Nagły kontakt z kimś innym wystraszył mnie, przez co najpierw spiąłem się i tym razem nie powstrzymałem cichego pisku, przez co do moich uszu dotarł cichy chichot. Jakiś czas później sam oplotłem swoje ręce w pasie białowłosego, zamykając oczy i mrucząc coś niewyraźnie gdy chłopak uznał ze musimy poprowadzić poważną rozmowę
- To jutro - dodałem po chwili równie cicho, jedną ręką odkładając telefon wraz z słuchawkami na bok i wytarłem czubkiem kciuka pojedyncze łzy, które spływały po twarzy białowłosego, zauważone przeze mnie w trakcie podniesienia wzroku.
Opuściłem oczy z powrotem na dół, patrząc tępo na materac i wbiłem twarz w klatkę piersiowa Ivana, zaciskając dłonie na materiale jego bluzy
- Przepraszam... wiem ze to nic nie da, ale nic więcej teraz zrobić nie mogę - drżenie głosu wyczuwalne było bardzo dobrze, bo skupiłem się, aby nie wybuchnąć płaczem w danym momencie - Błagam cię, nie zostawiaj mnie więcej. Nawet nie wiesz jak bardzo się bałem po prostu wyjść z pokoju - uciąłem niezbyt istotny, dla niego powód mojego strachu przed wyjściem i lekkim obróceniem głowy, wytarłem twarz w materiał odzieży.
Na moment ucichłem, chcąc pozbyć się drżenia głosu jak i co jakiś czas słyszalnego pociągania nosem, a gdy już miałem zacząć mówić dalej, poczułem wędrujące ciepło na plecach, czego źródłem była dłoń Ivana
- Idiota - mruknął cicho, kończąc tym dzisiejszą wieczorną rozmowę i zamykając mi buzie na dzisiaj.
Zacisnąłem jedynie mocniej dłonie i widząc, że chłopak zasnął, jak najdelikatniej wsunąłem jedna z nóg pomiędzy te Ivana i przysunąłem się w ten sposób bliżej, czując ciepło od jego osoby jeszcze mocniej
- Dobranoc - powiedziałem cicho przed ponownym zamknięciem oczu, wiedząc, że nie odzyskam odpowiedzi.
Oparłem głowę na torsie białowłosego i mimo pojawiających się niezbyt przyjemnych obrazów w głowie, czułem, że w końcu mogę spokojnie zasnąć ze względu na obecność drugiej osoby.
___
Ze snu wybudziło mnie czyjeś wiercenie się na łóżku. Jęknąłem niezadowolony pod nosem i przetarłem dłonią po sklejonych oczach, czując po chwili pustkę przy sobie
- Gdzie idziesz? - spytałem, przechodząc do siadu, pocierając nadgarstkami o oczy i przechylając lekko głowę na bok, obserwując czynności wykonywane przez Ivana, który znowu wyciągnął mi coś do ubrania, kładąc to na krzesło - Nie chce mi się iść nigdzie - burknąłem cicho, kładąc się z powrotem na łóżku i spojrzałem na podchodzącego do krańca mebla Ivana - Chodź - powiedziałem przed nim, przesuwając się lekko do tyłu i uderzając pare razy w wolne miejsce - Proszę - dodałem ciszej, otulając się szczelniej kołdrą.
Białowłosy przez chwile się wahał, na końcu decydując się, aby wrócić na jakiś czas do łóżka, ponownie jednak odwrócony do mnie plecami. Oplotłem swoje chude ręce wokół jego pasa i zamknąłem z powrotem oczy, korzystając z dłuższej możliwości odpoczynku
- Cheolsun? - odpowiedziałem jedynie cichym mruknięciem - Spóźnisz się na zajęcia - otworzyłem jedno oko, patrząc w ten sposób na zegarek i jak poparzony wyskoczyłem z łóżka, co dobrym pomysłem nie było, ze względu na zawroty głowy, które postanowiły zawitać.
Przyłożyłem dłoń do czoła, licząc ze to coś da i rozejrzałem się po pokoju za ubraniami, co pomogło mi przywrócić odpowiednie widzenie
- A tak w ogóle - zacząłem w pewnym momencie, idąc do łazienki i przebierając się tam w odpowiednie ubrania, niewiele później wychodząc gotowy - Twoje projekty..? - spytałem w końcu, co zmusiło go do przejścia do siadu.
- Znajoma mi pomogła - odpowiedział sprawnie, a ja wydałem z siebie tylko ciche "och" - Co tez oznacza, że nasz układ nie jest już aktualny - dodał, przez co nerwowo zacząłem bawić się własnym rękawem.
- Ale ja nie chce go przerywać - burknąłem pod nosem, mając cichą nadzieje, ze mnie nie usłyszał, co się nie stało, przez co przełknąłem głośno ślinę i wyminąłem chłopaka w drzwiach, wychodząc z pokoju.
- Nawet jak on nie przyjdzie do mnie, to ja sam to zrobię - stwierdziłem cicho sam do siebie, wiedząc, że za mną nie idzie, ze względu na usłyszenie jego kroków jakiś czas później.
- Porozmawiać i tak na poważnie musimy, wiedz ze się z tego nie wymigasz - rzucił za mną, na co nie odpowiedziałem i przyspieszyłem kroku, idąc w stronę odpowiedniej sali lekcyjnej.
[ Ivan? ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz