Weszliśmy do sklepu ze starociami - figurki z drewna, porcelany, szkła, dziwne zagraniczne maski, egzotyczne kwiaty, czy zabytkowe meble były czymś charakterystycznym dla tego miejsca. Ten budynek jest często odwiedzany, ale nigdy tu nie byłem. Ponieważ odprowadzałem dziewczynę, przy okazji sam w końcu tutaj się znalazłem. Zacząłem szukać czegoś, co przykuje moją uwagę.
- Mój pokój - odparłem w końcu na jej pytanie nie zaprzestając szukania. - Jedyne miejsce, w którym mogę się skupić - mruknąłem.
Spojrzałem w jej kierunku. Oglądała figurki na półkach. Na początku sądziłem, że mnie nie słucha, jednak gdy usłyszałem ciche "Rozumiem" zmieniłem zdanie.
- Ale w sumie lubię chodzić na basen - skończyłem i poszedłem na drugi koniec sklepu. W końcu coś znalazłem - naszyjnik. Dlaczego tam mnie zaciekawił? Ponieważ wisiał na nim znak. Znałem go dobrze, bo to był charakterystyczny zawijas dla Arumianin. Trójkąt, z kołem w środku i jedną kreską, który to wszystko dzielił na pół. Wisiał na czarnym sznurku. Dotknąłem go, po czym od razu dostałem ochrzan od jakiegoś mężczyzny.
- To jest bardzo zabytkowa rzecz, proszę tego nie ruszać! - starszy mężczyzna zmierzył mnie wzrokiem i pogroził palcem. Przewróciłem oczami.
- Ma pan takie jeszcze jeden? - zapytałem. Pokręcił przecząco głową oznajmiając, że ten jest jedyny i nie na sprzedaż. Zaczął coś opowiadać, że ponoć przyleciał on z kosmosu. Zaczął gadać o jakichś kosmitach, którzy grasują na ziemi, ale w to on sam nie wierzył. Gdy wrócił do siebie, ponieważ usłyszał telefon, złapałem dziewczynę za rękę. Powiedziałem jej, że idziemy dalej. Gdy się odwróciliśmy, chwyciłem naszyjnik i go schowałem w rękaw. Wcześniej sprawdziłem, czy nie ma tu kamer - nie było. Wyszliśmy ze sklepu i ruszyliśmy w stronę barów, kawiarni i takich tam. Po chwili jednak mężczyzna wybiegł z budynku oskarżając mnie o kradzież. Zacząłem go opieprzać za to. aby udowodnić moją niewinność, pokazałem kurtkę, wszystkie kieszenie, a gdy chciał zbliżyć się do dziewczyny, zaprotestowałem mówiąc mu, że jeśli jej dotknie, zranię go dotkliwie. Dodałem także, że nie pozwolę, aby była obmacywana przez jakiegoś kolesia. Dał za wygraną i wrócił do siebie. Kontynuowaliśmy. Wtedy wyjąłem niepostrzeżenie z jej kieszeni talizman i schowałem go do swojej. Rzuciłem jej go, gdy wychodziliśmy, bo wiedziałem, że wybiegnie. Może wygląda, ale starcy nie zawsze są tacy głupi. Oczywiście dziewczyna niczego nie zauważyła, ponieważ była zajęta oglądaniem miasta.
<Yoshiko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz