poniedziałek, 14 listopada 2016

Od Devona do Ivy

Kłamstwo tak naprawdę jest częścią prawdy. Każdy kłamie, jednocześnie mówiąc prawdę. Zatem po co kłamać? Mówiąc prawdę oszczędzasz sobie słów, zdartego gardła i niepotrzebnej burzy mózgu. Więc..
Pytające spojrzenie nauczyciela przenosi się z Ivy na mnie, jakbym właśnie ocalił świat przed jedną zagładą i jednocześnie uruchomił drugą. Nie muszę słyszeć pytania z ust starszego faceta aby przygotować już w głowie sensowną odpowiedź.
-Tak, byłem na wagarach. Tak, była ze mną Ivy - spoglądam na jeszcze niczego nieświadomą dziewczynę do której moje słowa zaczynają powoli dochodzić, co ujawnia grymas pojawiający się na jej twarzy. - Tak, może się wypierać ale raczej już nie będzie. I tak, mogłem wymyślić jakieś bezsensowne uzasadnienie na które nikt by się nie nabrał, zatem postanowiłem zaszpanować - figlarne oczko puszczone w kierunku ostatniej ławki pod oknem wywołuje więcej uśmiechów niż mogłem się spodziewać - i powiedzieć całą prawdę - kończę wywód pozostawiając klasę sam na sam ze swoimi myślami, samemu ruszając nonszalanckim krokiem w stronę swojego miejsca. Ivy ze zdumieniem wlepia we mnie wzrok, a nauczyciel kończy formalności związane z dziennikiem. Lekcja mija szybko i spokojnie, czyli tak jak najbardziej lubię. Kiedy dzwonek na przerwę głośno rozbrzmiewa za drzwiami wszyscy w pośpiechu pakują się i pchają do wyjścia, przy którym już dawno stoję. Wychodzę na korytarz aby nie blokować przejścia, kiedy w kieszeni rozbrzmiewa alarm telefonu. Budzik, no tak, jak zawsze o odpowiedniej porze. Próbuję uporać się z urządzeniem, nie zauważając nawet stającej przede mną dziewczyny. Moja cierpliwość kolejny raz w ciągu ostatnich dwunastu godzin wystawiona jest na próbę która kolejny raz wychodzi niepowodzeniem. Zamachuję się na telefon, jednocześnie usta zaciskając w wąską linijkę. Zauważa to Ivy i szybko odbiera ode mnie ofiarę. Ma szczęście, następnym razem z szybki zostanie tylko pył.
-Czym ci zawinił? - dziewczyna pyta z rozbawieniem machając urządzeniem tuż przed moimi oczami.
-Wszystkim - wycedzam nabierając powietrza do płuc by nieco się uspokoić. Odbieram swoją własność i chowam ją w głąb plecaka. - Nadal chcesz się ze mną zadawać? - zdanie wyraźnie zabija dziewczynę z tropu. Odpowiedzią na jej pytające spojrzenie jest mój jeden firmowy uśmiech oraz szybkie zniknięcie z pola widzenia.

Ivy? Przeze mnie twoja wena R. I. P. a przez ciebie moja. Przepraszam (*)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz