Leżąc w łóżku z chłopakiem za nic nie chciałem z niego wychodzić. Tak bliska obecność drugiej osoby była oszałamiająca, przyjemna. Cieszyłem się, że mam go obok, że tu jest, jest dla mnie.
Wybaczyłbym mu wszystko.
To była ta prawda, która mogła wpakować mnie w tragiczne konsekwencje.
- Odwróć się do mnie... - usłyszałem ciepły głos, a miły oddech otulił zachęcająco mój kark. Przetarłem zaspane powieki i odwróciłem się do Olka by ujrzeć lekki uśmiech na pełnych ustach, duże, wpatrzone we mnie jasne oczy i lekki zarost.
Naprawdę nie chce wstawać.
- Wyspałeś się? - spytałem cichym chrząknięciem próbując pozbyć się porannej chrypy. Również zdobyłem się na uśmiech czując jak usta pękają mi suche od wczorajszych łez.
- Chyba tak - wzruszył ramionami obracając się mocniej w moją stronę.
- O czym myślisz? - nie mogłem się powstrzymać. Sięgnąłem dłonią w stronę chłopaka, odgarniając włosy, które opadły mu na twarz. Wzruszył ramionami, zostawiając z własnymi przypuszczeniami.
- Chodź bliżej - szepnął, przypominając mi burzliwe wspomnienia tamtego wieczoru, którym nie poddałem się tym razem i przysunąłem do chłopaka.
Ogarniająca nas cisza i błogi spokój dodały mi odwagi. Zbliżyłem się do niego jeszcze trochę tak by dzieląca nasz przestrzeń zniknęła zupełnie i oddając się lekkim emocjom delikatnie musnąłem usta chłopaka swoimi oczekując jego reakcji. Wargi chłopaka zaatakowały moje z dużą natarczywością. Objąłem go wokół szyi przyciągając do siebie najbliżej jak mogłem póki nie poczułem jak jego klatka piersiowa nie styka się z moją. Zamruczałem w usta blondyna wsuwając mu dłonie pod koszulkę. Podrapałem lekko chłopaka po plecach wsuwając jedną swoją nogę między jego. Olek wplótł mi dłonie we włosy, zmuszając bym przekręcił się na plecy. Poczułem jak przez moje ciało przechodzą dreszcze gdy chłopak pierwszy raz spojrzał mi w oczy.
- Olek ja... - zacząłem nie wiedząc jak skończyć. Ekker przesunął mi dłonią po czole, zgarniając włosy. Drapał mnie po ramieniu , a uśmiech na jego twarzy nie zgasł nawet na chwilę. Tańczące w jego oczach ogniki opromieniały całą twarz wyższego. Wysunąłem jedną dłoń spod koszulki chłopaka, ułożyłem ją na szorstkim policzku.
- Nieważne - szepnął patrząc na mnie jeszcze, krótką chwilę. Ostatni raz sięgnąłem do ciepłych, słodkich ust nim przerwał nam budzik, który zapewnił mi brutalny kontakt z ziemią. Rzeczywistość i zwyczajność szarej codzienności utopiła mnie w swojej głębi tak, że poczułem ogromne skrępowanie całą zaistniałą sytuacją.
- Chyba powinniśmy wstać... - szepnąłem, jednak mój głos lekko zadrżał ze zdenerwowania. Cała moja odwaga i pewność siebie uleciała ustępując miejsca zdenerwowaniu, zacisnąłem wargi w cienką linię próbując zahamować czerwień na swoich policzkach.
- Rumienisz się - wyśmiał mnie złośliwie, podnosząc się z łóżka. Nie wiedziałem czy znowu był na wszystko obojętny czy ja naprawdę za głupi by cokolwiek zrozumieć. Ostatnio wszystkie wydarzenia kompletnie mieszały mi w głowie, plątały się wokół tego czego byłem pewny i rozrywały to na strzępy, stawiając na mojej drodze kolejne przeszkody.
- Wcale nie - zsunąłem nogi z drugiej strony łóżka podnosząc się z pozycji leżącej. Zgarnąłem z podłogi swoją koszulkę i wyszedłem z pokoju nie nawiązując z blondynem nawet byle kontaktu wzrokowego. Wszedłem do łazienki by jedynie przejrzeć się w lustrze. Chłopak miał rację, czerwień moich policzków mogłaby równie dobrze posłużyć jako barwnik do pomidorów. Opuszkami palców przesunąłem po swojej twarzy patrząc w oczy chłopakowi zza lustra.
- Co Ty z sobą robisz - spytałem go, obserwując jak zastanawia się nad odpowiedzią - Za dużo sobie wyobrażasz - szepnąłem i zostawiłem go samego z własnymi problemami. Oko w oko stanąłem ze swoimi gdy Aleksander wpadł na mnie przed drzwiami do białego pomieszczenia - Wszystko dobrze? - spytał zerkając na mnie kątem oka. Pokiwałem jedynie głową, próbując uniknąć większej konfrontacji.
***
Siedząc na jednej z walizek wiązałem białe trampki gotów do wyjścia.
- Masz bilety? - głos z kuchni dobiegł mnie po raz kolejny zadając to samo durne pytanie. Ostatni raz dla pewności sięgnąłem do kieszeni kurtki i krzycząc "mam" wsadziłem je do torby podręcznej. Podszedłem do długiego, zawieszonego na ścianie lustra, przeglądając się w nim.
- Laluś - niski głos chłopaka i dłonie na moich ramionach zmusił mnie bym w końcu spojrzał na mojego towarzysza.
- Dupek - odpłaciłem się mu zaplatając dłonie na klatce piersiowej.
- To, że jestem dupkiem nie przeszkadzało Ci żeby mnie całować - odgryzł się, nonszalancko poprawiając włosy. Speszony odwróciłem się w stronę walizek, biorąc je do rąk.
- To nie było specjalnie.
- Nie, nie, masz rację - uniósł dłonie w obronnym geście - To z pewnością był wypadek - chłopak sięgnął dłonią do moich włosów, psując długo układaną fryzurę. Chłopak zamknął drzwi od domu, w którym ja również miałem nadzieję zamknąć wspomnienia dwóch dni. Zdałem sobie sprawę, że tak się nie stanie gdy o dzisiejszym poranku zacząłem intensywnie myśleć przez niemal całą, nużącą podróż na lotnisko. Oczywiście z biletami na ostatnią chwilę był spory problem, ale ja nie miałem zamiaru wsiadać do samolotu z pilotem, którego opłacali moi rodzice.
Wszystko poszło po naszej myśli i pod koniec męczącego zwłaszcza dla Aleksandra dnia siedzieliśmy w samolocie gotowi na powrót do akademii. Dosłownie leżąc na wygodnym fotelu obserwowałem chłopaka, który zdenerwowanym wzrokiem obserwował świat za oknem jak i ten zamknięty tutaj, w małej przestrzeni gdzie nikt nie zdawał sobie sprawy z tego co blondyn właśnie przeżywał. To dziwne, nie wiem czy ze względu na jego wzrost czy na zachowanie ale naprawdę ciężko było mi uwierzyć w to, że czegoś naprawdę się boi. Chciałem mu pomóc, ale nie mogłem nic zrobić, bo nawet zajmowanie go rozmową niezbyt pomagało.
- Olek - mruknąłem chcąc by zwrócił na mnie całą swoją uwagę - Nie bój się... - szybkim spojrzeniem zarejestrowałem brak obecnych osób wokół nas i lekko wsunąłem swoją rękę pod jego, przy tym lekko splatając nasze palce. Drugą dłoń wsunąłem pod kark chłopaka delikatnie drapiąc nagą skórę i nie wiem jak tego dokonałem, ale po około pół godzinie chłopak usnął. Przez dłuższą chwilę kontynuowałem przeczesywanie miękkich włosów, aż w końcu sam odpłynąłem wprost w objęcia Morfeusza pozostając w tym stanie do końca podróży.
- Ismael, nie śpij - czyjaś dłoń trącała moje ramię zmuszając mnie bym wyrwał się z głębokiego snu. - Wróciliśmy - mruknął chłopak ze śmiechem gdy nie mogłem uporać się z otworzeniem oczu. Odetchnąłem zimnym Londyńskim powietrzem, które orzeźwiło mnie i zabrało zmęczenie, tęskniłem za tym miastem.
***
- Cieszę się, że to już koniec - mruknąłem do chłopaka gdy siedząc w taksówce ustalaliśmy wymówkę dla nauczycieli, którzy z całą pewnością zdążyli zorientować się zabrakło im dwóch uczniów, a biorąc pod uwagę, że swoje i tak zdążyliśmy zrobić dawno połączyli oba fakty.
Nie to jednak zaprzątało moje myśli, całe zajmował siedzący obok mnie blondyn, jego szczęście jakby zostało gdzieś jeszcze w samochodzie, ale nadal wyglądał inaczej. Byłem na siebie zły, po raz kolejny przyłapałem się na tym, że zaprzątał wszystkie moje myśli.
To zaszło tak daleko.
Teraz pytanie czy chcę brnąć w to dalej, czy tutaj gdzie dotarłem jestem gotów zatrzymać się i nie iść dalej.
Odpowiedź była prosta.
- Olek, chciałem z Tobą porozmawiać o... - zacząłem ale nie udało mi się skończyć, bo głos taksówkarza z przedniego siedzenia oświadczył, że właśnie dotarliśmy w wyznaczone miejsce.By dotrzeć do akademii musieliśmy przedostać się przez jeszcze dwie ulice, które jednak minęliśmy w kompletnym milczeniu, ja nie znalazłem odwagi by kolejny raz zacząć rozmowę z taksówki, a widać Ekker czuł się dobrze zatopiony w swoich myślach.
Tylko, że ja nie chciałem tego tak zostawiać, nie chciałem by kolejna osoba była dla mnie kimś kogo nawet nie umiałem określić. Na obecności chłopaka w moim życiu zależało mi naprawdę mocno i chciałem go zatrzymać.
Szkoda tylko, że do takich wniosków doszedłem dopiero teraz, kiedy żegnaliśmy się pod drzwiami Akademii.
- Nie wiem jak Ci się za to odwdzięczę - mruknąłem nieco zawstydzony, nie dając za wygraną. Byłem mu coś winien, to na pewno - Olek... Możesz przyjść do mnie dzisiaj? Chciałbym z Tobą porozmawiać...
Aleksander?
Pozostawię to Twojej wyobraźni XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz