Usłyszałam głośny huk, a po tym spojrzałam na książki leżące obok ławki. Z resztą, tak jak wszyscy.
Uśmiechając się lekko, zwróciłam się do dziewczyny.
- Nieźle. Umiesz coś więcej.?- Widoczna niechęć w stosunku do używania mocy na lekcjach sprawiała, że mętnym wzrokiem zatrzymała się na moich tęczówkach.
- Tak.- Odparła krótko, znów wracając do czytania książki. Miałam nadzieję na coś więcej, ale cóż.
- A możesz..- Głową skierowałam ją w stronę jednego z ławek uczniów. Wredny, podły "mieszkaniec" tejże ławki był moim celem. A z mocą dziewczyny, można by się pośmiać. Po chwili niepewności, uniosła telefon który przed chwilą trzymał w dłoniach, by po chwili upuścić go do naczynia z kawą nauczyciela. Wszyscy zajęli się śmiechem, za to ten typek zmierzył wszystkich groźnym wzrokiem.
- Carter, Richardson, do mnie! - Kolejny gniewny wzrok, tym razem skierowany na mnie o Kendall. Ze śmiałością wstałam i podeszłam do nauczyciela. Jednak nie chcę mieć problemów, więc z moich ust wydobyło się ciche "przepraszamy". Jednak to na nic się nie zdało...
Moja towarzyszka stanęłam tuż obok mnie, patrząc w podłogę. Powtórzyła moje słowo.
- Nie mam już do ciebie sił, Kayline.- Spojrzał na mnie, a ja dobrze wiedziałam o co mu chodzi. Ale po co rozpisywać się o moich szkolnych wyczynach? Lepiej zachowam to dla siebie...
- Wiem. I na prawdę...Przykro mi. Lubię pana i nie mam zamiaru więcej robić takich wybryków.
- Lizus!- Krzyknął ktoś z pierwszej ławki. Wystawiłam tej osobie środkowy palec, uśmiechając się przy tym słodko.
- Dosyć. Wyjdźcie, a jeśli ochłoniecie chciałbym z wami porozmawiać. A ty, Kendall...używanie mocy w czasie lekcji bez pozwolenia nie jest dobre. Wybaczcie dziewczyny, ale muszę was wyprosić- otworzył przed nami drzwi, więc wyszłyśmy. Serio go lubiłam, jako jednego z nielicznych, ale po prostu...eh.
- I co? Zadowolona?- Usłyszałam słaby głos.
- Z czego? Oh, daj spokój! Przecież świat się przez to nie skończy.- Syknęłam, lekko przyspieszając. Ona dogoniła mnie, z zamiarem pytania o to, dokąd idziemy.
- Na dwór- Odparłam, wzruszając ramionami- nic tu po nas.- Widocznie chciała coś jeszcze powiedzieć, jednak powstrzymała się. Skierowałam się w stronę najbliższej kawiarni. Bo gdzie indziej da się spokojnie porozmawiać?
<Kendall?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz