Załatwiłem tego chłopaka. Po paru minutach "sprzeczki" opadł na ziemię nieprzytomny, a ja zacząłem wracać do akademii, nie mając zamiaru zabierać go ze sobą. Niech tam leży, aż sam się obudzi - a się obudzi, to jest pewne. Może i było mi trudno przestać wysysać z niego energię, ale gdy udało mi się usunąć jego wspomnienie, odepchnąłem go do siebie. Upadł nieprzytomny na ziemie i tyle. A ja usatysfakcjonowany, że wszystko poszło zgodnie z moimi myślami, zacząłem wracać, gdy nie trafiłem na dziewczynę.
- Yoshiko? Co ty tu robisz? - zapytałem zdziwiony jej obecnością. Czyżby posunęła się do tego, aby mnie śledzić? Źle zrobiła... bardzo źle. Mnie się nie szpieguje...
- Ja... Poszłam na spacer... Ale się zgubiłam... - jej głos się nieco trząsł, ale minimalnie. Zapewne gdybym był zwykłym człowiekiem, uwierzyłbym jej. Ale jej aura przybrała koloru kłamstwa.
- Bez kurtki? - dopytywałem się. Byłem ciekaw, ile wytrzyma
- Miałam iść tylko na chwilę. Ale mówię, że się zgubiłam - podniosłem jedną brew i dałem sobie spokój. W sumie takie coś byłoby możliwe, ale ja widzę jej aurę, więc mnie nigdy nie oszuka. W tej chwili także. Podszedłem do niej bliżej, a ona odsunęła się o krok, przełykając gulę w gardle.
- To słodkie, że próbujesz kłamać - dalej szedłem w jej stronę, a ona się odsuwała do tyłu. Gdy stuknęła się plecami z drzewem, nie miała gdzieś uciec. Podszedłem do niej blisko i się nachyliłem nad jej twarzą. - Mnie nie okłamiesz. Tak samo, mnie się nie śledzi kochana - jeszcze chwilę tak stałem nad nią, aż w końcu podniosłem głowę i się wyprostowałem. - Za karę, radź sobie sama - po tych słowach zamieniłem się w cień i zniknąłem z jej oczu. Zaczęła się rozglądać, a potem mruczała coś pod nosem, idąc w przeciwną stronę od akademii. To było zabawne. Ruszyłem za nią. Co jakiś czas się odwracała, ale nawet gdy kierowała na mnie wzrok, nie widziała mnie, bo byłem cieniem. Szła przed siebie, aż nie wyczułem wilka... Podszedłem do dziewczyny i stanąłem obok niej, gdy ona nawet sobie nie zdawała z tego sprawy. Zapewne dalej mnie przeklinała w myślach, gdy deszcz ją moczył. W końcu przed nami, a raczej przed nią pojawiło się zwierzę. Strach ją zmroził i zaczęła się cofać. Dlatego też stanąłem przed nią i ujawniłem się, ale dalej jako cień. Gdy Yoshiko wywróciła się o własne nogi i upadła na ziemię, ja przybrałem prawdziwą postać Arumianina, na co zwierzę uciekło. Potem odwróciłem się do dziewczyny jako człowiek. - Wiesz, że szłaś w przeciwną stronę? - zapytałem jakby nigdy nic.
<Yoshiko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz