sobota, 12 listopada 2016

Od Kayline CD. Daniela

Przy wymyślaniu jakiejś łagodnej rzeczy... Do głowy przyszedł mi pewien pomysł, jednak było już za późno. Z lekko otwartego okna, usłyszałam huk. Był na tyle głośny, by rozbudzić mnie i moją orientację, która znacznie kulała. Miałam ochotę zasnąć na tej trawie i obudzić się za trzy, może cztery lata.
Słysząc przekleństwo, spojrzałam w szybę. A tam, trzymający się za głowę Daniel. Uśmiechnęłam się krzywo, podnosząc prawą brew. W dosłownie kilka sekund, już ubrany wyszedł na zewnątrz. Wsadził ręce do kieszeni, zbliżając się do mnie. Gdy był wystarczająco blisko, powiedziałam :
- Gdybyś nie spadł z łóżka, mogłabym coś zrobić, ale że tak ci się latać zachciało, to nie już mój interes.
Ujrzałam jego nic nie rozumiejący wzrok. Spuściłam głowę, gdy usiadł obok. Czas mu powiedzieć? Może.. - Słuchaj- zaczęłam. - Mam moc przekształcania snów. Mogę z pięknej krainy wypełnionej konio-ptakami i innymi magicznymi stworzeniami, stworzyć najgorszy koszmar twego Życia. I na odwrót. Ale z tą mocą wiąże się pewna... Rzecz. A raczej osoba. Demon? Lub jak ja na to mówię, koszmar. Jesteś Arumianinem i żywisz się ludzką energią. Gdy mój Koszmar chce się pożywić, wystarczy mu czyjś strach. Nie mój, a kogoś innego. A co sprawia, że ludzie się boją? Koszmary. Każdy je ma. Wiem, czego dana osoba się boi. W jakiś sposób, mój "przyjaciel"- powiedziałam sarkastycznie- ukazuje mi to w wizjach, a ja przez kontakt wzrokowy mogę ukazać to mojej ofierze, to jest coś jak iluzja, którą widzi dana osoba. Z jego pomocą, mogę stać się silniejsza i nawet zapaśnika sumo powalić na kolana. Jest niecierpliwy, a gdy ja nie mogę dać sobie z kimś rady, on połowicznie ma nade mną kontrolę. Czasem nawet zdarza mu się kogoś..bardziej zranić, nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Umiem też porozumiewać się z nim za pomocą myśli. Wredna z niego menda, ale...jesteśmy na siebie skazani. Ja zaspokajam jego głód a on chroni mnie w razie potrzeby. Wiem, nie pokazałam tego w tym klubie, nie wiem co się działo... Czasem tracimy "łączność" i ani ja, ani on nie możemy ze sobą w jakikolwiek sposób ingerować, porozumiewać się...
- Rozumiesz?- Zakończyłam, ukradkiem się w niego wpatrując.- A nie chciałam ci tego wcześniej mówić, bo kiedyś zdarzyła się sytuacja, przez którą straciłam i przyjaciół i...moją "normalność". Chodzi o to, że moi pseudo znajomi, a raczej dręczyciele znęcali się nade mną. Byłam, jak to mówią "inna". Nie wiem, czy chodziło im o moją moc, która przecież nie była niczym złym. Nic nie było widać, w ogóle nie ingerowała w ich życie. Pewnego dnia, powiedziałam o tym mojej przyjaciółce. O mocy, którą mam...to było tak głupie...Przez resztę życia będę się zastanawiać, co mi przyszło do głowy. Ale kontynuując. Uznała mnie za wariatkę i rozpowiedziała to wszystkim. Oni, chcąc mnie bardziej "rozwalić", powiedzieli o tym Veron'owi. Jednemu z tych dupków, którzy nie mieli co robić tylko dziecko dręczyć. On postanowił to sprawdzić i po prostu do mnie podszedł. Dostałam w twarz...potem w brzuch...Ale w tedy odezwał się mój ratunek. Ze zwijającej się z bólu dziewczynki, zmieniłam się w tą maszynę chcącą zabić wszystko wokół. Tym razem on, nieprzytomny leżał na chodniku z zakrwawioną twarzą i złamaną ręką. Potem, moi rodzice... postanowił się przenieść. Uciec. W tedy mieszkaliśmy na obrzeżach pewnego miasteczka, w Hiszpanii. Ta. Ojciec dostał tam pracę, zanim się urodziłam. No więc przenieśliśmy się...tu. Ale do innej dzielnicy. Obawiając się, że to co było się powtórzy, zakazali mi komukolwiek o tym mówić. Ogólnie potem było parę niedociągnięć, gdzie inni wykorzystywali moje zdolności. Mówię tu o mojej rodzinie. RODZINIE. I kilku innych osobach...Eh, rozgadałam się....- Palnęłam się w głowę.- Wybacz. Ale...rozumiesz coś z tego wszystkiego, co powiedziałam?

<Daniel? Starałam się jak najjaśniej przedstawić tą moc i tak dalej...nie wiem, czy wyszło, ale jak coś, to pytaj>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz