sobota, 12 listopada 2016

Od Daniela cd. Yoshiko

Kobiety były na prawdę denerwujące, a najbardziej to chyba te ładne. Aż żałowałem, że w ogóle wylądowaliśmy paręnaście lat temu na tej planecie. Ziemskie kobiety są najgorsze w galaktyce. Już nasze "potwory" były o wiele lepsze, mądrzejsze, mniej irytujące. Albo takie, albo były lesbijkami. Cóż... Takie koleje losu. Oczywiście ruszyłam za tym bachorem, ponieważ ciągle szła w złym kierunku. A dokładniej kierowała się do całkowicie innej dzielnicy, która ne słynęła z dobroci czy kwiatków. Istniał tam jeden z największych zakładów karny w odrębnie stu czy dwustu kilometrów. Stosowano tam najgorsze kary, a czasem nawet uśmiercali więźniów. Nie wierzę, ze była taka głupia i szła w tą stronę. Dlatego też ruszyłem za nią pod postacią cienia, aby jednak wróciła żywa. Może i była okropnie denerwująca, ale jeśli ma ją ktoś zniszczyć, to tylko ja. Energia człowieka zawsze jest mi potrzebna, a jej z łatwością bym to odebrał.
W końcu wyszła z lasu i weszła na ulicę, gdzie od razu zainteresowała się nią grupa mężczyzn. Zaczęła uciekać ile sił w nogach, ale widocznie nie było przystosowana do tak długich ucieczek, ponieważ po dziesięciu minutach trafiła w ślepą uliczkę i wyglądała, jakby się dusiła. Zamknęła oczy i zaczęli do niej podchodzić.
- Daniel, dlaczego nie ma ciebie akurat teraz? - podniosłem jedną brew ku górze zdziwiony jej słowami. No w sumie... tylko ja bym ją obronił, ale jednak to było nieco zabawne. Najpierw krzyczy i każe mi odejść, że sobie sama poradzi, a teraz chciałaby, abym przy niej był?
- Dlaczego dziewczyny muszą być takie popaprane? A najbardziej te ładne? - powiedziałem na głos, na co ona otworzyła oczy i się zaczęła rozglądać. Mężczyźni zignorowali mnie, albo nie usłyszeli. Największe podszedł do niej i złapał ją za brodę podnosząc ją do góry, a drugą rękę kierując na jej intymne miejsce. W ciągu sekundy znalazłem się za nim chwytając go za spodnie i odciągając go od niej, tym samym podnosząc go do góry i rzucając nim o ścianę.
- Co jest? - zaśmiałem się tylko i wymierzyłem mocnego kopniaka w twarz drugiego, gdy trzeci złapał dziewczynę w piersiach. Złapałem jego za rękę i ja wykręciłem pod dziwnym kątem.
- Zamknij oczy - powiedziałem do dziewczyny. Bez żadnego sprzeciwu zrobiła to, próbując powstrzymać łzy. Odwróciłem się do nich i stanąłem w lekkim rozkroku.
- Kim ty ku*wa jesteś? - całą bandą ruszyli na mnie. Dwóch po bokach złapałem za szyję i podniosłem, dusząc ich przy tym. Ten z nad przeciwka wymierzył we mnie pięścią, ale ja uchyliłem głowę w dół i uderzyłem nią o jego płuca, dzięki czemu nie mógł przez jakiś czas oddychać, a raczej miał z tym ogromne problemy. Rzuciłem nimi o ziemię, słysząc chrupot kości, a tego z przodu przyciągnąłem do siebie wysysając z niego energię. To samo zrobiłem z resztą, gdy leżeli i jęczeli z bólu. Martwe ciała leżały na ziemi, gdy ja odwróciłem się do niej.
- Czyli mam rozumieć, że dalej sobie sama poradzisz? - zacząłem. - Tylko uważaj gdzie stąpasz. W tym regionie roi się od takich - dodałem i zacząłem iść w stronę wyjścia z tej uliczki.

<Yoshiko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz