powiedział:
-Nie wiem o czym mówisz.
-Wiesz, wiesz. Chcesz czegoś konkretnego? - zapytałam.
Chyba zrozumiał, iż nie mam ochoty rozmawiać.
-Obraziłaś się?
-Nie? Niby za co miałabym się obrazić? - zapytałam, zwracając w końcu wzrok w stronę chłopaka.
Stał w progu, opierając się o framugę drzwi z założonymi rękoma na piersi.
-No nie wiem. Zachowujesz się tak, jakbyś była.
-Wydaje ci się.
Daniel westchnął i opuścił pomieszczenie. Chciałam dać mu do zrozumienia, iż nie lubię gdy ktoś mnie okłamuje, i że będzie musiał chociażby trochę się o cokolwiek starać. Postanowiłam przestać mu gotować, ciekawiło mnie co wtedy zrobi...
Wieczorem był u niego jakiś tam jego znajomy, nie interesowało mnie to zbytnio, dlatego ignorowałam obecność obydwóch. Poszłam do kuchni zrobić sobie płatki. Oczywiście Daniel chciał się popisać przed znajomym, dlatego rzucił do mnie:
-Zrobisz coś do jedzenia?
-Sam nie potrafisz? - mruknęłam.
-Jeśli powiem, że nie to zrobisz?
-Chciałbyś. - powiedziałam i wróciłam do pokoju z miską pełną płatek i mleka.
Chłopacy co chwilę się z czegoś śmiali, puszczali muzykę i włączali jakieś filmiki w internecie. Irytowało mnie to, gdyż nie mogłam się skupić na rysowaniu przez ich śmiechy.
-Moglibyście być ciszej? - zapytałam uchylając drzwi mojego pokoju.
Nic nie odpowiedzieli, byli zbyt zajęci oglądaniem czegoś. Po półgodziny chłopak sobie poszedł i w końcu zapanował spokój. Jednak nie na długo, gdyż po chwili ktoś zapukał do drzwi. Był to znów chłopak, który naszedł nas już wcześniej. Przewróciłam oczami i zamknęłam drzwi do siebie. Zostawiłam Daniela z tym typem samych.
Daniel? Właśnie daje ci do zrozumienia, że Yami ma focha xD Tak sobie bez powodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz