piątek, 11 listopada 2016

Od Aleksandra C.D Ismaela

Odetchnąłem głęboko w konsternacji. Chłopak brał wszystko zbyt ostro. Gdyby pozwolił mi wszystko wytłumaczyć byłoby o wiele prościej. Gdyby pozwolił sobie opowiedzieć co go dręczy także byłoby prościej.
Dlaczego ludzie lubią tak komplikować życie?
To pytanie zakrzątało mi myśli w drodze do pokoju Ismaela. Czy tego chciał czy nie będziemy rozmawiać.
Szarpnąłem za klamkę od drzwi wpadając gwałtownie do środka. Słysząc ciche szlochy z łazienki zapukałem dosadnie.
- Otwórz - warknąłem pełen powagi.
Siedemnastolatek powoli przekręcił klucz w drzwiach.
- Co? - spytał niezwykle cicho, chowając twarz za uchylonymi drzwiami.
- Powinniśmy sobie coś wyjaśnić - widząc jak wychodzi z łazienki kryjąc zaczerwienione oczy i rumieńce na policzkach spuszczając głowę w dół, mój ton i spojrzenie automatycznie złagodniało.
To ciekawe, ze był aż tak wrażliwy. Wiedziałem, że krzykiem nie zmuszę go do rozmowy.
- Chodź - usiadłem na jego łóżku i pokierowałem by zrobił to samo.
Nadal nie podnosił na mnie wzroku więc objąłem jednym ramieniem jego barki lekko przechylając do siebie.
- Rozumiem, przynajmniej z tego co mi powiedziałeś, że nie masz dobrych wspomnień z używkami. - zacząłem spokojnie. - Ale zrozum, nie każdy kto ćpa jest ćpunem. - mówiąc to wszystko błądziłem wzrokiem po ścianach, marszcząc brwi jakbym sam sobie przytakiwał na odpowiedzi. - Panuje nad tym
- Nie - pokręcił głową nadal ignorując moją osobę. - Zdaje ci się
- Nie przesadzaj, nie szprycuje się co dziennie - zaśmiałem się ledwo dosłyszalnie by nadać trochę swobody rozmowie.
Nie wyglądał jakby miało go to pocieszyć. Wrażenie jakbym coraz bardziej pogarszał sprawę było coraz silniejsze.
Ująłem jego buzie dłońmi i kciukami próbowałem wytrzeć mokre policzki.
- O co chodzi? - wpatrywałem się w duże, niebieskie oczy Ismaela chcąc tam znaleźć odpowiedź.
- Po co ci to? - pociągnął nosem i zapytał łamiącym się głosem.
Puściłem go żeby móc przetrzeć swoją twarz opierając ją następnie o skrzyżowane palce. Kolanami wspomagałem łokcie dając sobie chwilę na dobrą odpowiedź.
- Lubie to - zamilkłem by przemyśleć jeszcze raz wszystko. - Po prostu to lubię. Daje mi w pewien sposób spokój i... pozwala na rozkosz. Taka czystą przyjemność, której mój umysł nie daje rady odebrać
- Martwi mnie to - szepnął bawiąc się palcami, żeby nie musieć na mnie patrzeć.
- Jeżeli chodzi o... - nie potrafiłem zebrać myśli w kompletne zdanie. - Tamtą noc... - podrapałem się nerwowo po głowie. - Też chciałem Cię przeprosić. Powinienem to zrobić dawno.
- Olek - słysząc swoje imię z ust chłopaka natychmiast zwróciłem głowę w jego stronę obdarzając go pytającym spojrzeniem. - Było minęło. Nie wracajmy już do tego.
Skinąłem zgadzając się z jego słowami.
- Chcesz mi coś jeszcze powiedzieć? - zapytałem jakby na pożegnanie, ponieważ wstałem na nogi kierując się do wyjścia.
- Nie - zaprzeczył, ale w głębi miałem wrażenie, że coś jest na rzeczy.
Wyszedł z jego mieszkania bez słowa i wróciłem do siebie. Jeżeli potrzebuje czasu na przemyślenia to dam mu go.

***

Okropny dźwięk szkolnego dzwonka rozbrzmiał w całej szkole. Większość uczniów, razem ze mną, udała się na stołówkę. Wzrokiem wędrowałem w poszukiwaniu siedemnastolatka, ale zamiast tego zobaczyłem Laure żwawo machającą w moją stronę.
Natychmiast podbiegła i dosiadła się do stolika.
- Hejka, jak tam? - zapytała radośnie uśmiechając się od ucha do ucha.
Skąd ta dziewczyna bierze tyle radości. Wygląda i zachowuje się jakby grzała cały czas.
- Widziałaś Ismaela? - spytałem ignorując jej wypociny.
- Nie, nie było go na zajęciach. - wzruszyła aktorsko rękami i zaczęła pochłaniać swoje jedzenie.
- Sory, ale musze iść - odszedłem zabierając swój talerz ze sobą.
Uderzyłem kilka razy kostkami o drewniane wejście. Nikt nie otwierał, więc sprawdziłem czy drzwi są otwarte jakby co. I faktycznie zapomniał ich zamknąć.
Wykorzystałem to i pozwoliłem sobie wejść do środka. Przyglądałem się chwile jak pisał coś.
Był w tym kompletnie zatracony. Nie zauważał niczego wokół.
Dopiero gdy ustawiłem talerz na blacie obok niego wyrwał się z transu.
- Nie jesteś głodny?
W pośpiechu pozbierał wszystkie rozrzucone kartki tak bym nie mógł nic przeczytać, gdy pochyliłem się nad jego pracą.

Ismael?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz