Pytanie dziewczyny zbiło mnie z tropu, a raczej lekko zdenerwowało. Nigdy nienawidziłem pytań o moją osobowość, charakter, czy tym bardziej przyszłość. A to pytanie było częściowo z nią powiązane. Miałem ochotę ją wyzwać donośnym głosem, jednak ona uprzedziła mnie rzucając lampą. Gdyby nie to, że mam refleks, a same moje ruchy są nadzwyczaj silne, przedmioty by się rozwalały najpierw o mnie, a potem o podłogę. Jestem pewien, że wtedy starsza pani by tu przyszła i nas wyrzuciła, albo chociaż kazała się uspokoić.
Kayline wróciła do oglądania tych bachorów. Gdy mówiła w ten sposób o dzieciach, było to ohydne. Nigdy nie lubiłem dzieci, wręcz przeciwnie. Nienawidziłem ich. Były to małe chodzące potwory, które miałem ochotę udusić. Ale jednak dawno temu pomogłem jednego uciec, to chyba, aż tak źle o mnie nie świadczy, prawda?
- Sam nie wiem - mruknąłem w końcu siadając na poprzednie miejsce i obserwując ją. Spojrzała na mnie kątem oka, ale gdy napotkała mój morderczy wzrok, zaraz wróciła do bawiących się dzieci.
- Jak można nie wiedzieć? - zapytała dalej oczekując ode mnie odpowiedzi. Miałem ochotę albo w nią rzucić czymś, tylko na tyle mocno, aby wyleciała przez to okno, rozbijając przy tym szybę z hukiem i strasząc te małe smarkacze, albo wrócić do akademika, do swojego pokoju i oglądnąć coś z tą niebieskowłosą dziewczyną, która jak na razie najmniej mnie denerwowała. Na razie.
- A uważasz, że brutalność jest egoizmem? - skoro chciała odpowiedzi, sama musiała mi na coś odpowiedzieć. Przytaknęła nie odrywając wzroku. Nie rozumiałem, co ją tak zahipnotyzowało w tym dzieciakach. - To tak - odparłem i położyłem nogi na biurko. Zamknąłem oczy i oddałem się spokojowi, który trwał... trzy sekundy?
- A dlaczego brutalność? - usłyszałem jej pytanie. Westchnąłem zrezygnowany. Nie rozumiem, dlaczego jej odpowiadam. Może temu, że już wie kim jesteś, wydałem sam siebie i teraz nie ma żadnego sensu ukrywania tego? Na jedno wychodzi. I tak jestem już skończony i będę musiał ją na prawdę pilnować, żeby nie zrobiła niczego głupiego. Ale jeśli będę musiał, nie zawaham się ją wykończyć. Tym bardziej, gdy znam jej umiejętność, wiem, że nie da mi rady. Arumianie podczas wchłania czyjeś energii, mogą wejść w ich umysł. Zapewne jakoś wykorzystam to, ale na razie, zająłem się dobraniem odpowiednich słów.
- Dziecko jest głupie, a ja nie rozumiałem żadnych uczuć, ani niczego innego. Po prostu lubiłem dręczyć, bić, wkurzać, czasem zabijać. Nie współczułem nikomu i nikt mnie nie obchodził. Teraz też tak jest, ale nie zabijam ludzi dla zabawy, czy ich nie ranie psychicznie lub fizycznie - wytłumaczyłem. - Teraz to robię, gdy zajdzie potrzeba - dodałem
Otworzyłem jedno oko, aby na nią spojrzeć i jakoś wyczytać z jej twarzy, czy mam się szykować na kolejne pytanie, czy da już sobie z tym spokój. Niech lepiej gapi się na te bachory.
<Kayline? Jeszcze jakieś pytania?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz