czwartek, 10 listopada 2016

Od Yami cd Daniel

Wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się w stronę parku. Po drodze zauważyłam chłopaka, który wtargnął do mieszkania, ale perfidnie ominął nas szerokim łukiem. Jakby specjalnie nas omijając.
-Tak w ogóle to jak podoba ci się miasto? - zapytał nagle Daniel, przerywając dłuższą ciszę.
-Miasto bardzo ładne, wiele tu sklepów, kawiarni i w ogóle, ale mało właśnie tu takiej zieleni, brakuje drzew między chodnikami a podwórkami, trawników. Lub małych chociażby kwiatów doniczkowych. - odparłam. 
Nad moją odpowiedzią chłopak zamyślił się trochę, ale po chwili wzruszył lekko ramionami mówiąc:
-Możliwe. A tak w ogóle to czemu idziemy do parku? 
Chciałam go gdzieś wyciągnąć, aby nie był taki przygnębiony. Tym samym zamierzam jakoś go rozweselić, aby nie był taki wkurzony przez tego typa. Jednak nie wiedząc jak dobrać to w słowa odrzekłam:
-Na spacer. - powiedziałam to z uśmiechem, w odpowiedzi również dostałam promień uśmiechu ze strony Daniela. 
-Ale po co? - dopytywał ciemnowłosy. 
Westchnęłam po czym powiedziałam z tajemniczością w głosie:
-Zobaczysz. 
Chłopak o nic więcej nie pytał tylko szedł dalej razem ze mną do parku. W końcu doszliśmy, jako, iż jest jesień, panuje tu piękna atmosfera. Jest tu najbardziej kolorowo, najciszej i najpiękniej. 
-Wiesz co? Zmieniam zdanie, to miejsce najbardziej mi się podoba. - powiedziałam cicho, zamykając oczy i wsłuchałam się w szum wiatru z liśćmi. 
-Więc co dalej? - przerwał ciszę pytaniem. 
Wyjęłam notes i długopis z kieszeni kurtki i zaczęłam coś bazgrać.
-Aby cię rozweselić ponuraku zagramy w coś. - powiedziałam ze śmiechem. 
-W co? - zapytał nadal nic nie rozumiejąc, ale jednak uśmiechając się trochę. 
-Stój tu, zamknij oczy i policz do pięciu. Dalej dasz sobie radę, to nie jest trudna gra. - powiedziałam. Daniel zamknął oczy i zaczął liczyć. - Tylko nie podglądaj. - zawołałam jeszcze po czym odeszłam dalej. 
Kiedy skończył liczyć dzieliła nas dość spora odległość. 
-I co teraz? - zawołał.
Zrobiłam samolot z kartki, na której był napis "Nie krzycz. Łap mnie :3", po czym wzięłam małego żołędzia i włożyłam go do środka, aby wiatr go nie zdmuchnął, a po chwili rzuciłam samolocik do szarookiego. Przeczytał kartkę i westchnął ze śmiechem, przynajmniej częściowo się już udało go rozweselić. Zrobiłam drugi samolot i rzuciłam do niego, widząc, że nadal stoi, pisało na nim "No co tak stoisz? Leć z wiatrem c;". Kiedy chłopak zrobił krok do przodu ja się troszkę cofnęłam, nie chciałam dać za wygraną. Miał zadanie, złapać mnie, albo nie wracamy. 


Daniel? Ponuraku? xd Leć! xD :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz