Wybiła już północ. Chyba każdy z nas miał kiedyś taki problem. Problem z zaśnięciem.
Wszyscy śpią, a ja jedyna chodzę po korytarzu rozmyślając o różnych rzeczach. To był już trzeci dzień pod rząd, kiedy nie mogłam zasnąć. Zawsze sobie powtarzałam, że następnym razem będzie już po wszystkim, ale bezsenność powracają nie dając mi odpłynąć do krainy snów. Od tego całego chodzenia zaczęły mnie boleć nogi więc po cichu wróciłam do pokoju przymykając za sobą delikatnie drzwi, aby nikogo nie obudzić. Podeszłam do okna i ostrożnie wskoczyłam na parapet upewniając się, czy jest dość wytrzymały, aby mnie utrzymać. Światło lśniącego księżyca przebijało się przez szare chmury, bez trudu oświetlając większość mojego pokoju. Zawsze był tam o tej samej porze jak zawsze, cierpliwie czekając, aby ujrzeć moja twarz. Mijały minuty a ja nadal wpatrywałam się za okno w niebo, czas jakby się zatrzymał. Odwróciłam wzrok od nieba i z przymrużonymi oczami ze zmęczenia spojrzałam na zegarek. Wskazywał 1:32. Nie dowierzając, przetarłam oczy dłonią i znów spojrzałam w kierunku zegarka, 1:33. Na myśl, że jutro są lekcje szybko zeskoczyłam z parapetu i usiadłam na łóżko. Długo tak nie siedziałam, bo po paru minutach leżałam już w łóżku okryta kocem i kołdrą. Znienacka usłyszałam ciche kroki dobiegające z korytarza, lecz nie zwracam na nie uwagi. Może ktoś rzeczywiście przechadzał się po korytarz? Mogłam usłyszeć jak kroki zmierzają w moim kierunku. Nagle usłyszałam głośny huk. Szybko zerwałam się z łóżka i podeszłam do drzwi uchylające je. Tam zauważyłam dwóch chłopaków bijących się wyższy brunet przycisnął mniejszego blondyna do ściany, a ten wymierzyć mu silny cios w nos. Nie mogłam tak stać i nie reagować więc podbiegłam do nich próbując ich jakoś rozdzielić.
-Nie wtrącaj się.- warknął brunet szarpiąc blondyna coraz mocniej za bluzę.
<Kayline? Dawno nie pisałam więc mam brak weny ;/>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz